~Alec~
- Co powiesz na wspólną kąpiel? - spytał Magnus.
Alec skończył myć ręce i chwycił za ręcznik, by je wytrzeć. Spojrzał na Magnusa. Rozbawił go wyraz twarzy azjaty - oczekujący, bardzo cierpliwy.
- Tak, możemy - zgodził się Alec.
Magnus zaskoczył go swoją reakcją. Wyszczerzył się, tak ładnie i wesoło, że przez chwilę Alec nie widział brudu, krwi i siniaków na jego twarzy.
Bane wyskoczył z wanny.
- Idę po pidżamy na przebranie! - okrzyknął i wybiegł z łazienki. - Napuść wody, słońce!
Przez moment Alexander miał wątpliwości co do tego pomysłu, zważywszy na to, że obaj będą nadzy... Ale widząc Magnusa i to, jak się cieszy, Alec wyłącznie się uśmiechnął. Przestał się czymkolwiek martwić.
Podszedł do wanny, zatkał kurek i odkręcił ciepłą wodę, a wtedy ktoś wpadł do łazienki.
- Pobiegłem po pidżamy, bo zostajesz na noc, tak? - spytał Magnus, trzymając się drzwi, jakby stawiał się przeciw silnemu wiatru.
Alec patrzył na niego i znów nie mógł uwierzyć podekscytowaniu, jakie z azjaty emanowało. Lightwood sądził, że to on po raz kolejny będzie musiał namawiać Magnusa na nocowanie, a tu proszę - teraz Magnus z nadzieją w oczach gapił się na Aleca i czekał na jego zgodę.
- Pewnie - zgodził się Alec, drugi raz tego wieczoru, i tym razem ze śmiechem, bardzo rozczulony.
Magnus uśmiechnął się od ucha do ucha i opuścił łazienkę. Znowu biegiem. Lightwood usłyszał trzask drugich drzwi, najpewniej tych od strychu.
Alec pokręcił z rozbawieniem głową i wrócił wzrokiem do wanny. Latał wzrokiem po ustawionych na jej brzegu szamponach, żelach do mycia i innych kosmetykach, szukając czegoś, co wywołałoby pianę.
W dalszym ciągu chciał zachować jakiekolwiek pozory i zakryć się, żeby non stop nie odczuwać irytującego zawstydzenia. A przecież woda była przezroczysta. A Alec miał dość niską samoocenę, zwłaszcza jeśli chodziło o wygląd.
W końcu znalazł to, czego szukał. Odkręcił zakrętkę i chlusnął białym płynem w wodę, która powoli wypełniała wannę. Trzepał w wodzie ręką, by pobudzić bąbelki do życia, jednocześnie ściągając buty i odkładając je pod ścianą.
A kiedy usłyszał, że drzwi skrzypnęły kolejny raz, sądził, iż Magnus ponownie zapomniał mu o czymś wspomnieć albo o coś zapytać. Ale to nie był on.
- Wiesz, co? - zaczął formalnym tonem Raphael Santiago. - Musisz wpadać częściej.
Alec, nie dowierzając w te słowa od tego krnąbrnego hiszpana, który lubił tylko Ragnora, musiał na niego spojrzeć.
- Koniecznie - dodał Fell, z założonymi rękoma stojąc za niższym kolegą. Wyglądał jak jego ochroniarz. Jak pies rasy rottweiler strzeżący swojego cocker spaniela.
Pobiją mnie, jeśli się nie zgodzę...? - pomyślał mimochodem Alec.
- Bane jeszcze niedawno beczał jak dziecko i niemiłosiernie mnie tym wkurwiał - dodał Raphael w gwoli wyjaśnienia. - A teraz skacze jak pojebana wróżka, bo Lightwood się zjawił, i jest tym Lightwoodem bardzo zajęty. I już mnie nie wkurwia.
- Tak było, nie zmyśla - Ragnor kiwnął głową.
Alec szerzej otworzył oczy.
- Magnus płakał? - zapytał z niepokojem. - Dlaczego? Co się stało?
CZYTASZ
𝕎𝕚𝕝𝕝 𝕐𝕠𝕦 𝕊𝕞𝕚𝕝𝕖 𝕋𝕠 𝕄𝕖 𝔸𝕥 𝕋𝕙𝕖 𝔼𝕟𝕕?
Fanfiction🄼🄰🄻🄴🄲 🄵🄰🄽🄵🄸🄲 Magnus Bane robi wszystko, by uciec spod skrzydeł ojca. Jednak nie jest to takie proste. Asmodeusz, znany mafioza, widzi w swoim synu gangstera, który mu się przyda. Zsyła przez to na niego same problemy. Magnus każdego dnia...
