Rozdział 43

347 36 24
                                        


~Alec~

- Co powiesz na wspólną kąpiel? - spytał Magnus.

Alec skończył myć ręce i chwycił za ręcznik, by je wytrzeć. Spojrzał na Magnusa. Rozbawił go wyraz twarzy azjaty - oczekujący, bardzo cierpliwy.

- Tak, możemy - zgodził się Alec.

Magnus zaskoczył go swoją reakcją. Wyszczerzył się, tak ładnie i wesoło, że przez chwilę Alec nie widział brudu, krwi i siniaków na jego twarzy.

Bane wyskoczył z wanny.

- Idę po pidżamy na przebranie! - okrzyknął i wybiegł z łazienki. - Napuść wody, słońce!

Przez moment Alexander miał wątpliwości co do tego pomysłu, zważywszy na to, że obaj będą nadzy... Ale widząc Magnusa i to, jak się cieszy, Alec wyłącznie się uśmiechnął. Przestał się czymkolwiek martwić.

Podszedł do wanny, zatkał kurek i odkręcił ciepłą wodę, a wtedy ktoś wpadł do łazienki.

- Pobiegłem po pidżamy, bo zostajesz na noc, tak? - spytał Magnus, trzymając się drzwi, jakby stawiał się przeciw silnemu wiatru.

Alec patrzył na niego i znów nie mógł uwierzyć podekscytowaniu, jakie z azjaty emanowało. Lightwood sądził, że to on po raz kolejny będzie musiał namawiać Magnusa na nocowanie, a tu proszę - teraz Magnus z nadzieją w oczach gapił się na Aleca i czekał na jego zgodę.

- Pewnie - zgodził się Alec, drugi raz tego wieczoru, i tym razem ze śmiechem, bardzo rozczulony.

Magnus uśmiechnął się od ucha do ucha i opuścił łazienkę. Znowu biegiem. Lightwood usłyszał trzask drugich drzwi, najpewniej tych od strychu.

Alec pokręcił z rozbawieniem głową i wrócił wzrokiem do wanny. Latał wzrokiem po ustawionych na jej brzegu szamponach, żelach do mycia i innych kosmetykach, szukając czegoś, co wywołałoby pianę.

W dalszym ciągu chciał zachować jakiekolwiek pozory i zakryć się, żeby non stop nie odczuwać irytującego zawstydzenia. A przecież woda była przezroczysta. A Alec miał dość niską samoocenę, zwłaszcza jeśli chodziło o wygląd.

W końcu znalazł to, czego szukał. Odkręcił zakrętkę i chlusnął białym płynem w wodę, która powoli wypełniała wannę. Trzepał w wodzie ręką, by pobudzić bąbelki do życia, jednocześnie ściągając buty i odkładając je pod ścianą.

A kiedy usłyszał, że drzwi skrzypnęły kolejny raz, sądził, iż Magnus ponownie zapomniał mu o czymś wspomnieć albo o coś zapytać. Ale to nie był on.

- Wiesz, co? - zaczął formalnym tonem Raphael Santiago. - Musisz wpadać częściej.

Alec, nie dowierzając w te słowa od tego krnąbrnego hiszpana, który lubił tylko Ragnora, musiał na niego spojrzeć.

- Koniecznie - dodał Fell, z założonymi rękoma stojąc za niższym kolegą. Wyglądał jak jego ochroniarz. Jak pies rasy rottweiler strzeżący swojego cocker spaniela.

Pobiją mnie, jeśli się nie zgodzę...? - pomyślał mimochodem Alec.

- Bane jeszcze niedawno beczał jak dziecko i niemiłosiernie mnie tym wkurwiał - dodał Raphael w gwoli wyjaśnienia. - A teraz skacze jak pojebana wróżka, bo Lightwood się zjawił, i jest tym Lightwoodem bardzo zajęty. I już mnie nie wkurwia.

- Tak było, nie zmyśla - Ragnor kiwnął głową.

Alec szerzej otworzył oczy.

- Magnus płakał? - zapytał z niepokojem. - Dlaczego? Co się stało?

𝕎𝕚𝕝𝕝 𝕐𝕠𝕦 𝕊𝕞𝕚𝕝𝕖 𝕋𝕠 𝕄𝕖 𝔸𝕥 𝕋𝕙𝕖 𝔼𝕟𝕕?Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz