~47~

1K 42 6
                                        

Pov: Alex

Już gdzieś od godziny siedzimy przy stole i rozmawiamy a to o mnie i Emilce, a to o Ericku i jego rodzinie a czasem i o Tatianie. Rozmowa wręcz powiem ze ciągnie się w nieskończoność. Każdy się wspaniałe dogaduje i cały czas się śmiejemy. Nawet Emilka polubiła mojego tatę i co najważniejsze on polubił ją... Cieszy mnie ten fakt.
Mimo fajnej i ciekawej rozmowy nie ukrywam że gdzieś od 10 minut czuje się jak największy Zgon.. Strasznie rozbolała mnie głowa ale mimo to dalej siedzę i wysłuchuje rozmowy aby nie wyjść na niemiłą. Chyba tylko Emilka zauważyła ze coś jest nie tak bo co chwilę wysyła mi zatroskane spojrzenie.

- dobra to wy sobie tu rozmawiajcie ja idę na górę się położyć bo jestem troszkę zmęczona - powiedziałam wstając z krzesła.

- To ja też pójdę, odpoczniemy trochę i do was wrócimy - dodała Emilka łapiąc mnie za rękę

- Ciociu mogę iść z wami? - zapytała Kornelia skacząc wokół nas

- pewnie szkrabie, chodź - wzięłam małą na ręce i poszłyśmy na górę.

Gdy byłyśmy już w pokoju odstawiłam Kornelke na podłogę. Emilka położyła się na łóżku i wzięła do rąk telefon a ja położyłam się obok niej kładąc głowę na jej brzuch. Dziewczynka za to usadowiła się po drugiej stronie Emilki opierając się o jej ramię i patrząc co moja dziewczyna przegląda w telefonie.

- co się dzieje? - usłyszałam głos mojej dziewczyny a po chwili poczułam jej rękę na mojej głowie

- głowa troszkę mnie boli - wymamrotałam wtulona w brzuch blondynki

- spróbuj zasnąć może potem ci przejdzie - poczułam jak całuję moją skroń po czym wraca do poprzedniej pozycji

- mhm.. - zamknęłam oczy i próbowałam zasnąć...

Pov: Emilka

Leżałam już z 10 minut. Alex prawdopodobnie zasnęła bo się nie odzywała a jej oddech jest unormowany i spokojny a Kornelia? Ta mała kruszyna ciągle mnie zagaduje i obserwuję co robię w telefonie. Właściwie to oglądałam instagrama czy tik toka więc jej nie jakoś zbytnio nie nudziło.

- o to ciocia! - powiedziała pokazując na zdjęcie w moim telefonie. Akurat teraz przeglądałyśmy moją galerie

- tak to jest ciocia Alex - uśmiechnęłam się to dej małej istoty

- co robi? - zapytała

- akurat tutaj pracuje wiesz - poczochrałam ją po włosach

- ahaa - zaśmiała się

Po chwili usłyszałyśmy pukanie do drzwi.

-proszę - powiedziałam trochę głośniej a po chwili w drzwiach ukazała się Laura

- Hej, przyszłam tylko zapytać czy Kornelia wam nie przeszkadza - Uśmiechnęła się na widok naszej trójki leżącej na łóżku

- nie no coś Ty, to jest aniołek nie dziecko - zaśmiałam się - jest grzeczna a ja i tak nic nie robię tylko siedzę w telefonie

- ciocia a pójdziemy pograć w piłkę? - zapytała nagle Kornelia

- pewnie, leć się ubieraj a ja zaraz przyjdę - powiedziałam

- kocham cię! - po chwili wybiegła z pokoju

- mała was uwielbia - zaśmiała się Laura

- Da się zauważyć - powiedziałam głaszcząc Alex po plecach

- nie zastanawiałyście się nad własnym dzieckiem? - zapytała a ja byłam w niemałym szoku

- znaczy.. Kiedyś może tak ale.. Teraz Alex pracuje, ja też w dany sposób więc ciężko byłoby pogodzić nasze prace z dzieckiem - odpowiedziałam

- rozumiem - Uśmiechnęła się do mnie po czym wyszła z pokoju

Po chwili ja też chciałam wyjść aby zagrać z Kornelią w piłkę tak jak jej obiecałam ale Alex oczywiście była we mnie wtulona tak jakbym miała jej zawsze uciekać. Powoli wyswobodziłam się z uścisku nie budząc przy tym mojej kobiety i poszłam na dół. Stała tam cała rodzina. Aha czyli rodzinny mecz!...

- no ja już widzę wynik jeśli Emilka też gra - zaśmiał się Alejandro

- jakieś 8:1 będzie dla niej - dodał Erick

- A gdzie Alex? - zapytała Eliza.. Mama Alex

- źle się trochę czuła i poszła spać - powiedziałam a oni tylko przytaknęli

- to idziemy grać?! - dopadł nas dziecięcy głosik.

- no pewnie! Kto ostatni ten leci po piłkę do sąsiada - zaśmiałam się i nagle wszyscy wybiegliśmy na wielkie podwórko.

***

Graliśmy już gdzieś od godziny. Nasze składy wyglądały tak:
Drużyna Ericka: tata, mama, on, Tatiana
Drużyna Korneli: Kornelia, Laura, Ja
Ze względu żeby im uprościć akcje u nas było mniej osób ale i tak to im nie pomogło...

- 7:2! - krzyknęłam gdy dałam korneli
strzelić następną bramkę

- dobra koniec bo już jestem padnięty - powiedział Erick - ty jesteś nie do okiwania - dodał po chwili

- mówiłem żeby z nią nie grać - zaśmiał się ojciec Alexy

- ja myślę że 100% oszukiwały - zaśmiała się tym razem mama Alex

- no chyba nie! - zaśmiała się Laura

- na pewno tak - odpowiedziała Tatiana

- no raczej ni- - nie dokończyłam bo zobaczyłam że Alex wyszła z domu i siadła na krześle ogrodowym - zaraz wracam

- oho już się stęskniła - zaśmiała się Tatiana ale zignorowałam to

Podeszłam do Alex i stanęłam obok niej.

- jak się czujesz? - zapytałam

- już lepiej, głowa mnie nie boli - złapała mnie za dłoń i przyciągnęła na swoje kolana

- wiesz jaki fascynujący mecz cię ominął - zaśmiałam się

- niech zgadnę, wygrałaś - powiedziała z uśmiechem na twarzy

- moja drużyna wygrała!! - usłyszałyśmy dziecięcy głosik za sobą

- A kto był w twojej drużynie maluchu? - zapytała Alex gdy mała siadła na krześle obok

- Mama, ciocia Emi i ja - powiedziała dumnie

- to już wszystko jasne - zaśmiała się Alex

-wygraliśmy 7:2, to dużo prawda? - zapytała

- prawda prawda - Alex zwróciła wzrok na mnie - i mam nadzieję że Twoje prawdziwe mecze też będziesz tak wygrywać - szepnęła do mnie po czym delikatnie mnie pocałowała w usta

- fuuu!! - krzyknęła Kornelia po czym pobiegła do reszty rodziny

- idziemy do nich? - zapytała Alex

- chodź - powiedziałam po czym wstałam z jej kolan i ciągnąć ją za rękę poszłyśmy do reszty...

Chce być tylko twoja..Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz