Pov: Alex
Już gdzieś od godziny siedzimy przy stole i rozmawiamy a to o mnie i Emilce, a to o Ericku i jego rodzinie a czasem i o Tatianie. Rozmowa wręcz powiem ze ciągnie się w nieskończoność. Każdy się wspaniałe dogaduje i cały czas się śmiejemy. Nawet Emilka polubiła mojego tatę i co najważniejsze on polubił ją... Cieszy mnie ten fakt.
Mimo fajnej i ciekawej rozmowy nie ukrywam że gdzieś od 10 minut czuje się jak największy Zgon.. Strasznie rozbolała mnie głowa ale mimo to dalej siedzę i wysłuchuje rozmowy aby nie wyjść na niemiłą. Chyba tylko Emilka zauważyła ze coś jest nie tak bo co chwilę wysyła mi zatroskane spojrzenie.
- dobra to wy sobie tu rozmawiajcie ja idę na górę się położyć bo jestem troszkę zmęczona - powiedziałam wstając z krzesła.
- To ja też pójdę, odpoczniemy trochę i do was wrócimy - dodała Emilka łapiąc mnie za rękę
- Ciociu mogę iść z wami? - zapytała Kornelia skacząc wokół nas
- pewnie szkrabie, chodź - wzięłam małą na ręce i poszłyśmy na górę.
Gdy byłyśmy już w pokoju odstawiłam Kornelke na podłogę. Emilka położyła się na łóżku i wzięła do rąk telefon a ja położyłam się obok niej kładąc głowę na jej brzuch. Dziewczynka za to usadowiła się po drugiej stronie Emilki opierając się o jej ramię i patrząc co moja dziewczyna przegląda w telefonie.
- co się dzieje? - usłyszałam głos mojej dziewczyny a po chwili poczułam jej rękę na mojej głowie
- głowa troszkę mnie boli - wymamrotałam wtulona w brzuch blondynki
- spróbuj zasnąć może potem ci przejdzie - poczułam jak całuję moją skroń po czym wraca do poprzedniej pozycji
- mhm.. - zamknęłam oczy i próbowałam zasnąć...
Pov: Emilka
Leżałam już z 10 minut. Alex prawdopodobnie zasnęła bo się nie odzywała a jej oddech jest unormowany i spokojny a Kornelia? Ta mała kruszyna ciągle mnie zagaduje i obserwuję co robię w telefonie. Właściwie to oglądałam instagrama czy tik toka więc jej nie jakoś zbytnio nie nudziło.
- o to ciocia! - powiedziała pokazując na zdjęcie w moim telefonie. Akurat teraz przeglądałyśmy moją galerie
- tak to jest ciocia Alex - uśmiechnęłam się to dej małej istoty
- co robi? - zapytała
- akurat tutaj pracuje wiesz - poczochrałam ją po włosach
- ahaa - zaśmiała się
Po chwili usłyszałyśmy pukanie do drzwi.
-proszę - powiedziałam trochę głośniej a po chwili w drzwiach ukazała się Laura
- Hej, przyszłam tylko zapytać czy Kornelia wam nie przeszkadza - Uśmiechnęła się na widok naszej trójki leżącej na łóżku
- nie no coś Ty, to jest aniołek nie dziecko - zaśmiałam się - jest grzeczna a ja i tak nic nie robię tylko siedzę w telefonie
- ciocia a pójdziemy pograć w piłkę? - zapytała nagle Kornelia
- pewnie, leć się ubieraj a ja zaraz przyjdę - powiedziałam
- kocham cię! - po chwili wybiegła z pokoju
- mała was uwielbia - zaśmiała się Laura
- Da się zauważyć - powiedziałam głaszcząc Alex po plecach
- nie zastanawiałyście się nad własnym dzieckiem? - zapytała a ja byłam w niemałym szoku
- znaczy.. Kiedyś może tak ale.. Teraz Alex pracuje, ja też w dany sposób więc ciężko byłoby pogodzić nasze prace z dzieckiem - odpowiedziałam
- rozumiem - Uśmiechnęła się do mnie po czym wyszła z pokoju
Po chwili ja też chciałam wyjść aby zagrać z Kornelią w piłkę tak jak jej obiecałam ale Alex oczywiście była we mnie wtulona tak jakbym miała jej zawsze uciekać. Powoli wyswobodziłam się z uścisku nie budząc przy tym mojej kobiety i poszłam na dół. Stała tam cała rodzina. Aha czyli rodzinny mecz!...
- no ja już widzę wynik jeśli Emilka też gra - zaśmiał się Alejandro
- jakieś 8:1 będzie dla niej - dodał Erick
- A gdzie Alex? - zapytała Eliza.. Mama Alex
- źle się trochę czuła i poszła spać - powiedziałam a oni tylko przytaknęli
- to idziemy grać?! - dopadł nas dziecięcy głosik.
- no pewnie! Kto ostatni ten leci po piłkę do sąsiada - zaśmiałam się i nagle wszyscy wybiegliśmy na wielkie podwórko.
***
Graliśmy już gdzieś od godziny. Nasze składy wyglądały tak:
Drużyna Ericka: tata, mama, on, Tatiana
Drużyna Korneli: Kornelia, Laura, Ja
Ze względu żeby im uprościć akcje u nas było mniej osób ale i tak to im nie pomogło...
- 7:2! - krzyknęłam gdy dałam korneli
strzelić następną bramkę
- dobra koniec bo już jestem padnięty - powiedział Erick - ty jesteś nie do okiwania - dodał po chwili
- mówiłem żeby z nią nie grać - zaśmiał się ojciec Alexy
- ja myślę że 100% oszukiwały - zaśmiała się tym razem mama Alex
- no chyba nie! - zaśmiała się Laura
- na pewno tak - odpowiedziała Tatiana
- no raczej ni- - nie dokończyłam bo zobaczyłam że Alex wyszła z domu i siadła na krześle ogrodowym - zaraz wracam
- oho już się stęskniła - zaśmiała się Tatiana ale zignorowałam to
Podeszłam do Alex i stanęłam obok niej.
- jak się czujesz? - zapytałam
- już lepiej, głowa mnie nie boli - złapała mnie za dłoń i przyciągnęła na swoje kolana
- wiesz jaki fascynujący mecz cię ominął - zaśmiałam się
- niech zgadnę, wygrałaś - powiedziała z uśmiechem na twarzy
- moja drużyna wygrała!! - usłyszałyśmy dziecięcy głosik za sobą
- A kto był w twojej drużynie maluchu? - zapytała Alex gdy mała siadła na krześle obok
- Mama, ciocia Emi i ja - powiedziała dumnie
- to już wszystko jasne - zaśmiała się Alex
-wygraliśmy 7:2, to dużo prawda? - zapytała
- prawda prawda - Alex zwróciła wzrok na mnie - i mam nadzieję że Twoje prawdziwe mecze też będziesz tak wygrywać - szepnęła do mnie po czym delikatnie mnie pocałowała w usta
- fuuu!! - krzyknęła Kornelia po czym pobiegła do reszty rodziny
- idziemy do nich? - zapytała Alex
- chodź - powiedziałam po czym wstałam z jej kolan i ciągnąć ją za rękę poszłyśmy do reszty...
CZYTASZ
Chce być tylko twoja..
RomancePrzypadkowe spotkanie Pani Adwokat i zwykłej uczennicy liceum z marzeniami o karierze piłkarskiej.. Czy aby napewno było takie przypadkowe? Co będzie łączyło te dwie kobiety a co je może rozdzielić? Jak potoczy się ich dalsze życie.. Tego nie wiedzą...
