– Wiem, że mówiłam to już dzisiaj z milion razy, jak nie więcej, ale naprawdę kocham twoją kuchnię – wyrzuca z siebie Ada pomiędzy kolejnymi kęsami makaronu z serem, jednego z kilkunastu dań, jakie zaserwowała pani Ross na dzisiejszym obiedzie z okazji Święta Dziękczynienia.
– Powiedz to Timmy'emu – wtrąca natychmiast Everett, upijając łyk czerwonego wina. – Może w końcu przestanie marudzić, że w tym domu nie ma nic dla niego i niedługo umrze z głodu.
– Zapomniałeś już, jak przez tydzień jadłeś same żelki na znak protestu, bo mama nie zrobiła twojej ulubionej zupy na niedzielny obiad? – odpiera rudowłosa, posyłając jednocześnie oczko do siedzącego po przeciwnej stronie syna Everetta i Valerie, Timothéego Rossa. – Nie rób takiej zdziwionej miny. To, że miałam wtedy kilka lat, nie znaczy, że tego nie pamiętam.
– Tak, twoja świetna pamięć jest już legendarna – stwierdza Murdock, z trudnością odrywając się od własnych przemyśleń. Bezustannie stara się poukładać w swojej głowie to, co zburzyły lata spędzone w masce Diabła z Hell's Kitchen, a także walka z Fiskiem. Coś definitywnie w nim pękło i nadal daje o sobie znać, nawet jeśli Matthew usilnie stara się odbudować cały swój światopogląd, postrzeganie dobra, zła czy sprawiedliwości, które wcześniej z hukiem roztrzaskały się o zimny beton nowojorskich ulic. I może właśnie dlatego zgodził się pomóc Adzie w obronie Lokiego; nie tylko ze względu na wiarę w to, że każdy zasługuje na drugą szansę, ale również z gorącym pragnieniem odbudowania swojego zaufania wobec wymiaru sprawiedliwości.
– Wychodzi na to, że zabrałaś jej całe pokłady – zauważa Valerie z rozbawieniem – bo Everett nie pamięta nawet, że ma wynieść śmieci, chociaż przypominam mu o tym chwilę przed wyjściem do pracy.
Wszyscy, poza Everettem i oczywiście Timmym – który jak na siedmiolatka przystało, buja w obłokach, całkowicie nie zwracając uwagi na dorosłych siedzących przy stole – wybuchają serdecznym śmiechem. Ross tylko mierzy ich wzrokiem, starając się wyglądać poważnie i zimno, po czym sam zaczyna się cicho śmiać. Jeszcze przez moment dyskutują na temat dzieciństwa Adeline i Everetta, wspominając też czasy studiów, lat pełnych wygłupów Ady i Matta, a także nieudolnych starań Everetta o rękę Valerie, podczas gdy ze stołu stopniowo znikają przygotowane z naprawdę ogromnym talentem potrawy. Finalnie nie zostaje nic, poza pełnymi wina kieliszkami. Oczywiście z wyjątkiem van Doren, która jako kierowca i dzisiejszy szofer Murdocka, nie może sobie na to pozwolić.
Timothèe z ogromną ulgą i radością przyjmuje zarządzenie swojego ojca; wreszcie może pognać do niewielkiego salonu, żeby obejrzeć mecz futbolu, tak, jak nakazuje amerykańska tradycja. Everett z kolei zabiera się za pomoc w sprzątaniu po obiedzie, ale Valerie wygania go lekkim ruchem dłoni, mówiąc, że sama ogarnie ten bałagan. Razem z Mattem rusza więc za chłopcem, podczas gdy Adeline zostaje, mimo protestów jasnowłosej kobiety i zabiera ze stołu brudne naczynia.
– Ada, naprawdę, nie musisz się kłopotać! – woła za nią Valerie. – Wrzucę to do zmywarki i zaraz do was przyjdę.
– Daj spokój – odpowiada z kuchni Adeline, odkładając kieliszki po winie na blat. – Przyszłam na gotowy obiad, to chociaż pomogę ci ze sprzątaniem.
Sięgająca kolan sukienka, ozdobiona niewielkimi różyczkami, powiewa nieznacznie, gdy Valerie energicznie wchodzi do środka. Jej stopy zdobią kremowe balerinki, dodając jej nieco dziecięcego uroku, nawet jeśli w tym roku skończyła czterdzieści cztery lata. Dla Ady jednak wciąż ma te dwadzieścia parę, gdy dopiero zaczynała związek z Everettem; śmieszna historia, poznali się na ostrym dyżurze, gdzie ona odbywała praktyki, a Ross przyjechał tam razem z pijanym w sztos kumplem. Tak zadurzył się w Valerie, że od tamtego czasu chętnie woził wszystkich upitych do nieprzytomności znajomych do szpitala, zawsze wybierając ten, w którym pracowała jasnowłosa piękność o nazwisku Forster, nawet jeśli musiał przemierzyć cały Nowy Jork, żeby tam trafić. Po piątym czy szóstym razie zebrał się wreszcie na odwagę, żeby zapytać o jej numer telefonu i... tak jakoś się zaczęło. Adeline poznała ją dopiero parę tygodni później, w wakacje, krótko przed pójściem na studia. I chyba zgodność charakterów zadecydowała o tym, że obie kobiety polubiły się w ułamku sekundy.
CZYTASZ
mercy ∆ avengers
FanficKiedy w drzwiach siedziby Avengers stają Thor, Bruce i... Loki, Tony może szczerze przyznać, że tego zdecydowanie się nie spodziewał. Nawet w najśmielszych snach. Niemniej jednak faktem jest, że trójka zagubionych wędrowców trafia z powrotem do Nowe...
