Kiedy zegarki zgodnie wybijają północ, granatowe niebo nad siedzibą Avengers na krótki moment rozświetla się dziesiątkami różnych światełek, mieniących się całym wachlarzem istniejących barw. Jest to przepiękny widok, który chwyta za serce i gardło, a ponadto daje nadzieję na to, że wszystko jeszcze będzie dobrze.
W ten sylwestrowy wieczór nad ich głowami wyrasta ogromna tęcza, wyczarowana przez samą Wandę, która w ten sposób pragnie odwdzięczyć się wszystkim, którzy sprawili, że od czasu konfliktu między Starkiem a Rogersem, poczuła się tutaj bezpiecznie, prawie jak w domu. Jest pewna, że jej bratu także by się w tym miejscu spodobało. I że na sto procent polubiłby tych ludzi: wiecznie roztargnionego Petera, opiekuńczą wobec każdego Josephine, sarkastycznego, ale sympatycznego Stephena, nawet-nie-tak-bardzo-irytującego Lokiego, chłodną Marię, świetnego kompana do picia Nicka czy nierozłączną dwójkę wciąż dopiekających sobie przyjaciół w postaci Sama i Bucky'ego.
I podczas gdy Maximoff wykonuje uważne gesty dłońmi odzianymi w czarne, skórzane rękawiczki, reszta podziwia malowany przez nią na niebie obraz. Parker obserwuje to z rozdziawionymi ustami, podobnie jak Wilson i Barnes; nie na co dzień przecież widzi się tak widowiskową, a jednocześnie zwyczajną magię. Laufeysona z nimi oczywiście nie ma, co nikogo nawet nie dziwi. Zapewne pojawi się rano, przemknie po siedzibie niczym duch, a później znów zniknie. Fury i Hill natomiast obserwują całą sytuację z ogromnego tarasu balkonowego, z kieliszkami srebrzystego szampana w dłoniach. Harper zaś, razem ze Strange'em, stoi gdzieś z boku, tak, aby mieć idealny widok nie tylko na niebo, ale na wszystkich, którzy przed siedzibą się zgromadzili. Kobieta, wyraźnie poruszona przez ten piękny widok, otacza ramieniem stojącego obok niej synka, w którego dłoni błyszczy zimny ogień. Dostał go od Stephena chwilę wcześniej, będąc nim tak zachwyconym, że obiecał mężczyźnie, że nigdy się z nim nie rozstanie. Czarodziej roześmiał się wtedy i zmierzwił kruczoczarne włosy chłopca.
– Szczęśliwego Nowego Roku – szepcze Strange, pochylając się w stronę Harper. Do wolnej ręki wciska jej kieliszek z szampanem. – Roku, w którym wracamy na Ziemię.
Harper, jakby mimowolnie zaciska dłoń na ramieniu Williama, zanurzając palce w materiale jego puchowej kurteczki. Chłopiec jest jednak zbyt oczarowany magią Wandy, żeby w ogóle zwrócić na to uwagę. Josie unosi spojrzenie na Stephena, dostrzegając na jego twarzy lekki, ale niezwykle przyjazny i ciepły uśmiech. Na wpół roztopione płatki świeżego śniegu, prószącego już od wczesnego ranka, błyszczą w jego ciemnych włosach niczym leniwie spalające się gwiazdy. Jego łagodne oblicze, ubrane w ciemny płaszcz i owinięte grubym szalem, umniejsza nieco dramatyzmowi wypowiedzianych przez niego słów. Strange wygląda bowiem na tak spokojnego i zrelaksowanego, że uczucie to udziela się również samej Josephine.
– Wzajemnie – odpowiada Harper zduszonym głosem. Jej wcielenie sprzed lat byłoby wręcz wniebowzięte, że czas ten tak szybko minął, a od powrotu do domu dzielą ją dni, tygodnie, maksymalnie miesiące. Ale obecna Josie, mimo obietnic Stephena, wciąż martwi się o ukochanego syna. – Wypijmy za pomyślność.
Po określeniu celu toastu Strange od razu wychyla cały kieliszek szampana. Harper robi to zdecydowanie wolniej, rozkoszując się wyrazistym smakiem alkoholu. Wspomnienie tamtej sylwestrowej imprezy u Starka wciąż jest w niej żywe, a ona wolałaby sobie oszczędzić powtórki z rozrywki. Nie chce się ośmieszyć, zarówno przed Stephenem, jak i resztą. A przecież nigdy nie miała zbyt mocnej głowy do procentowych trunków. Poza tym teraz, gdy jest już matką, tym bardziej nie powinna pozwalać sobie na takie szczeniackie zachowania.
– Mamo, mogę iść do Petera i pochwalić się moim prezentem od wujka Stephena? – wtrąca Billy, gdy magiczne fajerwerki cichną. Unosi intensywnie błękitne spojrzenie na Josie, patrząc na nią z dziecięcą miłością i naiwnością.
CZYTASZ
mercy ∆ avengers
FanficKiedy w drzwiach siedziby Avengers stają Thor, Bruce i... Loki, Tony może szczerze przyznać, że tego zdecydowanie się nie spodziewał. Nawet w najśmielszych snach. Niemniej jednak faktem jest, że trójka zagubionych wędrowców trafia z powrotem do Nowe...
