*Wiktor*
Dzisiaj rano Kuba pilnie wezwał mnie do siebie.
-Cześć Kuba. O co chodzi? Co jest takie pilne?- zapytałem.
-Przykro mi to mówić, ale... ale musisz jechać do Francji. Jesteś najlepszym lekarzem i będziesz reprezentował Polskę- odparł Kuba, a mnie zatkało.
-Ale Kuba, ja...- chciałem dokończyć.
-Niestety nie możesz się wycofać. Bilety leżą u Ciebie w gabinecie, jutro spod domu zabierze Cię samochód na lotnisko- dodał po chwili, a ja nie miałem pojęcia, co mam powiedzieć Ani i Zosi. Cały w nerwach pojechałem pod mieszkania. Przez kuchenne okno ujrzałem uśmiechnięta Anię oraz Zosie. Nie potrafiłem popsuć im tego humoru, ale chciałbym, aby wiedziały. Z ciężkim sercem wszedłem do mieszkania.
-Cześć kochanie. Jak było w pracy?- zapytała moja żona.
-Muszę Ci coś powiedzieć, chodź- odparłem i spojrzałem na zdziwiona Anię.
*Anna*
Bardzo mnie zdziwiła reakcja Wiktora, nie mam pojęcia co się stało.
-Wiktor, co jest?- zapytałam meza.
-Bo ja... bo ja jadę jutro do Francji. Rano samochód zawiezie mnie na lotnisko- odparł, a ja usiadłam na lotnisko- Uwierz mi, dopiero dziś Kuba mi o tym powiedział- dodał. Nie wiedziałam, co mam mu odpowiedzieć. Z jedenej strony powinnam się przygotować na to, że mój mąż będzie często i daleko wyjeżdżał, ale z drugiej nie mogłam tego pojąć.
-Jak to wyjeżdżasz i to już jutro?- zdolalam z siebis wydusic.
-Przepraszam- powiedział.-Naprawdę muszę jechać. Bardzo mi przykro- odparł.
-Rozumiem. Uważaj tam na siebie. Będziemy tęsknić- odparłam i zaczęłam płakać.
