50!

599 28 19
                                        

-A może zajedziemy do Klary?- zaproponował Piotruś- noga do spotkania się z przyjaciółką, potrzebna nie jest!

-Naprawde! Czekaj! napiszę do niej

K: Jesteś już po lekcjach?
KL: Tak, właśnie weszłam do domu.
       A co?
K: Ja z Piotrkiem, będziemy mogli
     do ciebie wpaść? Piotrek skończył
     już prace.
KL: Jasne! nie mam nic przeciwko!
       Nawet lepiej, że przyjeżdżacie!
       Karol wyszedł z tatą na miasto,
       a mi samej w domu nudzi sie!
K: to za jakieś pół godziny będziemy
KL: czekam z niecierpliwością!

-Jest już w domu, napisałem że za pół godziny będziemy u niej...

-No to ubieraj się i jedziemy! Po co marnować czas!

przebrałem bluzkę i wsiadłem do auta, oczywiście Piotrek musiał zatankować, bo gdy jeździł do mnie do szpitala, to nie zatankował do pełna

2 4 m i n u t     l a t e r . . .

-Kkaaara!- krzyknąłem podchodząc do niej i tuląc ją z całej siły

-A mnie to już nie kochasz?!- spytał sie Piotrek

-Oczywiście że ciebie kocham, najmocniej z caluuutkiej siły

-chodźcie do domu, papużki nierozłączki hehhe- powiedziała Klara, otwierając drzwi.

Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to  zdjęcia z wakacji ze mną i Klarą. były one robione przed tym, jak byłem z Piotrkiem.

-Dzień dobry pani Regino! (te imię mnie troszeczkę rozśmiesza hah)

-O! witaj Kacprze!

-Mamo znasz Kacpra, ale nie znasz Piotrka. Piotrek to moja mama Regina, mamo to Piotrek... yyy...- spojrzała na mnie Klara. wiem co chce. pokiwałem głową, na znak "tak,,- chłopak Kacpra

-Kacper?! co się stało? czemu chodzisz o kulach?- spytała mama Klary

-Wywaliłem sie i złamałem noge... tylko tyle!

-Dobrze że możesz jakoś chodzić. okej... idziecie dzieciaki na górę- powiedziała uśmiechnięta pani Regina

-chodźcie...

nie jest łatwo wchodzić po schodach. niespodziewanie Piotrek wziął mnie na ręce i zaniósł mnie na górę. Klara zaczęła się śmiać, piotrek tez, i ja też

-Wariacie! a kule!

-już po nie idę- powiedział schodząc ze schodów.

-Kacpeer? pamietasz te wakacje, na których prawdę utopiłeś Roberta?

-Robert to ciota. mogłem go utopić!

-Czemu? coś ci zrobił?

-z życia z Piotrkiem, piekło mi zrobił!
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
...
-Nie wiedziałam... a myślałam że Robert to noramlny gość

-Ej, gdzie Piotrek? Z jakieś 20 minut, już go niema!

-Może rozmawia z mamą, albo z Karolem, jak wrócił

-PIOOTREEK! - krzyknąłem

przybiegł sprintem

-Dzie ty byłeś?

-Rozmawiałem z Karolem, bo mnie zaczepił, ale już jestem

-jak chcesz to możesz iść porozmawiać z Karolem. ja z Klarą sobie też porozmawiamy

-Tylko żebyś Kacper, sie nie fochał!

-hehehe, nie będę się fochaał. idź!

pocałował mnie w policzek i zbiegł na dól...

kolorowo na gejowo~ charazinsky × jasperr55 ~zakończone~Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz