Hubert Wydra oraz Karol Kuter to youtuberzy o nazwach Doknes i Dealereq. Chłopcy są szczęśliwą parą już od kilku dobrych miesięcy, ale od pewnego czasu z Karolem jest coś nie tak - miewa wahania nastroju. Raz jest miłym, świetnym chłopakiem - a inny...
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
XO
Hubert
Wykorzystałem ten czas na nagranie filmiku. Już od kilku dni nic nie wrzucałem, więc wiecie.. Sztuczny uśmiech na mordkę i jedziemy!
Gdy skończyłem montować, zauważyłem że jest już 21:30. Czas się zbierać. Trzymaj się skarbie..
Doszedłem na miejsce. Byli tam już wszyscy oprócz Oli. Sprawdziliśmy godzinę, miała jeszcze pięć minut. Zjawiła się po czterech. - Sorki, załatwiałam siekiere - powiedziała. Nie wiem skąd ją ma, ale chyba raczej nie chcę wiedzieć.. Podeszliśmy do włazu i odsuneliśmy go. Przed nami ukazała się droga w dół po drabinie. Zszedłem po niej razem z dziewczynami, a chłopaki zgodnie z planem zostali na górze. Na samym dole zobaczyliśmy korytarz i wiele drzwi do różnych pomieszczeń. Zysia wskazała gestem abyśmy byli jak najciszej. Powoli szliśmy na przód. Nagle zobaczyliśmy drzwi z przyczepioną kartką z napisem KANTOREK SHEO. Agata zaczęła na palcach odliczać od trzech do jednego. Gdy skończyła, razem z Julą, Laurą i Zysią wbiła z buta do pomieszczenia. Ja w tym czasie z Olą pobiegliśmy na sam koniec korytarza i podbiegliśmy do ostatnich drzwi na prawo, tak jak mówił Jachimozo. Spróbowałem je otworzyć, ale były zamknięte. - Odsuń się - nakazała Ola. Posłusznie zrobiłem kilka kroków w tył, a dziewczyna zaczęła z całej siły uderzać siekierą w drzwi. Rozwaliły się szybko, no bo były stare. Weszliśmy do pomieszczenia i zobaczyliśmy Michała siedzącego na krześle. Obok niego leżał mój ukochany.. Przywiązany do łóżka.. - Hubert! - krzyknął Michał, po czym podszedł i mnie przytulił. Oddałem uścisk, po czym podszedłem do Karola. - Hubi.. - powiedział słabym głosem. - Już spokojnie, jestem tu.. - uspokajałem go głaszcząc go po głowie. - Karol, staraj się nie ruszać kiedy będę przecinać liny - powiedziała Ola, po czym zabrała się do wcześniej wspomnianej czynności. - Hubi, przepraszam.. Wybaczysz mi kiedyś?.. - spytał Karol smutno - Już ci wybaczyłem - nachyliłem się dając mu buziaka w czoło. Ola wciąż przecinała liny. - Grube skubańce - skomentowała. Nagle usłyszeliśmy krzyki pozostałych dziewczyn.
Jachimozo
Stałem na górze razem z Piotrkiem i Ernestem czekając na pozostałych. Nagle usłyszeliśmy niepokojące krzyki dziewczyn. Po chwili z bunkru wyszedł.. Maciek. - Ku*wa chodź mi pomóż! - krzyknął. - Nie - zaprotestowałem - Że co?.. - NIE - powtórzyłem głośniej - Co ty pieprzysz?? - spytał zdziwiony Maciek - Więcej ci nie pomagam. Słuchaj.. Też nienawidzę Karola, ale.. Kocham Huberta! - powiedziałem - O ku*wa.. Możesz odłożyć tą gejowizne na chwilę na bok? Pomóż mi się rozprawić z tymi idiotkami tam na dole! - zirytował się - Nie. Więcej ci nie pomagam! W ten sposób ranię Huberta.. Ranię osobę którą kocham.. Na której mi zależy! - mówiłem - Chcę aby Hubi był szczęśliwy, nawet jeśli nie ze mną.. - Ach tak?.. - spytał Maciek, a ja pokiwałem głową - No to nie jesteś już moim przyjacielem - Nie?.. - Nie - potwierdził - W takim razie żegnaj.. - powiedziałem, po czym go popchnąłem, a on spadł na sam dół przez otwarty właz do bunkru. Sam się tego przestraszyłem, ale wiedziałem że.. Że tak po prostu trzeba. - Czekajcie tu - powiedziałem do mocno zszokowanych chłopaków. Zszedłem po drabinie na sam dół. Na podłodze leżał nieprzytomny Maciek. Krwawił z tyłu głowy. Poszedłem do jego "biura", a tam znalazłem cztery skulone dziewczyny. Widać po nich było że doznały ogromnego szoku. Pytanie tylko dlaczego? Nie miałem czasu się nad tym zastanawiać, bo do pomieszczenia wszedł Michał, a za nim Hubert prowadzący Karola. Gdy tylko dziewczyny ich zobaczyły, od razu się ogarnęły i podbiegły przytulić szatyna. - Dobra.. Zakończmy cały ten cyrk i wyjdźmy stąd - powiedziałem. Tak i też zrobiliśmy. Hubert pomógł Karolowi wejść po drabinie i już po chwili wszyscy byliśmy na górze. Posadziliśmy Karola na trawie i daliśmy mu jeść oraz pić. Ja zadzwoniłem po karetkę i policję, aby ogarnęli Maćka. Bądź co bądź chłopak wciąż leży tam na dole.
Służby przyjechały po około pięciu minutach. Zabrali Maćka, wypytali nas o całą sprawę, no i sprawdzili jeszcze stan zdrowia Karola. Chłopak był tylko wycieńczony, wystarczy że będzie odpoczywał i wydobrzeje. Hubert zadzwonił po swojego tatę, aby ten przywiózł mu samochód. Wpakowaliśmy Karola na tylne siedzenia Camaro, po czym Hubi oraz Zysia pojechali do domu. My wracaliśmy pieszo.
Karol
Myślałem że to już koniec. Myślałem że to tak skończy się moje życie. A jednak.. Ocalił mnie. Wybaczył mi nawet po tym co mu zrobiłem. To jest prawdziwa miłość. Zmienię się. Zmienię się dla niego. On jest tego wart. Leżałem teraz w łóżku, a Hubi się do mnie przytulał. Po chwili zaczął się podnosić. - Nie idź.. Zimno mi bez ciebie - poprosiłem go - Idę zrobić ci herbatkę - powiedział. Jaki on kochany.. Mam prawdziwe szczęście że na niego trafiłem. Po kilku minutach mój blondynek wrócił z ciepłym kubkiem. Podał mi go, a ja wziąłem łyka. Ona była.. Idealna. Nie za gorąca, nie za zimna, nie przesłodzona, nie za gorzka.. Idealna. - Kocham cię - powiedziałem - Ja ciebie też - chłopak wtulił się we mnie. Zastanawiałem się. Zajęło mi to chwilę, ale.. Przełamałem się. - Hubi.. - zacząłem - Tak, Kari? - Ja.. Ja chcę do szpitala - powiedziałem - Co? Czemu?.. - Chcę się zmienić. Coś jest ze mną nie tak, przez co cię krzywdzę. Chcę dowiedzieć się co mi jest i się leczyć - powiedziałem. Chłopak patrzył na mnie, a do jego oczu zaczęły napływać łzy. Wtulił się we mnie i się rozkleił. - Kocham cię Kariś - wyłkał - Ja ciebie też kocham, Hubi.. - odpowiedziałem - Nawet nie wiesz jak bardzo..
Ola (ta od Roxa)
Siedziałam na krześle cała roztrzęsiona. Michała nie ma już dobre dwadzieścia cztery godziny.. Samotna łza skapnęła z moich oczu prosto na stół. Nagle drzwi od pokoju otworzyły się. Spojrzałam w tamtą stronę, a moje serce stanęło... Podbiegłam do chłopaka i mocno go przytuliłam. Z tych całych emocji bardzo się rozpłakałam. Przynajmniej płakałam w jego objęciach.. I tylko to się teraz liczyło. - Nie płacz kochanie.. - wyszeptał - Tak się martwiłam.. - wyłkałam. Staliśmy tak przytuleni.. Bardzo długo. Nie wiem dokładnie ile. Czas w tamtym momencie.. Po prostu nie istniał.
Pozwolę sobie skomentować moment z Jachim i Sheo. A tu komentarz jest tylko jeden..