Chapter 59

456 47 7
                                        

Hubert

Obudziłem się na czymś twardym, a na dodatek było mi zimno i cholernie bolała mnie głowa. O nie.. Czy ja znowu zostałem porwany?? Szybko otworzyłem oczy i zobaczyłem.. Nic. Wtedy ogarnąłem że jestem w kogoś wtulony. Tym kimś był oczywiście.. Mój Karol!

Wyplątałem się z jego uścisku i zobaczyłem że jesteśmy pod mostem.. Karol leżał na śpiworze i jeszcze spał. Jak ja się tu znalazłem? Jak on się tu znalazł? Jak my się tu znaleźliśmy? Skąd tu ten śpiwór? Za dużo pytań na które ja oczywiście nie znam odpowiedzi. Za to wiem kto może zna..

Z całej siły kopnąłem tę osobę w brzuch, a ta obudziła się z pomrukiem niezadowolenia.

- Wstawaj!! - krzyknąłem. Szatyn niechętnie podniósł się do pozycji siedzącej.

- No co? - spytał zaspany.

- Gdzie my do cholery jasnej jesteśmy?! - spytałem krzycąc. Szatyn spokojnie rozejrzał się wokoło.

- No pod mostem, nie widzisz? - spytał obojętnie. Tak jakby budzenie się pod mostem nie pamiętając co działo się przedtem było w zupełności normalne..

- Jakim cudem się tu znaleźliśmy?? - pytałem coraz bardziej poirytowany.

- W skrócie.. Mój ojciec cię upił, potem próbował nas pobić więc uciekliśmy stamtąd, ale że byliśmy pijani i nie mogliśmy prowadzić to zaciągnąłem cię tutaj - odpowiedział dobudzając się. Aha..

- Mam tylko nadzieję że nie popadłem ofiarą twojego wiecznie podnieconego dupska.. - powiedziałem. Karol zaczął się śmiać.

- Nie, nie.. Wcale.. - odpowiedział.

- Umm.. Karol? - spytałem nieco speszony.

- W każdym razie jesteś już trzeźwy i możesz nas stąd zabrać- zmienił temat.

- Gdzie w końcu jedziemy? - spytałem biorąc swoją walizkęi powoli ruszając do samochodu.

- Nie wiem.. Chcieliśmy znaleźć moją matkę a teraz okazuje się że ona się gdzieś wyprowadziła.. - odpowiedział smutno Karol.

- Hej, nie martw się. Chyba mam pomysł - próbowałem go pocieszyć.

- Jaki? - spytał.

- Wiesz jaka jest ta dzisiejsza technologia.. Nasza prywatność jest BARDZO chroniona - powiedziałem sarkastycznie.

- Tia, i co z tego? - dopytywał Karol.

- Może uda nam się znaleźć adres twojej mamy w internecie? - zaproponowałem.

- Myślisz że to jest w ogóle możliwe? - spytał nieprzekonany.

- Nawet jeśli nie, to i tak możemy spróbować - odpowiedziałem. Schowaliśmy walizki do bagażnika i wróciliśmy do domu.

Arek

Nie mogłem w to uwierzyć.. To naprawdę się stało! On mnie.. Kocha! Czy my.. Jesteśmy teraz razem? Nie wiem.. Wciąż dochodzę do siebie.

Teraz za nim biegłem. Czemu biegliśmy? Sam nie wiem. Michał tak chciał. W każdym razie po kilku minutach byliśmy w jego hotelu. Wbiegliśmy do jego pokoju, i nagle wszystko stało się jasne.

- Ty! - krzyknął Michał podchodząc do dziewczyny - Zabieraj swoje rzeczy i wynoś się stąd!

- Michał? O co ci chodzi?! - krzyknęła lekko przerażona Ola.

- O co mi chodzi?! - powtórzył, po czym zaczął grzebać w kieszeni - Ja już ci pokażę o co mi chodzi! - po tych słowach wyjął małą, żółtą karteczkę. Tą samą, którą wcześniej pokazał mi. - Chyba coś zgubiłaś - podał ją dziewczynie.

- Grzebałeś mi w torebce?! - wkurzyła się.

- Zdradzasz mnie?! - odkrzyknął.

- Dobra.. Wiesz co? Wychodzę! On jest przystojniejszy, zabawniejszy i ogółem lepszy! Nara! - krzyknęła, po czym zabrała swoją torebkę i wyszła. Resztę rzeczy i tak miała pewnie u swojego kochanka. Ja przytuliłem Michała.

- Tak mi przykro stary.. - powiedziałem.

- Nieważne. Teraz mam ciebie i nie zamierzam więcej tracić nerwów na tą szma.. Ja nie przeklinam - powiedział, po czym się zaśmiał. Ja również się zaśmiałem, a Michał dał mi buziaka w policzek. Chyba zaczyna się nowy rozdział w moim.. Naszym życiu!

Krótko bo w szkole jestem xD

Słowa - 547
~Kicialka

Dwa Oblicza Karola//DxDOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz