Hubert Wydra oraz Karol Kuter to youtuberzy o nazwach Doknes i Dealereq. Chłopcy są szczęśliwą parą już od kilku dobrych miesięcy, ale od pewnego czasu z Karolem jest coś nie tak - miewa wahania nastroju. Raz jest miłym, świetnym chłopakiem - a inny...
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Mniam ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Angular pov. Gdy po dwóch godzinach nasza warta dobiegła końca, mieliśmy już ponad stak Ender-Pereł. Nie pytajcie jak to jest w ogóle możliwe. Nieźle się bawiliśmy..
Weszliśmy po cichu do domu, po czym ostrożnie udaliśmy się do pokoju gościnnego. Michał lekko potrząsnął Ernestem.
- Stary, twoja kolej - szepnął. Ernest wymamrotał coś niezrozumiałego, po czym odwrócił się na drugi bok. Michał szturchnął go jeszcze raz. - Nie ma mowy żebym go tak obudził. Śpi jak głaz.. - wyszeptał chłopak.
- No to kopnij go czy coś.. - szepnąłem do niego.
- Nie, bo wtedy zacznie się drzeć, a Kicialka wyraźnie zaznaczyła że ma być cicho - odszeptał Michał, po czym obaj westchnęliśmy.
- A może nie trzeba ich budzić? Ponad stak nam chyba wystarczy.. - powiedziałem biorąc jedną Ender-Perłę do ręki.
- Może.. Dobra tam, chodźmy spać - powiedział Roxu, po czym położyliśmy się w naszych śpiworach. Nie wiem skąd takie wynalazki w Minecrafcie, ale to nie jest teraz ważne. W miarę możliwości wtuliłem się w Michała, po czym zapadliśmy w sen. A ten przyszedł szybko po tej mordowni którą urządziliśmy na Endermanach.
*KU KURYKUUUUUU*
Doknes pov. - EJ NO CO JEST JUŻ RANEK??? - A CO Z MOJĄ WARTĄ??? - CZEMU MNIE NIKT NIE OBUDZIŁ?! - GDZIE MÓJ PAN MISIO?! WIEM ŻE KTOŚ ZABRAŁ PANA MISIA! - PRZESPAŁAM WARTĘ!
Takie krzyki obudziły mnie tego ranka. Usiadłem w swoim śpiworze i na w pół przytomny patrzyłem na to co się tutaj dzieje. Karol już nie spał i również przyglądał się całemu zdarzeniu.
- CO TU SIĘ DZIEJE?! - Kicialka wpadła z krzykiem do pokoju. Na chwilę wszystko ucichło.
- Ktoś zawalił i prawie nikt nie był na warcie! - poskarżyła się Zysia.
- Okej.. KTO?! - spytała wnerwiona dziewczyna patrząc na wszystkich po kolei.
- My - odezwał się Roxu.
- Eeeww.. Serio? Na ciebie to ja się nie umiem gniewać.. - powiedziała dziewczyna. - Dlaczego tak? - dodała.
- No.. To było tak że próbowaliśmy obudzić Tritsusa, ale on nie chciał wstać. No to stwierdziliśmy że go nie ruszamy i poszliśmy spać - wyjaśnił Arek.
- Na naszej warcie nazbieraliśmy ponad stak Ender-Pereł. Mam nadzieję że to wystarczy.. - dodał Michał.
- Wystarczy? Toż to zapas na całe życie.. Tak myślę. Okej, nic się nie stało, koniec kłótni, jasne? - powiedziała Kicialka. Wszyscy pokiwaliśmy głową na tak. - Przez noc udało mi się skombinować jakieś potki. Mam tu siłę, regenerację i leczenie. Dla każdego po jednej - zmieniła temat. Dziewczyna zaczęła układać flaszki z dziwną konsystencją na podłodze.
- Co one tak dokładnie robią? - spytał Karol przyglądając się jednej z nich.
- To, co mówią ich nazwy. Siła sprawia że jesteś silniejszy, a twoje ataki zadają więcej obrażeń. Leczenie leczy, a dokładniej jeśli jesteście ranni, to wasze rany zagoją się po wypiciu tej potki. A regenarcja jest chyba najlepsza, bo nie dość że leczy jeśli jesteś ranny, to przez pewien czas twoje zdrowie będzie się ciągle regenerować, przez co trudniej będzie cię skrzywdzić - wyjaśniła Kicialka.
- Kiedy mamy to wypić? - spytałem.
- Jeszcze nie teraz. Dopiero jak dotrzemy do celu.. - powiedziała tajemniczo dziewczyna.
- Jakby nikt jeszcze nie zauważył że idziemy na smoka - wtrącił się Ernest.
- MOŻESZ NIE SPOJLEROWAĆ?! - wydarła się na niego. - Ugh.. Idziemy! - powiedziała Kicialka, po czym razem z nią wyszliśmy z domu.
- Kto puszcza perły? - spytał Zipek.
- Ja! - krzyknęła Kitty.
- Nie, ja! - Kama rzuciła się na Ender-Perły.
- A może ja, co?! - krzyknęła Laura wyrywając pozostałym przedmioty z rąk.
- JA TO ZROBIĘ - powiedziała wkurzona Kicialka. - Chyba że Roxu chce - dodała spoglądając na chłopaka.
- Rób - odpowiedział krótko Michał. Rany.. On to ma przegwizdane z tą Kicialką. Dziewczyna posypała perłę jakimś proszkiem, po czym ta zmieniła się w.. Coś na kształt oka?
- Oko Enderu.. - szepnęła patrząc na przedmiot. Chwilę później podrzuciła go do góry, a ten odleciał na pewną odległość. Dziewczyna pobiegła za nim, po czym podniosła Oko z ziemi. - Czasem przy upadku może się popsuć - powiedziała rzucając Okiem jeszcze raz. Tym razem rozprysło się ono na wiele małych kawałeczków. - O tak właśnie.. - szepnęła, po czym wzięła kolejną perłę i posypała ją prochem. Tak o to zaczęła się nasza wędrówka..
*W równoległej rzeczywistości*
Jachimozo pov.
- AAAAAAA!!! - krzyczała dziewczyna waląc mojego chłopaka patelnią po głowie. Jakieś dwie minuty temu wskoczyła mu na plecy i tak ciągle robi.
- ZŁAŹ ZE MNIE!! - krzyczał Maciek miotając się po labolatorium.
- GDZIE! JEST! DOKNES! I! DEALER! I CAŁA RESZTA! GDZIEEEEE?!!! - wrzeszczała dziewczyna. Z kieszeni wypadały jej torebki herbaty. Co to hurtownia na nogach? Ile ona tego ma? *inhales* CZY TO CYTRYNOWA?! Szybko podniosłem kilka torebek herbatki o smaku cytrynowym z ziemi. MINE NOW!
Pewnie zastanawia was to jak tak małolata się tutaj znalazła. A więc.. Nie wiem. Po prostu nagle wywarzyła drzwi i rzuciła się na Maćka. Bywa. W sumie.. Chyba trzeba mu pomóc. Szybko złapałem za.. Na etykietce jest napisane "Jeśli nie jesteś Sheo, nie dotykaj". Szybko złapałem za to coś i strzeliłem dziewczynie w głowę. Ta padła nieprzytomna. Maciek wreszcie odetchnął.
- Cz.. Czy to..? - majaczył patrząc na to, co miałem w rękach. Ja również spojrzałem na to urządzenie.
- Co zrobiłem? - spytałem.
- Nic takiego, tylko wymazałeś jej pamięć. Możemy to wykorzystać. Zabierz ją do kantorka póki co, a ja nastawię herbatę - odpowiedział Sheo.
- Cytrynową poproszę! - zaznaczyłem ciągnąc dziewczynę po podłodze.
Jestem zua :< Miałam mieć test z francuskiego na który uczyłam się cały wieczór, A TU NIE, nie ma nauczycielki -,- Zamiast testu pisałam większość tego rozdziału.