Chapter 62

460 94 23
                                        

ZOSTAWCIE SUBAAA

No gwiazdke no

Umówmy się że..
1 gwiazdka = 1 szpilka w skórę Sheo z tego ff
Ile szpilek mu wbijemy za to co tu nawyprawiał? ;D

Tak, uczę się żebrać xD

Hubert

Gdy opowiedzieliśmy mamie Karola trochę o naszym dotychczasowym życiu, poszliśmy do pokoju gościnnego się rozpakować. Zostaniemy tu na trochę, może Kari choć trochę nadrobi ten stracony czas.

Wnieśliśmy walizki do pokoju. Ja położyłem swoją na podłodzę i uklęknąłem przy niej, aby ją otworzyć. Karol swoją tylko postawił, po czym usiadł na łóżku i zasłonił twarz rękami. Wiedziałem o co mu chodzi. Znam go na wylot.
Usiadłem obok niego i bez słowa się przytuliłem. Kilka łez spłynęło po jego policzku.

- Nareszcie.. - wyszeptał. Ja wtuliłem się w niego mocniej. Nie wiedziałem co teraz przeżywa, co dzieje się tam w środku.. Mogłem to sobie jedynie wyobrazić.

Przez całe życie nie masz rodziny. Twój ojciec to zwykły pijak, a mama jest zbyt słaba aby cię przed nim obronić. Jako dziecko musisz ciężko pracować aby zarobić na coś.. Co pomoże ci stąd uciec. Stąd.. Bo domem tego nie nazwiesz. Utrudnia ci to ojciec, który większość tych pieniędzy zwyczajnie ci zabiera i wydaje na alkohol. Jednak w końcu udaje ci się osiągnąć ten cel. Wreszcie po całych latach męki przychodzi ten dzień, kiedy możesz uciec. Możesz być wolny. Bez słowa pożegnania po prostu wychodzisz. Wychodzisz i nie wracasz. Przez kilka lat układasz sobie życie na nowo. Po tych latach nagle.. Znajdujesz ją. Znajdujesz jedyną osobę, która pomimo że nie mogła nic zrobić, zawsze była przy tobie. Po latach znajdujesz swoją matkę, która również stara się zacząć nowy rozdział w swoim życiu, bez tego człowieka.. Który na miano ojca zdecydowanie nie zasługuje. Tak wygląda życie Karola.

A moje?

Jestem dobrze wychowany. Mam kochających rodziców, od których ze łzami w oczach się wyprowadziłem. Do tej pory mam z nimi wspaniały kontakt. Oni sami bardzo się nawzajem kochają. Zawsze mogę do nich przyjść z każdym problemem. I zawsze mogłem. Nie wiem co to prawdziwe cierpienie. Nie czuję że moje dzieciństwo było w jakiś sposób złe. A nawet jeśli rodzice się kłócili, to zawsze szybko się godzili. Bo przecież się kochali! I kochają. To się nigdy nie zmieni.

Kilka łez wypłynęło z oczu szatyna, ale po chwili się uśmiechnął.

- No dalej, trzeba się rozpakować. Nie chcę zmarnować ani chwili, kiedy jestem z nią - powiedział wyplątując się z mojego uścisku. Karol wstał i rozpiął swoją walizkę. Wróciliśmy do rozpakowywania.

Kamerzysta

Czułem się niesamowicie. Ja i Marek rozmawialiśmy ze sobą jak prawdziwi przyjaciele. Już nie pamiętam kiedy ostatni raz tak było... Pewnie dlatego że jeszcze nigdy tak nie było. To było coś wspaniałego! Śmialiśmy się jakbyśmy byli teraz w zupełnie innym miejscu niż aktualnie się znajdujemy!
Jednak tą piękną rozmowę przerwała ONA.

- Heej chłoopcyyy - przeciągnęła. Dlaczego musiała przyjść akurat teraz?? Przyszła i przerwała mi moją najlepszą rozmowę z Markiem w życiu!! Chociaż.. Może to jednak dobrze? Może ona może mi pomóc?

- Tosia! - krzyknąłem. Tak miała na imię prawda? Wciąż zakrywałem twarz rękami. Nikt.. Powtarzam.. NIKT oprócz bliskich znajomych nie ma prawa widzieć mojej twarzy. Szybko się odwróciłem i założyłem torbę Gucci. Potem odwróciłem się ponownie.
- Możemy pogadać? - spytałem.

- Z tobą zawsze!! - krzyknęła dziewczyna. Wzięła kajdanki i dała znak, że mam wystawić ręcę. Posłusznie to zrobiłem, a ona zapieła mi na nich kajdanki. Potem otworzyła celę i wyprowadziła mnie z pomieszczenia. Zaprowadziła mnie do innego, gdzie były jakieś pufki i kanapa. Usiedliśmy na tych pufach i zaczęliśmy rozmowę.

- Co jest? - spytała.

- Bo.. Ty chcesz żebyśmy ja i Marek byli razem, prawda?.. - zacząłem niepewnie.

- No jasne że tak - odpowiedziała Tosia.

- A co jeśli ci powiem że.. Ja też tego chcę?.. - spytałem. Dziewczyna spojrzała na mnie, a jej oczy się powiększyły. Po chwili wydała z siebie pisk głośniejszy niż kuźwa alarm informujący o wybuchu jakiegoś atomowego czegoś.
- I dlatego musisz mi pomóc - dokończyłem.

- Jasne, chodź - powiedziała i zaczęła mnie prowadzić spowrotem do cel.
- Pogadaj z nim jeszcze trochę, a ja wszystko przyszykuję - powiedziała, po czym otworzyła drzwi od tego całego pomieszczenia. Potem wsadziła mnie spowrotem do celi wcześniej zdejmując kajdanki.

- Co tam się stało? - spytał Marek, gdy Tosia wyszła.

- O co ci chodzi? - spytałem.

- O ten pisk - odpowiedział Marek. Szybko zacząłem myśleć nad jakąś odpowiedzią, która nie jest prawdą i w którą on uwierzy.

- Powiedziała że jak podsunę jej jakiś super pomysł na gejowski rysunek to nas dzisiaj na chwilę wypuści. No i mój pomysł tak jej się spodobał, że aż się wydarła - powiedziałem. Nie mam pojęcia czy to był dobry pomysł, ale luj z tym. Ważne że Marek to chyba łyknął.

Siemu ❤

Emm.. Nie mam nic do powiedzenia XD

W kolejnym rozdziale randka Kruszwila z Kamerzystą ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Słowa - 773
~Kicialka

Dwa Oblicza Karola//DxDOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz