Chapter 64. Mamy stak! (majnkraft pełną parą)
W mediach macie nawiązanie do tego rozdziału. No i to jest kjuuut *^*
No obejrzyj to please trwa 6 sekund c:
Kopów w członka nasz kochany Maciuś dostał 27.
Inaczej.
Zobaczmy ile... A dobra tam xD
Arek
Dzisiejszy dzień nie zapowiadał się dobrze. Czemu?
To dziś Michał wraca do Wrocławia! Podszedłem do chłopaka i przytuliłem go od tyłu kładąc głowę na jego ramieniu. Ten w tym czasie się pakował.
- Co tam Aruś? - spytał pieszczotliwie. (bożu to brzmi dziwnie)
- Musisz wyjeżdżać? - spytałem już po raz któryś.
- Wiesz że tak.. - odpowiedział odwracając się przodem do mnie.
- Ale dlaczego? Co ty masz takiego ważnego w tym Wrocławiu? - próbowałem rzucać argumentami.
- Studio do nagrywania, i.. I Asika! - odpowiedział Michał. No tak.. Asik to jego pies. (pozdro dla Asika ;D)
- To przetransportuj Asika do mnie. Ja też mam studio do nagrywki - powiedziałem.
- Arek.. Proszę cię. Kiedyś zamieszkamy razem, ale.. Jeszcze nie teraz. Mam nadzieję że to zrozumiesz - powiedział poważnie. Na jego słowa wtuliłem się w niego.
- Rozumiem - przytaknąłem. Chłopak oddał uścisk, po czym wrócił do pakowania się. Chyba niestety nie uda mi się go tutaj zatrzymać..
- A kiedy znowu się zobaczymy? - zmieniłem temat.
- Obiecuję przyjeżdżać kiedy tylko będę mógł. Albo.. Ty możesz też przyjeżdżać do mnie - odpowiedział Michał.
- No w sumie.. - powiedziałem. Postanowiłem go już tak nie zamęczać i dać mu w spokoju robić swoje.
Kilkanaście minut później odprowadzałem go na parking kawałek od mojego domu. W między czasie rozmyślałem o tym jak to wszystko właściwie się stało..
Nawet nie wiedziałem że Michał przyjechał do Warszawy. Dowiedziałem się wtedy, kiedy go spotkałem po środku tamtego lasu. Pomagałem przy porwaniu Doknesa, ale nie robiłem tego z własnej woli..
Myślałem że to koniec. Koniec wieloletniej przyjaźni. Ja.. Czułem się okropnie. Ostatecznie jednak udało mi się odzyskać jego zaufanie przechodząc na "ich stronę mocy". A potem? Potem wszystko działo się szybko. Ola go zdradziła, a ja mu pomogłem to znieść. I od tamtej pory.. Nasze stosunki osiągnęły zupełnie nowy poziom. Jestem szczęśliwy z tego powodu. Szkoda że będzie to raczej związek na odległość.. Ale przetrwamy to. Bo się kochamy.
Pomachałem mu na pożegnanie, a po chwili auto zniknęło z mojego pola widzenia.
[To już prawdopodobnie koniec shipu Roxmb x AngularPlay w tej książce. Jeśli jednak przypadł wam on do gustu, zapraszam na moją zupełnie oddzielną książkę z tym shipem w roli głównej :D] chamskareklama.jpg
Karol
Po kilku godzinach wyszliśmy z centrum handlowego. Byliśmy cali obładowani najróżniejszymi rzeczami. Takiego haulu zakupowego jak my dzisiaj to nie zrobiła nawet Sexmasterka z dildosami. Jestem tego pewien.
- Dajcie mi to. Zaniosę to do samochodu, a wy idźcie gdzieś jeszcze połazić - powiedziała moja mama.
- Mamo.. Ale ja chcę spędzić trochę czasu z tobą - powiedziałem.
- Mieszkamy jakieś pół godziny od siebie. Możemy się często widywać - odpowiedziała kobieta.
- Ale mamo.. - nie dawałem za wygraną.
- No idź bo szykuję niespodziankę i nie chcę żebyście plątali mi się pod nogami - wypaliła w końcu moja matka.
- Niespodziankę mówisz?.. - powtórzyłem i spojrzałem na Hubiego. Ten złapał mnie za rękę i pociągnął lekko w swoją stronę.
- No dobrze, to pa - powiedziałem idąc z Hubim w stronę parku.
- Pa! - krzyknęła za nami moja mama. Potem za rączki podreptaliśmy do parku.
Tam podeszliśmy do fontanny. Zaciągnąłem Hubiego bliżej i usiedliśmy na tym takim fajnym murku. (no ten taki fajny murek co jest żeby woda się nie wylała no) Hubert zapatrzył się w wodę, a ja postanowiłem wykorzystać okazję. Schyliłem się i z nienacka ochlapałem blondyna wodą. Ten kompletnie się tego nie spodziewając krzyknął i spadł z murku. Zacząłem się śmiać. Spokojnie, nic mu się nie stało. Gdybym teraz wstał, murek sięgałby mi może do kolan. Hubi gdy tylko złapał ponowny kontakt z rzeczywistocią również się zaśmiał. Pomogłem mu wstać i przytuliłem go do siebie poprawiając mu włoski, które zmierzwiły mu się od upadku.
STORY TIME
Kiedyś jeszcze za czasów jak miałam przyjaciół i mieszkałam w Polsce byłam z.. Eee.. Trzema lub czterema przyjaciółkami na karuzeli. No wiecie, taka co trzeba kręcić tym kółkiem i wtedy karuzela się kręci. No i jedna kol miała czipsy. Ale nie byle jakie! Czipsy o smaku salsy! No i ja stwierdziłam że fajnie pachną i zaczęłam je wdychać prosto z paczki. Przy okazji kręciłam.
No i wtedy czipsy chyba weszły za mocno, bo.. Nie tyle co zemdlałam, a straciłam kontrolę nad swoim ciałem. Yebłam na to kółko, a potem yebłam z karuzeli na ziemię. Niby przez cały czas wszystko widziałam, ale jakoś tak nie mogłam nic zrobić.. XD
Potem jakoś doszłam do władzy i ogarnęłam że wszyscy się na mnie gapią i się śmieją. No to ja też w beke.
Morał z tego taki: NIGDY NIE KUPUJCIE CZIPSÓW O SMAKU SALSY. NIGDY.
Ja od tamtej pory nie kupiłam xD
Dobra, wracamy do rozdziału:
Ruszyliśmy dalej przez park. Doszliśmy do bardzo ładnego drzewka. Podobało mi się. Takie nie za drewniane..
Usiadłem przy nim, a Hubi usiadł obok mnie. Przeniosłem się do pozycji leżącej, a mój blondynek zrobił to samo. Patrzyliśmy na niebo. Wisiało na nim kilka białych chmurek.
- Popatrz - powiedziałem do Hubiego
- Ta tam wygląda jak.. Jakiś smok - powiedziałem wskazując na jedną z chmurek.
- Widzę - odpowiedział blondyn.
- A ta obok jak.. Drzewo? Nie.. To bardziej taki zapaśnik sumo walczący z burgero-kebabem - powiedział Hubert.
- A ta tam z lewej strony jak Ernest jedzący łabędzia - powiedziałem i zaczęliśmy się śmiać.
- A ta.. Jak skarpetka - powiedział Hubi pokazując inny obłok.
- A tamta.. - odezwałem się przybliżając się do chłopaka.
- Przypomina serce - dokończyłem.
- Piękna.. - skomentował Hubi, po czym się we mnie wtulił.
Tak zleciało nam całe popołudnie.
Cute scenka by Derma625
bo ja nie umiem pisać takich rzeczy xd
Ja umiem dramy. Albo jakieś mózgozyeby. Taaak *^*
Dzisiaj nie było KxK, ale nie martwcie się.. Będzie dobrze!
Dzień czwarty kiedy Kicialka nie słyszy na prawe ucho i w związku z tym NIE MOŻE SŁUCHAĆ MUZYKI I CHODZI WKU*WIONA.
Słowa - 965
~Kicialka
CZYTASZ
Dwa Oblicza Karola//DxD
FanfictionHubert Wydra oraz Karol Kuter to youtuberzy o nazwach Doknes i Dealereq. Chłopcy są szczęśliwą parą już od kilku dobrych miesięcy, ale od pewnego czasu z Karolem jest coś nie tak - miewa wahania nastroju. Raz jest miłym, świetnym chłopakiem - a inny...
