Chapter 27

722 67 12
                                        

/Time Skip - rano, około godziny 11\

Karol

Spałem sobie grzecznie śniąc o tym i o tamtym, aż tu nagle zadzwonił telefon. W połowie żywy wymacałem go gdzieś na szafce po czym bez patrzenia odebrałem:
- Ha..Halo?.. - spytałem zaspany
- Pilnuj kochasia - odezwał się zupełnie nieznajomy mi głos
- Że co?.. Halo kto mówi? - rozbudziłem się. Na moje pytanie człowiek po drugiej stronie się rozłączył. Dobra.. To było.. Dziwne? Nie jestem do końca pewien, ale chyba nie znałem tego kogoś. Albo przynajmniej mój zaspany mózg nie może sobie nikogo takiego przypomnieć. Po dłuższych namysłach stwierdziłem że najlepiej będzie po prostu to zignorować. Wstałem z łóżka i jak zwykle się ogarnąłem. Potem nie mając nic ciekawszego do roboty odpaliłem sobie laptopa. Postanowiłem pograć na Ferajnie, dawno mnie tam w sumie nie było.. Podczas kiedy Minecraft się włączał, ja przypominałem sobie co dzisiaj miałem do zrobienia. Konkretnie chodziło mi tu o badania, no bo przecież wciąż siedzę w tym szpitalu.. Badania z hipnozą.. Tak, wiem. To już jest nudne, dla mnie zresztą też. Ale, ale.. Proszę państwa.. To moje ostatnie takie badania! Potem jeszcze dwa dni na oddziale obserwacyjnym i do domku! Do Hubiego! Jeju.. Jaki ja jestem szczęśliwy na samą myśl o tym! No ale dobra, widzę że gra się włączyła. Wszedłem na Ferajnę i pojawiłem się na mojej wyspie.. Mojej i Doknesa. Zobaczyłem że zaszło tu wiele zmian odkąd mnie nie było. Dom Doknesa stał jak stał, ale.. Na jego tyłach było koło! Takie młyńskie, ale koło! Ahh.. Jestem taki dumny z mojego blondaska.. Umie zbudować koło z kwadratów! Ale to co najbardziej rzuciło mi się w oczy to wielkie.. Akwarium? Akwarium na samym środku wyspy. Podszedłem bliżej, ale w środku nie było żadnych ryb. Pewnie Doknes zapomniał je nakarmić i powymierały, hue hue. Obok akwarium stało.. Jacuzzi? I to bardzo ładne Jacuzzi. Zrobione z kwarcowych bloków. Przed nim stała tabliczka:

Od Enzziego dla DxD

No.. W sumie chciałbym się wykąpać w takim Jacuzzi razem Hubciakiem, tylko że w prawdziwym świecie. Może jak wyjdę ze szpitala to coś się ogarnie? W końcu jestem YouTuberem! Mam hajs! Kolejna rzecz którą zobaczyłem nieco mnie zszokowała.. Gdzie podziały się moje zwierzątka?? Stały dwie zagrody z owcami, a teraz ich nie ma! Ehh.. Nie ważne. Ze zmian na samej wyspie to chyba tyle, ale w oddali zobaczyłem ich jeszcze więcej. Jakaś droga z lodu.. Pewnie coś na styl autostrady. Dalej był też mobgrinder. No.. Trochę się pozmieniało. Postanowiłem sprawdzić kto oprócz mnie jest jeszcze na serwerze. Okazało się że jest tu też teraz Enzzi, Koshi i.. I Doknes! Zacząłem pisać do niego na priv:

Dealereq: No czeee kochanie ;3
Doknes: O hej <3
Doknes: Dawno cię tu nie było
Dealereq: Nom
Dealereq: Dużo się pozmieniało
Dealereq: Ejj..
Dealereq: Gdzie moje zwierzątka? XD
Doknes: Porwałem B)
Dealereq: Aha
Dealereq: A gdzie są?
Doknes: U mnie w piwnicy xd
Dealereq: Ty masz piwnice????
Doknes: Jak widać pozmieniało się więcej niż myślałeś
Dealereq: No
Doknes: Idziesz na ts bo nie chce mi sie pisać xd
Dealereq: Ok xd

Pograłem sobie z Huberciakiem (wtf xD coraz dziwniejsze mu te przezwiska wymyślam) dobrą ponad godzinę. Pokazywał mi w tym czasie co się pozmieniało u różnych osób i tak dalej. Okazało się też że teraz wszyscy przeprowadzają się do dżungli. No to ciekawe. Jak to podobno ujął Enzzi - Ferajna Cztery I Pół. Fajnie w sumie, mi te wyspy też się już trochę znudziły. No i graliśmy tak sobie, aż do mojego pokoju nie wszedł kto? No zgadnijcie.. Lekarz!
- Karol, czas na badania. Nie martw się, to już ostatnia hipnoza jaką będziesz przechodził. - Pożegnałem się więc z Hubertem i wyłączyłem laptop. Wsiadłem na wózek i.. A wiecie co dalej!

Matka weszła do pokoju już dziś dorosłego syna.
- No cześć Karol - przywitała się, lecz chłopak jej nie odpowiedział. Wkładał swoje rzeczy do walizki.
- Co ty robisz? - spytała go
- Nie widać? - odpowiedział chamsko chłopak - Wyprowadzam się od was!
- Ale.. Ale Karol!
- Nie mamo. Mam was dość. Ciebie i tego pijaka co śpi za ścianą! - wrzucał kolejne rzeczy do walizki.
- Ale.. Karol.. Ja..
- Nie możesz mi zabronić. Jestem już dorosły. Zmarnowaliście mi dzieciństwo, nie marnujcie mi chociaż dorosłości. Chcę zacząć zupełnie nowe życie z dala od was! - tłumaczył nie dając matce dojść do słowa.
- Ale.. Czy.. Czy ty naprawdę jesteś gotów nas zostawić? Jesteś w stanie to zrobić?
- I to z uśmiechem na twarzy! - krzyknął chłopak dopinając walizkę. Potem wraz z bagażem pokierował się w stronę wyjścia z domu.
- A dokąd pójdziesz? - kobieta próbowała go zatrzymać.
- Tak się składa że przez jedenaście lat udało mi się zachować wystarczającą ilość pieniędzy których ojciec nie zabrał mi by wydać na alkochol, aby kupić dom - odpowiedział chłopak
- Ale.. Nie pożegnasz się chociaż? Zostawiasz nas tak bez słowa?
- Chcesz słów?.. - chłopak popatrzył kobiecie w oczy - Jesteście najgorszymi rodzicami na świecie i mam nadzieję że już nigdy się więcej nie spotkamy - powiedział, po czym wyszedł.

Ocknąłem się tam gdzie zwykle. Tym razem nie byłem zszokowany, tak jak wcześniej. Teraz byłem po prostu smutny. Bardzo smutny. Miałem poczucie winy. Lekarze zabrali mnie spowrotem do mojego pokoju. Kiedy przy mnie byli próbowałem walczyć ze łzami. Nie chciałem się przy nich rozpłakać, jednak marnie mi to wychodziło. Koniec końców jakoś mi się to udało i wreszcie zostałem sam. Moja mama.. Nie widziałem jej już prawie pięć lat.. Ostatnie co do niej powiedziałem to to, że jest najgorszą matką na świecie i nie chciałbym jej już więcej spotkać.. Ona nigdy mi nic nie zrobiła. To ojciec zniszczył tą rodzinę, nie ona. Zawsze zastanawiało mnie tylko czemu nigdy mnie nie broniła.. Pewnie po prostu się bała. Zbierało mi się już mocno na łzy. Postanowiłem zrobić to, co teraz było chyba najlepszym rozwiązaniem dla mnie. Wziąłem telefon i wybrałem numer.

??? (perspektywa)

- Zadzwoniłeś już do obiektu?
- Tia
- To dobrze.. Kiedy zaczynamy?
- Równo za półtora tygodnia.
- Dobra.. Masz już jakiś plan?
- Ja nie, ale szef tak.
- W takim razie pozostaje nam tylko czekać..

Hubert

Właśnie nagrywałem, gdy zadzwonił telefon. Zirytowało mnie to i już chciałem się rozłączyć, kiedy zobaczyłem kto dzwoni. Natychmiast odebrałem.
- Co tam Kari?
- H..Hubi.. - usłyszałem że chłopak płacze.
- Karol? Co się stało? - spytałem zmartwiony
- Bo.. Bo.. - nie mógł się wysłowić
- Poczekaj chwilkę. Zaraz tam będę - powiedziałem i wyłączyłem nagrywanie. Szybko zabrałem rzeczy typu telefon, portfel czy klucze i wyszedłem z domu. Potem czym prędzej pojechałem do szpitala.

Na miejscu zastałem Karola, nieźle rozpłakanego. Próbowałem się dowiedzieć co mu jest, ale on kompletnie nie potrafił wypowiedzieć najkrótszego zdania. Pozostało mi jedynie.. Być przy nim. Nie ważne co się teraz działo, po prostu musiałem go wspierać. Przytuliłem go i zwyczajnie dałem się mu wypłakać.

No cześć :>
Nie wiem ile ta książka będzie mieć rozdziałów, ale mam jeszcze trochę do napisania.. Trochę dużo xD a nowe pomysły wciąż wpadają mi do głowy!

Znowu kradnę bo ciągle zapominam zrobić edita xd:

To ja po takich pudrowych cukierkach z biedronki :>

Słowa - 1131
~Kicialka

Dwa Oblicza Karola//DxDOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz