Chapter 71

368 39 49
                                        

Nudze się na lekcji więc zaczynam pisać XD

Łukasz

Marek gdzieś poszedł. Wyglądał na trochę zdenerwowanego. Nigdy nie dotrę do tego chłopaka..

- Łukasz, wyjdź z sali i kieruj się do toalety znajdującej się drugie drzwi na prawo od wyjścia - usłyszałem głos z megafonów. Wszędzie go poznam.. Tosia. Co ona znowu wymyśliła?
Wstałem z tego wygodnego siedzenia i udałem się do wyjścia. Wyszedłem na korytarz, gdzie zgodnie ze wskazówkami skręciłem w prawo. Położyłem dłoń na klamce od drzwi. Ciekawiło mnie co tam znajdę.. Skoro Tosia się odezwała pewnie chodzi o Marka. Ostrożnie nacisnąłem klamkę i uchyliłem drzwi od toalety.

...

A mówią że im większy kaliber tym mniejsze przyrodzenie.
No..
Marek ma to i to dogodnych rozmiarów.

- Łu.. Łuka.. - jąkał się Marek. Twarz miałą całą w jednym, wielkim rumieńcu. Ja się uśmiechałem, choć wiem że w sumie nie powinienem. To co powinienem zrobić to po prostu stąd wyjść nie stresując dłużej chłopaka, ale coś trzymało mnie w miejscu.

- Ka.. KAMERZYSTA!!! - wydarł się w końcu Marek naciągając spodnie na siebie. To wybudziło mnie z tego dziwnego transu, ale za miast się wycofać poszedłem do przodu. Zbliżałem się do chłopaka.

- Łu.. Łukasz! - krzyczał na mnie. Może i nie wiem co robię. Może i jestem głupi. Może i tak.

Podszedłem bardzo blisko Marka i położyłem swoje dłonie na jego biodrach przyciskając go do ściany.

- Łu.. Łuka.. - jąkał się coraz ciszej Marek. Jego oddech był przyspieszony. Patrzyłem mu w oczy, a on nie mając innego wyboru patrzył w moje.

To co..

Teraz..

Albo nigdy..

Zamknąłem oczy i przyłożyłem czoło do jego czoła, po czym złączyłem nasze usta w pocałunek. Marek przez chwilę próbował mnie odepchnąć, ale nie dałem mu takiej szansy. Chłopak w końcu oddał pocałunek i trochę się rozluźnił.

- Nic tu się nie wydarzyło - powiedział, gdy się od siebie odsunęliśmy.

Oj wydarzyło się. Bardzo się wydarzyło.

Hubert

Cieszę się że Karol się już nie gniewa! Jest tu jedyną osobą z którą mogę porozmawiać, więc nie ukrywam że bardzo mi na nim zależy.

....

Jak na przyjacielu! Chociaż.. Ten jego uśmiech.. Taki ciepły i przekonujący..

Odpędziłem od siebie wszystkie myśli, bo poczułem że zbiera się ich więcej. Zająłem się zupą, która miała bardzo nietypowy smak..

- Co to za zupa? - spytałem się dziewczyny, która już zamierzała odchodzić.

- To zupa z wody (ament) i domieszką soków z różnych kwiatów z pobliskiej polany. Smakuje? - odpowiedziała dziewczyna stojąc przy drzwiach wyjściowych.

- Bardzo - odpowiedziałem razem z szatynem w tym samym czasie.

Karol

Po jedzeniu udaliśmy się na spacer po okolicy. Nie chcieliśmy się jednak zbytnio oddalać, bo jeszcze byśmy się zgubili. Ta wioska.. Ekhem.. Oaza Życia to nasz nowy dom, a przynajmniej na chwilę. A więc spacerowaliśmy tak sobie po pagórkach, gdy nagle..

- Umm.. Hubert.. - odezwałem się.

- Tak? - spytał patrząc na mnie. Zamrugał przelotnie dwa razy.

- Bo wiesz.. Emm.. Potrzeba fizjologicza się odzywa, i..

- Idź - przerwał mi moje nieudolne tłumaczenia. Kiwnąłem do niego głową, po czym truchtem pobiegłem za krzaki. Chwilę zajęło mi odnalezienie tego właściwego miejsca, aby przy tym nikt mnie nie zauważył. Rozpiąłem rozporek i rozpocząłem że tak powiem.. Oznaczanie terenu. Za chwilkę zapiąłem go spowrotem.

- POMOCY!!! - usłyszałem głos Huberta gdzieś zza drzew. Ahh.. Znowu jakiś mini smoczek? Chociaż.. Poprzednim razem nie skończyło się to za dobrze. Lepiej to szybko sprawdzić.
Pobiegłem w miejsce w którym przed chwilą zostawiłem chłopaka.
Jedno jest pewne.
Julia miała rację mówiąc że smoki to pikuś.

Przed blondynem stał potwór złożony z części ludzkiego ciała. Na całym ciele miał porozrzucane gałki oczne, z czoła wyrastała mu ręka, na nogach miał uszy..
Wyglądał zarazem przerażająco jak i obrzydliwie. A do tego był jeszcze ogromny. Sięgałem mu może do kolan.

Wyjąłem swój topór, a Hubert wziął swój sztylet. Zadał pierwszy cios potworowi w nogę, a ten uderzył go w brzuch. Hubert upadł kilkanaście metrów dalej.
Czy coś mu się stało?? Naprawdę mocno dostał..
Blondyn się nie ruszał. Nie wiedziałem co robić..

Kiedy potwór zaczął ponownie zbliżać się do Huberta, musiałem działać. Wyprzedziłem go, po czym wskoczyłem mu na kolano, a z niego odbiłem się na brzuch.

- Nie masz.. - powiedziałem podczas zadawania ciosów.
- Prawa.. - kolejny cios w postaci draśnięcia na klatce piersiowej tego czegoś.
- Krzywdzić.. - kolejna rana, tym razem głębsza.
- HUBIEGO!!! - ostatni cios zadałem wbijając mój topór głęboko w brzuch potwora. Trysnęła z niego jakaś maź nieznanego mi gatunku, a stwór upadł martwy na ziemię. Zeskoczyłem z niego i podbiegłem do rannego blondynka.

Nie ruszał się. Miał zamknięte oczy i nie dawał znaków życia.

- Hubi.. - szepnąłem. Chłopak na brzuchu miał wielką i głęboką ranę, z której wypływały litry krwi. Cały jego strój został poplamiony czerwienią. W moich oczach pojawiły się łzy.

- Niemożliwe.. - szepnąłem klękając przy nim. Położyłem rękę na jego klatce piersiowej. Nie czułem bicia serca.

- Zostałem sam?.. - spytałem, jednak nikt mi nie odpowiedział.

- HUBI WSTAWAJ!!!! - wybuchnąłem nagle. Z moich oczy wypływało tyle łez, ile krwi z brzucha blondyna.

- Nie możesz mnie zostawić!! - krzyczałem. Tak jakby to miało mu jeszcze pomóc.

- Przepraszam! Przepraszam ciebię za wszystko! To moja wina.. Mogłem cię chronić.. - zacząłem obwiniać siebie. Bo kogo innego? Na pewno nie Huberta.
- To przeze mnie! Przeze mnie teraz nie.. Hubi ja cię potrzebuję!! Wstawaj.. To nie dzieje się naprawdę! - upadłem obok blondyna na trawę i przywarłem do niego. Wypłakiwałem się w jego zimną szyję. Przyłożyłem rękę do jego rany. To było obrzydliwe.

~ Patrz co narobiłeś. Poczuj to! To jest twoja wina! - krzyczałem na siebie w myślach babrając się w jego krwi. Dla mnie już nic nie istniało.. Wszystko się skończyło. On.. Nie żyje..

































Ale ze mnie polsat ostatnio :>

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

Ale ze mnie polsat ostatnio :>

Kto chce mnie zabić? Meldować się!

Słowa - 909
~Kicialka

Dwa Oblicza Karola//DxDOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz