Kicialka
- Trochę tu ciemno.. - odezwał się Hubert, gdy przedzieraliśmy się przez pierwsze tunele jaskini.
- Spokojnie, mam dwa staki pochodni - powiedziałam kładąc jedną z nich na ziemi.
- Dwa.. Co? - spytał Karol. Ehh.. Oni się jeszcze muszą wiele nauczyć.
- Sto dwadzieścia osiem - sprecyzowałam.
- Gdzie ty to wszystko trzymasz??- zdziwił się Hubert.
- W ekwipunku - odpowiedziałam.
- Że gdzie?.. - dopytywał blondyn.
- W gaciach kurźwa - powiedziałam.
- Czego tu dokładnie szukamy? - spytał Karol. Sprawdziłam nasze położenie.
- Musimy zejść jeszcze głębiej.. To dopiero trzydziesty drugi poziom- odezwałam się.
- Tam - wskazałam na odnogę ze stromą drogą w dół.
- Ale jak ty.. - zaczął blondyn, ale nie dałam mu skończyć skacząc w dół.
- Chodźcie! Prawie nie bolało! - krzyknęłam do nich. Chłopacy spojrzeli po sobie, po czym skoczyli.
- Ał.. - syknął Hubert. Postawiłam kolejną pochodnię, a moim oczom ukazało się to, czego szukałam.
- La.. Lawa.. - odezwał się Hubert odsuwając się jak najdalej. Przywarł do ściany i patrzył przerażony na czerwoną substancję.
- To właśnie to czego szukaliśmy- powiedziałam, po czym wyciągnęłam wiaderko z wodą. Podeszłam do zbiornika lawy, po czym wylałam do niego zawartość wiadra. W kilka sekund lawa przemieniła się w czarny kamień.
- Macie - podałam chłopakom dwa diamentowe kilofy, a sama wzięłam sobie jeden. Postawiłam jeszcze dodatkową pochodnię, bo po zniknięciu lawy zrobiło się troszkę ciemno.
Zaczęłam kopać, a chłopaki poszli w moje ślady.
- Jeju.. Ale to się ciężko kopie.. - odezwał się Hubert.
- Ile tego potrzebujemy? - spytał Karol.
- Dziesięć - odpowiedziałam wykopując drugi klocek.
- Tylko? - dopytywał zdziwiony szatyn.
- Teoretycznie potrzeba czternaście, ale my zrobimy portal "na lenia" - odpowiedziałam.
- Na lenia? - spytał Hubert.
- Bez rogów - powiedziałam wykopując trzeci klocek.
- Ile macie? - spytałam.
- Dwa - odpowiedział Hubert.
- Ja mam trzy - odezwał się Karol.
- Wykopcie jeszcze po jednym i się zwijamy - powiedziałam podchodząc do półki skalnej z której przed chwilą skakaliśmy. Zaczęłam drążyć w niej schody.
Gdy schody były już gotowe, przyszli chłopaki z wykopanym obsydianem. Wspięliśmy się po schodach na górę i podążaliśmy za wcześniej rozstawionymi pochodniami do wyjścia.
- CO TO JEST?! - krzyknął przerażony Hubert. Z nieoświetlonej odnogi wyszedł creeper. Wyciągnęłam miecz. Dwa uderzenia i nie ma dziada.
- Strachajły.. - skomentowałam przestraszonych "mężczyzn". Ruszyliśmy dalej za pochodniami do wyjścia.
Zysia
Nie wiem ile już tak biegniemy, ale zdecydowanie za długo. Normalnie nie potrafię dogonić autobusu kiedy jak zwykle spóźniona wychodzę rano do szkoły, a teraz mam dogonić Kamę której znowu się coś uroiło. W sumie ostatnim razem miała rację, więc może teraz też się sprawdzi. OBY. Mięśnie w nogach tańczyły Sambe, ale trzeba biec. Nagle coś zaczęło wyłaniać się zza horyzontu. To.. Wioska?
Wbiegliśmy do niej na pełnej parze. Zobaczyłam jakąś pół nagą laskę. Bez opamiętania na nią skoczyłam.
CZYTASZ
Dwa Oblicza Karola//DxD
FanfictionHubert Wydra oraz Karol Kuter to youtuberzy o nazwach Doknes i Dealereq. Chłopcy są szczęśliwą parą już od kilku dobrych miesięcy, ale od pewnego czasu z Karolem jest coś nie tak - miewa wahania nastroju. Raz jest miłym, świetnym chłopakiem - a inny...
