Karol
Nie wiem ile już tak leżałem, ale z całą pewnością długo. Nagle usłyszałem jak ktoś otwiera kluczem drzwi od pokoju, w którym się znajduję. Drzwi się otworzyły, a do środka wszedł.. On..
- Witaj, Karol - powiedział
- C..Czego chcesz?!
- Dobrze wiesz, czego
- WYPUŚĆ MNIE!! - krzyknąłem, a on tylko się zaśmiał.
- Kiedy tylko stąd wyjdę, już tu nie wrócę, a ty tu zgnijesz i zdechniesz - oznajmił
- CZEMU MI TO ROBISZ?! Byliśmy przyjaciółmi.. BYLIŚMY BRAĆMI!!
- Dobra, dobra.. Ostatnie słowo zanim stąd wyjdę i zostawię cię tu na pastwę losu? - spytał, a ja.. Jedyne co chciałem do niego powiedzieć przed swoją prawdopodobną śmiercią to:
- Łapy precz od mojego skarba - on się tylko zaśmiał, po czym zgasił lampkę znajdującą się na stoliku i wyszedł z pokoju. Zostałem sam. Przywiązany do łóżka. Bez światła. Jedyne co widziałem to ciemność.
??? (perspektywa jak coś)
Kierowałem się w stronę wyjścia. Po drodze zajrzałem jeszcze do mojego "szefa".
- Maciek - odezwałem się
- Tak? - obrócił się w moją stronę na krześle obrotowym niczym boss wszystkich bossów - Jak obiekt? - spytał
- Narazie chyba się trzyma, ale myślę że długo to nie potrwa - odpowiedziałem
- Dobrze
- Wychodzę jak coś - powiedziałem i poszedłem wzdłuż korytarza. Gdy dotarłem do jego końca, zacząłem wspinać się po zardzewiałej drabinie na górę. Gdy znalazłem się na górze, odsunąłem właz i wyszedłem na zewnątrz. Ahh.. Światło słoneczne.. W tym bunkrze mamy tylko ledwo działające żarówki, i to żarowe - rozpalają się.. Bardzo długo (mam takie w łazience xD) Kiedyś znaleźliśmy ten bunkier razem z Sheo, to było kilka lat temu. Nie wiem czemu służył on kiedyś, ale teraz służy nam jako taka baza. Jest całkiem spory. Zawiera on pokój szefa, czyli taki "kantorek sheo", bo Maciek jest tym całym szefem. W kantorku sheo znajduje się biurko zrobione z jakiś pudeł i pojedyńczych desek, oraz krzesło, które Sheo przytachał kiedyś z jakiegoś wysypiska. Dalej są nasze sypialnie - tak, czasem tu nocujemy. W sypialni mamy stare, podarte i śmierdzące żulem materace, oraz jakieś szafki, które były tu już wcześniej. Każdy z nas ma swoją własną, odzielną sypialnię. Mamy tu nawet łazienkę.. Muszę opisywać?.. Ehh.. No dobra.. Nie mamy tu prawdziwej toalety, ale mamy wykopaną dziurę, do której się załatwiamy. Ja osobiście korzystam z niej tylko w sytuacjach krytycznych, a tak to staram się wytrzymać lub całkowicie wychodzę z bunkru i idę lać pod drzewko. Nie mamy tam również prysznica, no i w ogóle dostępu do wody. To tyle z łazienki. Idąc dalej jest kuchnia. Tam mamy pudełka z żarciem i piciem. I to tyle. Reszta pokoi jest dla nas w sumie całkowicie bezużyteczna, i służy nam jako takie pokoje gościnne. W jednym z takich pokojów właśnie przetrzymujemy Karola. Spytacie po co? No.. Bo tak! Nie powiem wam, bo wygadacie pozostałym bohaterom tego chorego fanfiku i będzie dupa. W każdym razie jeżeli chcecie znać dokładniejszy wygląd bunkru, to powiem wam, że nie zawiera on żadnych okien. No tak.. Po co komu okna pod ziemią? W każdym razie przez to jest tam bardzo ciemno. Wyobraźcie sobie że na początku musieliśmy chodzić z latarkami! Potem.. No.. Powiedzmy że Sheo ma kontakty i załatwił elektryka, a ten z kolei załatwił nam światło. No cóż.. Idę teraz spotkać się z moim crushem, już prawie jestem na miejscu!
Zysia
Szukaliśmy Karola dosłownie wszędzie. Nawet w klubie erotycznym, ale nie weszłam tam sama. Ściągnęłam do siebie Agatę i weszłyśmy tam razem. Rozglądałyśmy się za moim bratem, ale jedyne co zobaczyłyśmy to dużo rozebranych pań. Potem wywalił nas ochroniaż, bo przecież widać że nie jesteśmy pełnoletnie.
- Ej, Zysia.. - odezwała się Aga - Po co my szukałyśmy go w tym klubie skoro on jest gejem?.. - po chwili namysłu strzeliłyśmy sobie wielkiego i dogłębnego face palma i poszłyśmy szukać dalej. Zaszłyśmy do klubu dla gejów, ale nie mogłyśmy się skupić na szukaniu Karola, bo.. NO TYLU CAŁUJĄCYCH SIĘ CHŁOPAKÓW W JEDNYM MIEJSCU.. AAAAIII!!! Dostałam oczo-pląsu. Nie wiedziałam na którą parę geji patrzeć.. Wszyscy wyglądali tak słodko!! Aga za to poszła zarywać do meeegaa przystojnego męskiego striptizera, ale potem znowu wywalił nas ochroniaż.
- ALE PRZECIEŻ JESTEŚMY GEJAMI!! - darła się Agata - LUBIMY CHŁOPCÓW, TAK JAK WY!!! - I tak zostałyśmy wyrzucone z kolejnego klubu. Zrezygnowane postanowiłyśmy pójść do Huberta i powiedzieć mu, że nasza misja się nie powiodła.
Weszłyśmy do domu mojego brata. Drzwi były otwarte, a Hubert nie spał. Siedział w salonie i robił coś na telefonie.
- Hubi.. Szukałyśmy go wszędzie, ale go nigdzie nie ma! - powiedziałam
- Dokładnie! Byłyśmy nawet w klubie dla geji, ale tam też go nie było - powiedziała Agata
- Zysia.. Kto to jest? - wskazał na nią. No tak.. Przecież on jej jeszcze nie zna.
- To moja przyjaciółka. Gadałeś z nią wtedy przez telefon. Pomagała mi w tamtym planie, który popsuł Dominik - powiedziałam
- Agata - przedstawiła się
- No dobra.. Ale co robimy? - pytał Hubert - dzwonimy na policję?
- Nie! Po pierwsze, zaginięcia zgłasza się czterdzieści osiem godzin po sprawie. Po drugie, oni i tak nic nie zrobią, to przecież polska policja! - zaprotestowałam
- To co robimy? - spytał
- Poczekajmy do rana, jak jutro nie wróci, zobaczymy co dalej - powiedziałam, i wszyscy się ze mną zgodzili. Nagle usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Hubert poszedł otworzyć, i okazało się że to ten debil co zepsuł mój idealny plan. No w sensie że Jachimozo.
- Cześć Hubi! - powiedział i przytulił Huberta, a ten go lekko odepchnął.
- Co chciałeś? - spytał poirytowany
- Co chciałem? Zobaczyć cię! Pogadać, spędzić z tobą czas.. - powiedział i na chama wszedł do salonu.
- Słuchaj.. Nie mam teraz ochoty.. Czy mógłbyś przyjść na przykład jutro? Jestem padnięty - Hubert starał się grzecznie wyprosić Dominika.
- Noo Hubiii - powiedział jak dziecko, co brzmiało po prostu idiotycznie.
- Proszę cię, nie teraz. Naprawdę nie mogę - powiedział Hubert, a Jachimozo westchnął.
- No dobra.. Chyba faktycznie powinienem sobie pójść, zwłaszcza widząc jak ta blondyna na mnie patrzy - powiedział wskazując na mnie. I dobrze, niech się mnie boi. Tak ma być! Wcześniej nawet go lubiłam, ale po tym co zrobił to go nienawidzę - To pa Hubciak! - pożegnał się i wyszedł. Hubert zamknął drzwi na zamek i powiedział:
- Lepiej chodźmy już spać - tak i też zrobiliśmy.
Ale mi wena napłynęłaaaa
No.. To tyle z tego rozdziału xD
Macie mema na koniec (nie spodziewaliście się tego co nie?)

:>
Słowa - 1010
~Kicialka
CZYTASZ
Dwa Oblicza Karola//DxD
FanfictionHubert Wydra oraz Karol Kuter to youtuberzy o nazwach Doknes i Dealereq. Chłopcy są szczęśliwą parą już od kilku dobrych miesięcy, ale od pewnego czasu z Karolem jest coś nie tak - miewa wahania nastroju. Raz jest miłym, świetnym chłopakiem - a inny...
