Chapter 58

478 46 19
                                        

Chwalmy jednorożce zamieszkałe w chmurach, iż gdyż ponieważ mam internet.

Za dużo fanfików typu Mickiewicz x Słowacki xDD

Karol

Spakowaliśmy się i wybiegliśmy do samochodu. Znaczy ja wybiegłem, Hubert wyszedł normalnie. Po prostu mi się śpieszy.. Nie widziałem jej od dobrych pięciu lat!

Załadowaliśmy bagaże i wsiedliśmy do auta.

- Gdzie to jest? - spytał Hubert.

- O ile się nie przeprowadziła.. Trochę za parkiem. Tam była taka stara i zaniedbana uliczka.. - odpowiedziałem. Hubert bez słowa odpalił silnik i wcisnął pedał gazu. Boję się..

Po trzydziestu minutach byliśmy na miejscu. Wysiedliśmy z pojazdu. Nogi mi się trzęsły.. Wyjeliśmy bagaże i podeszliśmy pod drzwi. A tam? Zamurowało mnie. Stałem jak wryty a stres mnie zjadał. Co znajdę za tymi drzwiami?..
Stałem tak i wpatrywałem się w nie. Hubert położył mi dłoń na ramieniu. Spojrzałem na niego. W jego błękitnych tęczówkach widziałem wsparcie. No dobra.. Czas zacisnąć dupę i po prostu to zrobić!

Przełknąłem ślinę i wziąłem głęboki wdech. Powoli przyłożyłem rękę do dzwonka i go nacisnąłem.

Nikt nie otworzył. Może nikogo nie ma? Nie wiem.. Mam spróbować jeszcze raz?

Ostatecznie zadzwoniłem tym dzwonkiem jeszcze jeden raz. Za drzwiami było słychać szmery. Jakby coś ciężkiego się poruszało. Po chwili było słychać dźwięk przekręcania zamku, a drzwi się otworzyły. Przed sobą widziałem teraz grubego, zapuszczonego, starego faceta.

- KAROL TY CH*JU! - krzyknął na mój widok, po czym mnie przytulił. Nie odwzajemniłem tego. Stałem jak wryty. To jest.. Mój.. Ojciec..

Facet śmierdział jakby nie mył się od dnia w którym widzieliśmy się ostatni raz. Dodatkowo jak zwykle było czuć od niego alkohol. Ale nie piwo tak jak w przeszłości. Nie. To była wódka..

- KU*WA ile to już lat? Co tak spier*oliłeś na osiemnastkę? Właź do środka! - powiedział, po czym powolnym i chwiejnym krokiem wtoczył się do środka swojego mieszkania. Popatrzyłem niepewnym wzrokiem na Huberta. Ten tylko skinął głową. Ostrożnie wszedłem do środka.

A w środku burdel. Meble porozwalane, wszędzie walały się butelki po alkoholu..

- Proszę, proszę księciuniu. Nawet tu trochę ogarnąłem - powiedział mój ojciec - A co to za sku*wysyn z tobą? - wskazał na Hubiego.

- To mój.. - rzuciłem blondynowi przelotne spojrzenie - Przyjaciel - dokończyłem. Nie powiem mu o swojej oriętacji.. Boję się go! Może i teraz jestem już wystarczająco duży żeby się obronić, ale.. Wolę go nie prowokować.

- O KU*WA a to przepraszam. Witaj księciuniu! - powiedział wyciągając rękę do Huberta. Chłopak niechętnie i z lekkim obrzydzeniem mu ją uścisnął.

- To co? Zapraszam! Usiądźcie! - powiedział facet wskazując na już ledwo trzymający się stół. Odstawiliśmy walizki pod ścianą i usiedliśmy przy wcześniej wspomnianym stole.

- Tato gdzie jest mama? - spytałem, po czym sam wzdrygnąłem się z własnych słów. Nazwałem go "tatą"..

- Nie wiem. Trzy lata temu polazła mi bo browca i tyle ją widzieli - odpowiedział, po czym postawił przed nami dwa kieliszki oraz jeden przed sobą. Zaczął do niej nalewać jego ulubionej Żubrówki.

- O nie, nie, nie. My nie pijemy - powiedziałem.

- No dawaaj chłopieee.. Ze mną się nie napijesz? - spytał mój ojciec.

- Nie.. Podziękuję - odpowiedziałem. W tym momencie facet przywalił pięścią w stół niebezpiecznie zbliżając swoją twarz do mojej.

- Pijesz albo wpier*ol - powiedział przez zaciśnięte zęby. Spojrzałem przerażony na Huberta, który też się bał. Wziąłem do ręki kieliszek i upiłem łyk. Było niedobre. Było gorzkie. Zmrużyłem oczy i skrzywiłem buzię. Hubertowi też nie smakowało.

- No i to ja rozumiem! - krzyknął uradowany ojciec. Niestety byliśmy zmuszeni wypić cały kieliszek. Potem ojciec nalał nam kolejny. Bałem się protestować, więc bez słowa to piłem. Po czwartym kieliszku widziałem że Hubert już ledwo się trzyma. Biedaczek ma słabą głowę.. Ostatnim razem pił na swoją osiemnastkę. Nie jest przyzwyczajony. Ja nie jestem lepszy, ale.. Można powiedzieć że mam mocniejszą głowę po ojcu. Gdy ojciec nalewał mojemu blondynkowi piąty kieliszek po prostu musiałem zareagować.

- Tato.. Dość. Proszę - powiedziałem.

- ŻE CO KU*WA?! - krzyknął zdenerwowany.

- Nie pijemy więcej - odpowiedziałem. Wiedziałem że igram z ogniem, ale robię to dla dobra Hubiego. Ojciec krzyknął po czym uderzył mnie w twarz. Złapałem się za bolące miejsce. Zaraz jednak widziałem jak wymierzał pięścią w Hubiego. O nie! Tak nie będzie! Mojego blondynka nikt mi nie skrzywdzi! Szybko odepchnąłem ojca od chłopaka zanim ten zdążył go uderzyć i sam dałem mu w ryj. Potem szybko wziąłem Hubiego oraz nasze walizki i zatachałem przed dom.
Co teraz? Hubert jest pijany i nie może prowadzić. Mi też kręci się w głowie..

Cholera.. Po co mi to było? Nawet nie znaleźliśmy mojej matki. To wszystko moja wina!

Szybko zatachałem Hubiego pod.. Najbliższy most. Co ja miałem innego zrobić?! Poczekam aż on wytrzeźwieje i zawijamy się stąd!

Pomogłem blondynowi usiąść, po czym otworzyłem walizkę. Wyjąłem z niej mój śpiwór i rozłożyłem go. Położyłem na nim Hubiego, a ten zaczął coś mamrotać.

- Choć Kari.. - powiedział.

- C..Co? - spytałem go.

- Ce sie stobom ko.. Koać.. - bełkotał. To wyglądało zabawnie, ale cholera zabawne nie było!!
- Kari oć.. Zdejm..muj kosulkem - wybełkotał. No nie.. Czy on chce?.. O nie! Nie wykorzystam go w momencie kiedy jest pijany! Co to to nie! A zwłaszcza że.. Jesteśmy pod mostem!!

Chłopak bełkotał, a ja totalnie nie wiedziałem co robić. Po chwili jednak problem sam się rozwiązał. Blondyn dosłownie padł. Aha. Położyłem się obok Hubiego i przytuliłem go do siebie. Jego oddech był miarowy. Zasnął. Ja postanowiłem zrobić to samo.

Słowa - 935
~Kicialka

Dwa Oblicza Karola//DxDOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz