Hubert Wydra oraz Karol Kuter to youtuberzy o nazwach Doknes i Dealereq. Chłopcy są szczęśliwą parą już od kilku dobrych miesięcy, ale od pewnego czasu z Karolem jest coś nie tak - miewa wahania nastroju. Raz jest miłym, świetnym chłopakiem - a inny...
Doszedłem na miejsce i ostrożnie nacisnąłem klamkę. Drzwi były otwarte, co oznacza że ktoś w tym domu jest. Powoli wszedłem do środka i zdjąłem buty. Zacząłem szukać Karola. W kuchni go nie ma, w sypialni go nie ma, w salonie go nie ma, w pokoju do nagrywania go nie ma. Czyli jeszcze nie wrócił do domu? Chyba tak, ale dla pewności przeszedłem się po mieszkaniu jeszcze raz. Tym razem będąc w kuchni zauważyłem jakąś kartkę na stole. Podniosłem ją i przeczytałem:
Wyjechałem do Legnicy, do Marcina, żeby dać ci czas na spakowanie swoich rzeczy. Gdybym tam był to pewnie coś jeszcze bardziej by się pokomplikowało. Nie będzie mnie tydzień, lepiej żebyś do tego czasu się wyprowadził. Wybacz, że nie wyszło. Wtedy, kiedy wyznałem ci miłość, a ty to odwzajemniłeś, byłem szczęśliwy. Szczęśliwy, bo myślałem że mam ciebie już na zawsze. Dzień w dzień mógłbym cię przytulać i całować, ale jak widać los miał inne plany. Jestem prawie pewien że to wszystko przeze mnie. Zdradziłeś mnie, bo ja nie byłem wystarczająco dobry. Krzyczałem na ciebie, wyzywałem cię.. Wiem. Przepraszam. Mam nadzieję że wszystko ci się ułoży. Jeżeli o mnie chodzi, już nigdy nie będzie tak samo. Będę o tobie myślał dzień w dzień, bez przerwy, a każde wspomnienie będzie wywoływało we mnie coraz to większy ból. Żegnaj. ~Karol
Czyli to.. To dzieje się naprawdę.. On ze mną zerwał.. Wciąż myśli że go zdradziłem.. A to był zwykły przypadek! Zwykła pomyłka! Ale on nie chce mnie słuchać.. Ponadto wyrzucił mnie z domu. Muszę wracać do.. Do rodziców?.. Może być ciężko.. To nie jest tak że jakoś specjalnie mnie nienawidzą, ale nigdy do końca nie zaakceptowali mojej orientacji. Może być bardzo ciężko.. Mam tydzień na spakowanie się. Czy zdążę? Nie wiem. Camaro ma strasznie mało miejsca i musiałbym robić kursy z Bielska do Warszawy, jeden po dwie torby. Trasa zajmuje około cztery i pół godziny. (uwaga matematyka z Doknesem) Na moje rzeczy będę potrzebował tak z dziesięć walizek czy jakiś plecaków, a to oznacza pięć kursów z tego miasta do tamtego. Łącznie około 22 i pół godzin trasy, dodając do tego jeszcze czas pakowania, postoje podczas jazdy, noclegi tu lub u rodziców.. Pięknie. Po prostu pięknie. Nie możliwe żebym się wyrobił.. A zwłaszcza sam. Rozmyślałem tak co mam zrobić w tej sytuacji, gdy nagle usłyszałem dźwięk otwieranych drzwi, a co najgorsze to nie był dźwięk drzwi wejściowych, tylko tych od łazienki. Po chwili przed sobą zobaczyłem zielonooką blondynkę, tą samą która była z nami wtedy przed bazą. - O hejka, szukasz Karola? Chyba wyjechał do MWKi - powiedziała - Hej.. Tak wiem, że go nie ma - odpowiedziałem. Byleby tylko nie zaczęła gadać o.. - A jak tam między wami? Mieszkacie razem? - spytała - Mieszkaliśmy - powiedziałem, po czym wymijając ją poszedłem do sypialni. Wyjąłem z szafy dwie walizki i zacząłem się zastanawiać co spakować na pierwszy kurs. Nie wiem jak się wyrobię, ale jakoś będę musiał. - Mieszkaliście? A co, wyprowadzasz się? Czemu? Pokłóciliście się? Co się stało? I kiedy? I czemu? - zaczęła zadawać serię pytań, na które nie miałem najmniejszej ochoty odpowiadać. Ale coś trzeba powiedzieć żeby dała mi spokój. - Karol ze mną zerwał - ująłem to krótko i na temat. - CO?! CZEMU?! - krzyknęła, a do jej oczu napłynęły łzy. - Gdybym sam to wiedział.. - odpowiedziałem szukając wzrokiem jakiś ubrań, które mógłbym spakować. - I co? Nic z tym nie zrobisz? Nie będziesz walczył o ten związek? PODDAJESZ SIĘ TAK PO PROSTU I SPIEPRZASZ JAK GDYBY NIGDY NIC?!! - wydarła się na mnie zaciskając pięści. Wyglądała teraz trochę jak Karol, najpierw była spokojna, a nagle się na mnie wydziera. Może to rodzinne? Nie no, ją akurat rozumiem. Jest yaoistką i zależy jej na naszym związku. Mi też na tym zależy. Ale czy.. Czy ja mogę cokolwiek zrobić? - Zysia.. To nie takie proste - spławiłem ją - NIE TAKIE PROSTE?!! - krzyknęła i wzięła jedną z moich walizek, po czym cisnęła nią o ścianę - TO DAJ MI TO JA CI TO KUŹWA WYPROSTUJE!! - zbliżyła się do mnie niebezpiecznie blisko, a ja zacząłem się cofać. Niestety po chwili natrafiłem na ścianę. - Nigdzie nie jedziesz.. Rozumiesz? Nigdzie! Zostajesz tutaj i walczysz o miłość! - Przepraszam.. Masz rację - odezwałem się. Może jakoś uda mi się wyjaśnic Karolowi całą sytuację, a po za tym wiem że ta rombnięta dziewczyna i tak mnie stąd nie wypuści. - Ja zawsze mam rację - wyraz jej twarzy złagodniał - sory za walizkę - uśmiechnęła się, po czym podeszła do walizki którą wcześniej rzuciła i schowała ją do szafy - Znasz może chociaż jeden najmniejszy powód dla którego Karol z tobą zerwał? - spytała. - Myśli że zdradziłem go z Jachimozem - odpowiedziałem zgodnie z prawdą - Aha?.. A dlaczego tak myśli? - spytała, a ja zacząłem jej opowiadać całą historię o tym dlaczego nocowałem w bazie i tak dalej. - No i tak niefortunnie wyszło że przez sen przytuliłem się do Dominika który spał obok - zakończyłem. - No to nieźle.. - skomentowała Zysia - A próbowałeś mu to jakoś wytłumaczyć? - Próbowałem, ale nie słuchał. - No to zrobimy tak że posłucha - powiedziała zacierając ręce, a ja spojrzałem na nią lekko przestraszony - Ej, spokojnie, przecież was nie zabiję - zaczęła się śmiać. Ona naprawdę czasem mnie przeraża. Zresztą jak każda yaoistka - No nic, mamy tydzień na wymyślenie planu - powiedziała - I założę się że już go wymyśliłaś - Może.. - zaśmialiśmy się. Coś czuję że gdyby nie ona, mogłoby być ciężko uratować ten związek.
Siemanko! Akcja coraz bardziej się rozkręca, a uwierzcie mi.. Będzie się działo :D
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.