Ten rozdział będzie bekowy bo.. Bo tak xD
Karol pov.
Po kilkunastu minutach trochę odsunąłem się od Huberta, jednak wciąż trzymałem go za ręce. Blondynek spojrzał mi prosto w oczy. Miał w nich łzy, na szczęście nie smutku, a szczęścia. Moje oczy również trochę się zaszkliły.
Nie wiem jak i dlaczego to wszystko się odwaliło, a raczej bardziej tego nie rozumiem, ale cieszę się że już po wszystkim.
A pomyśleć że zaczęło się od rozdwojenia jaźni...
(tiaaaaaaaa.... XD)
Z przyjemnym uczuciem w sercu zamknąłem oczy i musnąłem usta blondyna. On również zamknął oczy i odwzajemnił pieszczotę. Nasz pocałunek nie trwał długo, ale był bardzo namiętny i czuliśmy w nim szczęście.
- A może gdzieś wyjdziemy? Chcę się odstresować po tym wszystkim... - zaproponowałem patrząc chłopakowi głęboko w oczy.
- Martwię się o resztę.. - jego twarz znowu była zmartwiona.
- Poczekaj moment - powiedziałem puszczając blondyna. W jednej z kieszeni spodni odnalazłem telefon. Odblokowałem go i w kontaktach odnalazłem numer do Roxa.
- Abonent niedostępny. Proszę zadzwonić później - usłyszałem po kilku głuchych sygnałach.
- Nie odbierają.. - powiedziałem wygaszając telefon. Hubert nie odpowiedział, jedynie patrzył na mnie bezradnie.
- Może spróbujemy ich poszukać? - zaproponowałem.
- Pytanie tylko czy warto?.. - powiedział cicho blondyn.
- Próbować zawsze warto - odpowiedziałem całując chłopaka w policzek. Ten mimowolnie zdał się na lekki, krzywy uśmiech.
Chwilę później zapinaliśmy pasy siedząc w Camaro.
- Dokąd najpierw? - spytał Hubert, który robił za kierowcę.
- Rundka po mieście? - powiedziałem. Chłopak skinął głową i odpalił silnik auta.
- Mam nadzieję że gdzieś tu jesteście.. - powiedziałem do siebie na tyle cicho, aby blondyn mnie nie usłyszał.
RoxMb pov.
- Arek! Przestań, błagam!
- Ogarnij się!
- Wyluzuj no...
- Kuźde no..!!
- Arek!!
- Arek skarbie! XD
- Nie no żart no homo
- A jednak w sumie trochę homo
- Ale Arek błagam nie rób tak więcej!
- Wykończysz mnie..
- Nie daję rady..
- Nie potrafię.....
- Chyba się poddam........
-.......
Karol pov. (again xD)
- Emm.. To może park? - zaproponowałem.
- Przejeżdżaliśmy obok niego już z pięć razy - odpowiedział Hubert.
- No to.. Rzeka? - powiedziałem.
- Co oni do cholery mieliby robić nad rzeką?? Ryby łowić? - parsknął zirytowany blondyn.
- No to.. Centrum? - mówiłem dalej.
- Właśnie tu jesteśmy - trafnie zauważył chłopak.
- A widzisz ich gdzieś? - spytałem rozglądając się po tłumie ludzi.
- Nie.. - odpowiedział.
- To może.. - zamyśliłem się.
- Może?.. - powtórzył Hubert.
- Może siedzą w domu! - wykrzyknąłem.
Hubert przybił piątkę ze swoją twarzą i gazem pojechał do najbliższego domu, czyli bazy..
...
- Ding dong - odezwał się Hubert naśladując dźwięk dzwonka do drzwi, który przed chwilą rozległ się po okolicy na wskutek wciśnięcia przycisku odpowiadającego za ten właśnie wydźwięk.
(przesadzam już czy jeszcze nie?)
Ku naszemu zaskoczeniu drzwi zostały szybko otwarte, a w progu stanął..
- Ernest!! - krzyknąłem wpadając w ramiona bruneta.
- No homo bruh - przywitał mnie klepiąc mnie po plecach.
- No homo - odpowiedziałem.
- Tylko z Hubim - dodałem mrugając porozumiewawczo w stronę blondyna. Ten tylko wywrócił oczami i wymijając nas wszedł do środka.
- Karol!! Wszyscy tu są!! - krzyknął uradowany. Wyrwałem się z rąk Ernesta i podszedłem do Huberta. Faktycznie! Byli tu prawie wszyscy! Zipek, Szendi i Koshi grali na konsoli. W drugiej części pokoju dojrzałem nawet pewnego zielonookiego pana, którego chyba trzeba nauczyć jak się odbiera telefon.
- Arek.. No weź!! - krzyczał co chwilę Michał. Chłopaki grali razem w piłkarzyki i on chyba przegrywał, czym nie był za bardzo usatysfakcjonowany. Szybkim krokiem do nich podszedłem.
- Michał!! - krzyknąłem stając obok niego. Ten spojrzał na mnie na dosłownie ułamek sekundy, po czym jego skupienie ponownie kręciło się wokół piłkarzyków.
- Czemu nie odbierasz? - spytałem.
- Co miałem odebrać? - spytał pół przytomny odpierając ataki Arkadiusza.
- Telefon! - krzyknąłem.
- Jaki telefon? - pytał dalej machając tymi biednymi piłkarzami w jedną i w drugą stronę.
- Twój ty cymbale!! - krzyknąłem zdenerwowany.
- Huh? - Michał przerwał grę sprawdzając kieszenie. W tym czasie Arek wbił mu gola.
- Ha! - krzyknął blondyn. Roxu posłał mu nienawistne spojrzenie.
- Oo.. Dzwoniłeś - powiedział błyskotliwie chłopak sprawdzając swój telefon.
- Tia.. Dzwoniłem - westchnąłem zirytowany.
- To co chciałeś? - spytał z przyjaznym uśmiechem.
- Wiesz.. Już nic - powiedziałem odchodząc od niego. Wróciłem z powrotem do Ernesta i Huberta.
- To my was szukamy po całej stolicy a wy tu sobie imprezujecie jak gdyby nigdy nic? - spytałem bruneta.
- No.. - odparł krótko wznawiając grę na swojej części ekranu.
- I nie rusza was totalnie to co działo się jeszcze kilka godzin temu? - pytałem dalej.
- Rusza, i właśnie dlatego chcemy się odstresować - powiedział Tritsus.
- Ale.. Wy tu sobie tak beztrosko gracie w Minecraft podczas kiedy jeszcze chwilę temu byliście w samym środku tej gry! - krzyknąłem.
- Ciiii.. - odezwał się Koshi.
- Mamy plan - powiedział.
- Plan? - dopytywałem.
- Ale to później - wciął się Szendi.
- A jak narazie.. Enjoy! - krzyknął Ernest. Spojrzałem na Huberta.
- Tia.. Może chwila spokoju nam się przyda.. - stwierdziłem.
Chciałabym wam coś zakomunikować!
Od tego rozdziału książkę piszę w 100% dla beki, bo nie bawię się już w te shipy, yaoi i inne.
Będą jeszcze poważniejsze wątki, ale raczej stawiam tu teraz na komedie ;)
Słowa - 779
~Kicialka
CZYTASZ
Dwa Oblicza Karola//DxD
FanficHubert Wydra oraz Karol Kuter to youtuberzy o nazwach Doknes i Dealereq. Chłopcy są szczęśliwą parą już od kilku dobrych miesięcy, ale od pewnego czasu z Karolem jest coś nie tak - miewa wahania nastroju. Raz jest miłym, świetnym chłopakiem - a inny...
