Chapter 76

356 49 20
                                        

Nie musicie od razu oglądać medii, powiadomię was w pewnym momencie kiedy możecie to zrobić ;)

Łukasz

- Jeszcze chwila.. Jeszcze parę zakrętów, i.. Jesteśmy! - Michał uniósł głowę z nad swojego telefonu, na którym włączone miał Google Mapy. Staliśmy właśnie przed Lidlem.

- To jak.. Wchodzimy? - spytał ten jego chłopak.. A.. Arek? Chyba tak miał na imię.

- Mhm - odpowiedział Michał.

- Ale zaraz.. Jak wy to sobie wyobrażacie? - wtrącił się Marek.

- Ale co? - spytał Michał.

- No.. Chyba nie wejdziemy tak po prostu do tego sklepu i nie spytamy czy nie mają przypadkiem jakiejś sekretnej skrytki pod ziemią w której siedzi szaleniec ze swoimi szalonymi pomysłami.. Prawda? - spytał blondyn.

- No.. Będzie trzeba improwizować - powiedział Michał.
- Tylko jak?.. - zastanawiał się.

- Chyba mam plan! - wykrzyknął nagle Arek.

- Jaki? - spytał go Michał.

- Łukasz ma na sobie tą torbę z Gucci.. A co jeśli upozorujemy napad? Łukasz będzie pilnował aby nikt się nie ruszył a my wtedy przeszukamy sklep? - zaproponował chłopak.

- Świetny pomysł! - krzyknął Michał, po czym przytulił Arka i oboje zaczęli się śmiać.
- Dobra, idziemy. Łukasz, ty wchodzisz pierwszy - powiedział Michał. Posłusznie wszedłem do sklepu przez automatycznie rozsuwające się drzwi. Spojrzałem na tych wszystkich ludzi robiących jak codzień swoje zakupy. No cóż.. Chyba będę musiał dodać do ich codzienności nieco.. Pikanterii. Dobra, nieważne. Mam zadanie do wykonania. Podszedłem do jedynej otwartej kasy, przy której kasjerka obsługiwała długą kolejkę klientów. Rany.. Mają jeszcze pięć innych kas. Tak trudno je otworzyć?

- TO JEST NAPAD! - krzyknąłem do kasjerki, a ta spojrzała na mnie jak na debila. Nie niosę postrachu? Ale.. O cholera.. Przecież ja nie mam broni! Improwizuj Łukasz.. Improwizuj..
Szybko zacząłem grzebać po kieszeniach, z których po chwili wyjąłem mały nożyk. Noszę go ze sobą tak "w razie wu".

- GŁUCHA JESTEŚ?! TO JESTEŚ NAPAD! - krzyknąłem ponownie przeskakując przez ladę i przykładając kasjerce nóż do krtani.
- NA ZIEMIĘ, KU*WA! ALBO WSZYSTKICH POZABIJAM! - krzyknąłem w stronę klientów, którzy posłusznie z rękami w górze położyli się na brudnej, sklepowej podłodze. W sumie.. Żal mi ich. Ale trudno..

Wtedy do sklepu wbiła reszta naszej grupki, czyli Michał, Arek i Marek. Jak gdyby nigdy nic łazili sobie oni po sklepie i czegoś szukali, a ja pilnowałem aby kasjerka nie wcisnęła tego magicznego przycisku pod ladą odpowiadającego za wezwanie policji.

- CHYBA COŚ MAM!! - krzyknął Michał, a ja przeskoczyłem przez ladę i do nich podbiegłem zostawiając przestraszonych klientów w niezłym osłupieniu.

Obok drzwi do magazynu były drugie drzwi ze schodami prowadzącymi w dół. Ostrożnie po nich zeszliśmy, a na samym dole znaleźliśmy pracownię lepszą niż ta, którą ma ten dziwny naukowiec z krzywym ryjem z Fineasza i Ferba.

- Dzwonimy po resztę - szepnął Michał wyciągając telefon.

Hubert

Całkiem szybko nadeszła noc. Karol chrapał na łóżku w pokoju gościnnym, a ja nie mogłem zasnąć. Za oknem słyszałem przerażające jęki i stęki. Bałem się wyjżeć i zobaczyć co to, bo to coś chyba nie było samo. Z czego wiem Kicialka nie spała, ale też się nie denerwowała. Leżała sobie spokojnie w swoim pokoju. A może pójdę do niej i ją o to zapytam?

Dwa Oblicza Karola//DxDOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz