Chapter 60

507 50 25
                                        

Tosia

- Kamerzysta!! Cożeś ty narobił?!- krzyknął zdenerwowany Marek.

- No kur*a nie wiedziałem że to jakaś wariatka! - odkrzyknął Łukasz.

Jestem z siebie dumna. Po prostu kurcze dumna. Co tu się właśnie dzieje? A no już opowiadam. Cofnijmy się do wydarzeń z przed godziny.

*jakaś wiolonczela i zamazywanie ekranu*

- A więc to jest moja chata! - krzyknęłam wchodząc do domu. Za mną wszedł Marek z Łukaszem. Znalazłam ich na mieście pod Lumpeksem, bo Kamerzysta potrzebował nowych ubrań, a Marek znowu odciął mu wypłatę.

- No, muszę przyznać że jest w miarę prestiżowa, jednak brakuje jej tego.. Smaku - powiedział Marek. Słyszeliście go?? Stwierdził że mój dom jest prestiżowy!! Oddychaj Tośka, oddychaj..

- Ta kanapa jest z prawdziwej skóry nosorożca, który został zabity dokładnie o zachodzie słońca, więc jest bardzo dobrej jakości - powiedziałam wskazując na mebel. Marek usiadł na kanapie, a ja wzięłam marker i zaznaczyłam DOKŁADNE miejsce,  w którym usiadł. Później będę siadała już tylko tam.

- Nawet wygodna, ale.. Brak jej tego komfortu.. - skomentował.

- Marek, mogę sprawdzić ten fotel? - odezwał się Łukasz.

- Zezwalam - odpowiedział Marek. Kamerzysta usiadł na jednym z dwóch foteli.

- Zajebiste! - krzyknął.

- Czyli w granicach tolerancji. Wybacz, Kamerzysta nie ma jeszcze wyrobionego gustu - powiedział Kruszwil - Włącz telewizor - rozkazał mi. Posłusznie wzięłam pilota i włączyłam telewizor.

- Meh, tylko 4K, nie najgorzej, ale preferuję raczej 10K, rozumiesz.. - skomentował.

- Jasne że rozumiem. Ten sprzęt jest tu tylko dla dekoracji - odpowiedziałam. Potem zaprowadziłam chłopaków do kuchni.

- Hmm.. Czy ta lodówka ma opcję zamrażarki? - spytał Marek otwierając lodówkę.

- Naturalnie - odpowiedziałam. Kruszwil pokiwał głową i zamknął drzwiczki.

- Marek patrz na tą mikrofalę - powiedział Łukasz.

- Ona to się nadaje co najwyżej do crush-testów - skomentował Kruszwil.

- Ten piekarnik kosztował ponad pięć tysięcy i jest wyposażony w głos - powiedziałam.

- Głos? - spytał Marek.

- Genowef! Jak się dzisiaj czujesz?- powiedziałam do piekarnika.

- Witaj Tosiu. Czuję, że jest mi bardzo gorąco - odpowiedział piekarnik. Chłopaki patrzyli się na to jak na złoto.

- Walnij suchara - rozkazałam.

- Dealer został pobity. I kto tu się teraz na PvP nie zna? - odpowiedział piekarnik.

- Tia.. Nad tym będzie trzeba jeszcze popracować - powiedziałam - Chcecie zobaczyć łazienkę? - spytałam. Chłopcy przytaknęli, więc zaprowadziłam ich w tamto miejsce.

Pokazałam im prawie cały parter, pierwsze, drugie piętro oraz poddasze. Prawie, bo mojego pokoju i komnaty yaoi im przecież nie pokażę.. Tak będzie dla nich po prostu lepiej. Dobra. Czas na wcielenie mego wręcz szatańskiego planu w życie.

Zaprowadziłam ich w pod ziemia. Tak, w tamte podziemia. Weszłam do jednego pokoju z klatkami.

- Patrzcie jaka prestiżowa jest ta cela - powiedziałam. Marek wszedł do środka, a tuż za nim był Łukasz.

- Hmm.. - zamyślił się Kruszwil. Wtedy ja zamknęłam drzwi na klucz.

*Jakaś wiolonczela i zamazywanie ekranu*

- Kamerzysta!! Cożeś ty narobił?!- krzyknął zdenerwowany Marek.

- No kur*a nie wiedziałem że to jakaś wariatka! - odkrzyknął Łukasz. Zaśmiałam się triumfalnie.

- I będziecie tu siedzieć aż się nie pokochacie! - krzyknęłam, po czym wyszłam z pomieszczenia. Poszłam sobie na górę do swojego pokoju rysować fanarty z shipem Kruszwilista.

Karol

- Karol!! - krzyknął Hubert z pokoju. Siedział tam już dobre.. Prawie trzy godziny i szukał adres mojej matki. Czyżby znalazł? Poszedłem to sprawdzić.

- Masz? - spytałem.

- Chyba.. - odpowiedział Hubert. Popatrzyłem na ekran komputera.

- Myślisz że ona tam mieszka?.. - spytałem niepewnie.

- Możemy to sprawdzić - odpowiedział.

Michał

Sprawa z Olą skończona. To nareszcie koniec. Ale.. Kto zabroni mi się pobawić? A dokładniej nam. Mi, Arkowi i tym dziewczynom. Co mam na myśli? A no już wam tłumaczę.

Siedziałem teraz w pokoju dziewczyn w domu Dealera i Doknesa. W ręce miałem telefon, w którym wpisałem numer 666 999 696. (kto pamięta do kogo jest ten numer? ( ͡° ͜ʖ ͡°))

- Tak słucham? - odebrała osoba po drugiej stronie.

- Dzień dobry. Chciałbym zamówić prywatny taniec dla dziesięciu osób - powiedziałem. (Zysia, Aga, Ola, Jula, Laura, Kitty, Kama, Ania, Michał i Arek - pominęłam kogoś? XD)

- Na kiedy? - spytał.

- Może być na dziś wieczór? - zaproponowałem.

- Jasne - odpowiedział - Są jakieś wymagania?

- Niech przyjdzie w stroju spider mana! - krzyknęła Zysia.

- Nie! Niech przyjdzie z wielkim, doczepianym dildosem! - krzyknęła Kama.

- Tęczowym dildosem! - krzyknęła Ola.

- I niech ma na klacie napisane markerem "Fapam do Doknesa przebranego za Monalisę"! - wykrzyczała Laura. Wszyscy się na nią dziwnie spojrzeli.

- TAK!! - krzyknęły nagle dziewczyny.

- Okej, a więc prosiłbym o przyjście w stroju spider mana oraz z wielkim, tęczowym doczepianym dildo. Na klatce piersiowej niech ma pan napis "Fapam do Doknesa przebranego za Monalisę" - powiedziałem.

- W porządku - odpowiedział. Potem podałem jeszcze parę informacji typu adres i dokładna godzina, po czym zakończyłem rozmowę.

Ale będzie zabawa!

Zapamiętać: Nigdy nie pisać rozdziałów po zjedzeniu 10 czekoladek z mocnym alkoholem.

Wgl rozdział miał się pojawić wcześniej, ale zaczęłam jeść orzeszki i nagle zrobiło się późno xd

Słowa - 754
~Kicialka

Dwa Oblicza Karola//DxDOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz