Poszukiwanie rudowłosej

1.3K 78 49
                                    

Wstałem szybko i już byłem gotowy do wyjścia, ale Remus złapał mnie za rękę...

.......................................................

Czułem się dziwnie gdy przez jakąś minute, Lupin trzymał moją dłoń jego wzrok zatrzymał się na mojej twarzy. James nie wiedząc co się dzieje stał w drzwiach przedziału. Po chwili ruszyłem się nie pewnie, Remus puścił moją rękę i opuścił głowę, moja twarz była czerwona jak potem się okazało.

- Chciałem powiedzieć... - zaczął zawstydzonym głosem Lupin - Chyba nie zamierzacie spacerować po całym wagonie i szukać jednej osoby. W tym wagonie może być z 50 osób, a ty James widziałeś ją jeden raz.

- Jeżeli nie chcesz iść to nikt cie nie zmusza, wrócimy za jakieś 10 minut. - James wyszedł z przedziału - Syriusz idziesz?!

Wybiegłem zostawiając zielonookiego chłopca w środku. Szedłem szybkim krokiem za Potterem by go dogonić, James sprawdzał każdy przedział po kolei. Po 3 minutach zatrzymał się przy jednym i odwrócił się do mnie.

- To ona, jest w środku. - powiedział podekscytowany - Co teraz?

- Nie wiem to ty się "zakochałeś", a nie ja. - wzruszyłam ramionami i obejrzałem się za siebie i zobaczyłem kobietę w średnim wieku - James! James!

- Cicho próbuje myśleć! - patrzył w podłogę i zastanawiał się nad tym co powinien teraz zrobić.

Kobieta ruszyła w naszym kierunku, szarpnąłem go, ale on nie reagował. Nagle kobieta zaczęła do nas mówić.

- Chłopcy co wy tu robicie! - była już całkiem blisko nas - Powinniście być w swoich przedziałach.

-Bo...my...chcieliśmy...tylko...przepraszamy...już wracamy na swoje miejsca. - powiedziałem ze skruchą - James chodź.

- Mam nadzieje że traficie tam bez żadnych przystanków. - powiedziała, a my wróciliśmy do Remusa.

- I co znaleźliście tą która skradła serce Jamesowi? - rzekł od razu gdy weszliśmy - Co takie miny macie?

- Znaleźliśmy ją, ale wtedy przyszła profesorka i powiedziała że mamy iść na swoje miejsca - Potter padł na fotel z skwaszoną miną.

- Prędzej czy później ją znajdziemy. - poklepałem go po ramieniu - Spędzimy w Hogwarcie jeszcze parę lat.

- Dzięki za pomoc w poszukiwaniach. - uśmiechnął się do mnie, a ja zrobiłem to samo.

- Za dwie godziny będziemy na miejscu, więc ja się zdrzemnę przed uroczystością przydzielania do domów. - zaproponował Lupin, a ja kiwnąłem głową, nie chciało mi si spać wręcz przeciwnie miałem bardzo dużo energii.

James też nie wyglądał na zmęczonego. Po jakimś czasie rozmowy z Potterem, Remus zasnął.

- Co będziemy teraz robić? - wzruszyłem ramionami - A może poszukamy tej rudowłosej?

Popatrzyłem na niego jak na wariata, przecież ta kobieta może nas zobaczyć i powie naszym rodzicom.

- Przecież znowu nas nakryją. - przez chwile myślał nad rozwiązaniem i zaczął grzebać w swoim kufrze - Jeżeli byśmy mieli eliksir nie widzialności...

Nie dokończyłem, bo zaczął wyciągać z bagażu jakiś koc lub ręcznik, a może dywan.

-Co to jest? - spytałem zaciekawiony - Po co nam jakiś dywan.

- To mój drogi jest...- urwał na chwile - Nie możesz nikomu powiedzieć że to mam!

- Dobrze, ale nawet nie wiem co to jest. - James zaczął zawijać się w to coś.

I nagle jego ciało zniknęło, otworzyłem szeroko usta z niedowierzaniem. Nie wiedziałem czy mam zwidy czy to się naprawdę stało.

- Jest to pelerynka niewidka... - dokończył swoją wypowiedź - Dzięki temu uda nam się przemknąć nie zauważonym.

- Stary, skąd ty to wytrzasnąłeś?! - nigdy nie widziałem czegoś takiego - Można gdzieś to kupić, pewnie dużo kosztowało.

- Nie...na świecie jest tylko taka jedna i ja ją mam. - wyprostował się dumnie - Dostałem od taty gdy skończyłem 10 lat.

James zarzucił pelerynę na siebie machnął ręką bym też pod nią wszedł, zrobiłem to i wyszliśmy z przedziału. Szliśmy długim wagonem nagle usłyszałem kroki, odwróciłem się, a tam stała ta sama kobieta co nakryła nas wtedy. Stała i rozmawiała z mężczyzną (pewnie z jakimś profesorem) zaczęli iść w naszą stronę, James był spokojny bo wiedział że nas nie widać przesunęliśmy się w stronę okien by nie zahaczyli o nas przechodząc. Kiedy byli już daleko nas odetchnąłem.

- Widzisz nie zauważyli nas. - zaczął iść w poszukiwaniu dziewczyny - To tamten przedział.

Podeszliśmy pod drzwi przedziału, wtedy usłyszeliśmy głosy dziewczyn dobiegające ze środka. Było ich tam pięć, bez zastanowienia zdjąłem pelerynę i wszedłem do środka, James poszedł w moje ślady.

- Witam drogie panie. - dziewczyny spojrzały na mnie jakbym był obrazem w muzeum - Syriusz Black, a to James Potter.

- Black, Potter co was tu sprowadza? - zapytała blondynka siedząca w rogu - Nie powinnyście być na swoich miej...

- Cicho Alice, hej chłopaki. - zwróciła się do nas uroczo uczesana w dwie kitki na bokach dziewczyna - Ja jestem Marlena, to Alice, ta brunetka to Dorcas, a o bok niej siedziała Lily ale aktualnie gdzieś poszła. Usiądziecie.

Szturchnąłem Jamesa i usiedliśmy obok Marleny, która chyba jedyna była nami zainteresowana.

- Teraz powiedźcie czemu do nas zawitaliście? - Dorcas chyba dopiero teraz zauważyła naszą obecność tutaj - Szukacie kogoś czy czegoś. A może się zgubiliście.

Przy ostatnim się zaśmiała.

- Szukamy pewnej rudowłosej niewiasty... - rzekłem zdecydowanie - Zawróciła mojemu koledze w głowie.

James popatrzył na mnie złośliwie, a Dorcas i Alice zaczęły się śmiać.

- Szukacie Lily! - wykrzyczała Marlena - Życzę Ci Potter powodzenia, ona nie jest taka jak inne.

Spojrzałem na mojego kolegę, który nie rozumiał o co chodzi blondynce. Już miałem zabrać głos ale do przedziału weszli...

.......................................................

No i kolejny rozdział napisany. Było ciężej go napisać niż wcześniejsze, ale mam nadzieje że wam się podoba. Kolejny rozdział pojawi się w poniedziałek 28.12

Futerkowe przeznaczenie/Wolfstar🐶❤️🌕✨🐺🍫Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz