Chapter 10.

418 23 1
                                        

Maraton 02/03

Harry's POV

Jego całe prawe przedramię było pokryte czerwonymi oraz kremowymi liniami. Niektóre z nich wyglądały na zrobione dzisiaj.

– Kurwa! – zaklął głośno.

Już zamierzał wstać, gdy powstrzymałem go przed tym, łapiąc go za dłoń.

– Nie idź. Proszę. – mruknąłem.

– Jesteś gotowy na więcej? – zapytał.

– Co!? – krzyknąłem.

On ma tego więcej!? Boże, jak mogłem dopuścić do tego, że się tnie!? Jaki ja byłem głupi i ślepy!

– To nie jedyne miejsce, gdzie to robię... – wymamrotał.

Po jego policzkach spływały łzy, które co chwilę wycierał. Ja też płakałem.

– Pokaż mi. Teraz. – rozkazałem.

Zdjął z siebie czarnego golfa i rzucił go na podłogę. Jego obojczyki i dolna część brzucha również była pokryta liniami.

Przetarł swoje policzki, po czym zaczął rozpinać pasek od spodni. Tam też to robił?! Po chwili zdjął z siebie czarne spodnie garniturowe i rzucił je na drewnianą podłogę.

Jego całe nogi, to znaczy uda i łydki, były pokryte przez czerwień i krem.

Stał przede mną w samych skarpetkach i bokserkach. Większość jego bladego ciała pokrywały rany, które sam sobie zrobił.

Schylił się i zdjął skarpety. Na jego kostkach i stopach również były czerwone i kremowe linie.

Jeszcze więcej łez spłynęło po mojej twarzy i zakryłem usta. Zachlipałem i wziąłem głęboki oddech.

– Chodź tu. – powiedziałem, podchodząc do niego.

Spojrzał na mnie zdziwiony, płacząc. Powoli przytuliłem go, kładąc moje dłonie na jego plecach. Oparł się o moje ciało swoim ciałem, chlipiąc.

– Przepraszam. Tak bardzo kurwa Cię przepraszam. – mruknąłem.

Na znak, że zrozumiał to, co do niego powiedziałem, przytulił mnie mocniej i syknął z bólu, więc za chwilę poluzował uścisk.

– Kocham Cię. – mruknąłem.

– Ja też Cię kocham, Harry. – odparł.

– Jak mogłeś myśleć, że Cię za to zabiję? Nigdy bym tego nie zrobił.

– Ja-ja nie wiem... – przyznał.

– Pozwolił byś mi dzisiaj z Tobą spać? Proszę. – zapytałem.

– T-tak, o-oczywiście. – zachlipał.

Czułem się tak winny dlatego, że pozwoliłem, by doprowadził się do takiego stanu.

– Harry? – zaczął po dłuższej chwili, gdy już prawie nie płakaliśmy.

– Hm? – odpowiedziałem.

– Możemy już iść spać? Muszę jutro iść do pracy i już późno...

– Tak, oczywiście, kochanie.

Odsunął się ode mnie i założył na siebie spodnie i skarpety. Ja za ten czas już wszedłem na łóżko. Po chwili położył się obok mnie i zrobiłem to samo.

Zamruczał cicho, przytulając się do mnie i kładąc się na mnie. Spojrzałem na jego przedramię, które leżało na mojej klatce i złapałem go za dłoń.

Podniósł się i złożył czuły pocałunek najpierw na moim policzku, a później na ustach.

– To dlatego nie chciałeś uprawiać ze mną seksu? – zapytałem – Bałeś się, że nie spodobają mi się Twoje rany?

– Tak. – odpowiedział.

– Po prostu mi powiedz, gdy będziesz chciał to zrobić, okej?

– Okej. – mruknął.

– I ta żyletka, która parę dni temu leżała na Twojej szafce nocnej... Ciąłeś się nią?

– Tak. – westchnął – Możemy, proszę, o tym nie rozmawiać?

– Mogłeś mówić wcześniej, to bym nawet nie zaczynał tego tematu – prychnąłem.

Czułem, że chce coś powiedzieć, ale żadne słowo nie opuściło jego ust. Jeszcze bardziej się we mnie wtulił, mrucząc.

– Chyba jednak nałożę golf. – oznajmił po około pięciu minutach.

– Dlaczego? Jest ciepło... – zdziwiłem się.

– Nie czuję się komfortowo, gdy moje rany i blizny nie są zakryte.

Wstał i szybko nałożył na siebie sweter, po czym z powrotem wrócił do łóżka. Znowu się do mnie przytulił. Niedługo później zasnęliśmy.

W końcu byłem szczęśliwy, ponieważ już wiedziałem, dlaczego był taki nerwowy i co przede mną za wszelką cenę starał się ukryć, co mu się finalnie nie udało.

~•~

Draco's POV

Obudziłem się na Harry'm i natychmiast uderzyły we mnie wspomnienia tego, co się wczoraj stało. Mimo wszystko lekko się uśmiechnąłem.

Zerknąłem na zegar. Cholera jasna! Jeżeli natychmiast nie wstanę, to spóźnię się do pracy!

– Potter! – potrząsnąłem go za ramię.

Otworzył oczy i spojrzał na mnie. Przez chwilę patrzył na mnie nieobecnym wzrokiem, lecz za chwilę wyglądał, jakby wszystko sobie przypomniał, co wczoraj się wydarzyło. Uśmiechnął się lekko.

– Hej, kochanie. – mruknął.

– Wstawaj, jeżeli chcesz mi pomóc w robieniu śniadania. Jak się nie pospieszę, to spóźnię się do pracy.

Złapał mnie za policzki i przyciągnął do siebie. Wiedziałem, co chce zrobić i tylko przyspieszyłem proces. Złączyłem nasze usta na chwilę.

Po tym wstałem i ubrałem się szybko, nie wychodząc z pokoju. Harry raz jeszcze zobaczył wszystkie moje rany, ale nie skomentował tego.

Udałem się do kuchni, a Potter dołączył do mnie parę minut później. Zacząłem robić kanapki i brunet pomógł mi, robiąc nam kawę.

Zjedliśmy szybko i wypiliśmy kawę z mlekiem. Odniósł talerze i filiżanki do zlewu, gdy ja zakładałem płaszcz.

Przyszedł do przedpokoju w momencie, gdy miałem już otwierać drzwi i już trzymałem klamkę.

– A co z buziakiem na pożegnanie? – zaczął, podchodząc do mnie.

– Nadal mnie chcesz? – zapytałem – Nawet po tym, co wczoraj widziałeś?

– Jak mogłeś zwątpić!? – oburzył się.

– Myślałem, że kłamałeś... – zdjąłem dłoń z klamki w kształcie węża.

– Nie kłamałem. – odparł poważnie – Ja nadal Cię chcę i kocham Cię na śmierć.

– Udowodnij. – oznajmiłem, zbliżając się do niego.

– Jak, idioto?! – prychnął.

– Chciałeś buziaka. Weź go sobie.

Sekundę później poczułem jego dłonie na swojej talii i przyciągnął mnie do siebie. Poczułem jego biodra dotykające moich i po chwili jego język próbujący dostać się do mojego. Pozwoliłem mu. Poczułem, że się uśmiechnął lekko.

𝑻𝑰𝑴𝑬 // 𝒅𝒓𝒂𝒓𝒓𝒚Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz