Maraton 02/03
Harry's POV
Jego całe prawe przedramię było pokryte czerwonymi oraz kremowymi liniami. Niektóre z nich wyglądały na zrobione dzisiaj.
– Kurwa! – zaklął głośno.
Już zamierzał wstać, gdy powstrzymałem go przed tym, łapiąc go za dłoń.
– Nie idź. Proszę. – mruknąłem.
– Jesteś gotowy na więcej? – zapytał.
– Co!? – krzyknąłem.
On ma tego więcej!? Boże, jak mogłem dopuścić do tego, że się tnie!? Jaki ja byłem głupi i ślepy!
– To nie jedyne miejsce, gdzie to robię... – wymamrotał.
Po jego policzkach spływały łzy, które co chwilę wycierał. Ja też płakałem.
– Pokaż mi. Teraz. – rozkazałem.
Zdjął z siebie czarnego golfa i rzucił go na podłogę. Jego obojczyki i dolna część brzucha również była pokryta liniami.
Przetarł swoje policzki, po czym zaczął rozpinać pasek od spodni. Tam też to robił?! Po chwili zdjął z siebie czarne spodnie garniturowe i rzucił je na drewnianą podłogę.
Jego całe nogi, to znaczy uda i łydki, były pokryte przez czerwień i krem.
Stał przede mną w samych skarpetkach i bokserkach. Większość jego bladego ciała pokrywały rany, które sam sobie zrobił.
Schylił się i zdjął skarpety. Na jego kostkach i stopach również były czerwone i kremowe linie.
Jeszcze więcej łez spłynęło po mojej twarzy i zakryłem usta. Zachlipałem i wziąłem głęboki oddech.
– Chodź tu. – powiedziałem, podchodząc do niego.
Spojrzał na mnie zdziwiony, płacząc. Powoli przytuliłem go, kładąc moje dłonie na jego plecach. Oparł się o moje ciało swoim ciałem, chlipiąc.
– Przepraszam. Tak bardzo kurwa Cię przepraszam. – mruknąłem.
Na znak, że zrozumiał to, co do niego powiedziałem, przytulił mnie mocniej i syknął z bólu, więc za chwilę poluzował uścisk.
– Kocham Cię. – mruknąłem.
– Ja też Cię kocham, Harry. – odparł.
– Jak mogłeś myśleć, że Cię za to zabiję? Nigdy bym tego nie zrobił.
– Ja-ja nie wiem... – przyznał.
– Pozwolił byś mi dzisiaj z Tobą spać? Proszę. – zapytałem.
– T-tak, o-oczywiście. – zachlipał.
Czułem się tak winny dlatego, że pozwoliłem, by doprowadził się do takiego stanu.
– Harry? – zaczął po dłuższej chwili, gdy już prawie nie płakaliśmy.
– Hm? – odpowiedziałem.
– Możemy już iść spać? Muszę jutro iść do pracy i już późno...
– Tak, oczywiście, kochanie.
Odsunął się ode mnie i założył na siebie spodnie i skarpety. Ja za ten czas już wszedłem na łóżko. Po chwili położył się obok mnie i zrobiłem to samo.
Zamruczał cicho, przytulając się do mnie i kładąc się na mnie. Spojrzałem na jego przedramię, które leżało na mojej klatce i złapałem go za dłoń.
Podniósł się i złożył czuły pocałunek najpierw na moim policzku, a później na ustach.
– To dlatego nie chciałeś uprawiać ze mną seksu? – zapytałem – Bałeś się, że nie spodobają mi się Twoje rany?
– Tak. – odpowiedział.
– Po prostu mi powiedz, gdy będziesz chciał to zrobić, okej?
– Okej. – mruknął.
– I ta żyletka, która parę dni temu leżała na Twojej szafce nocnej... Ciąłeś się nią?
– Tak. – westchnął – Możemy, proszę, o tym nie rozmawiać?
– Mogłeś mówić wcześniej, to bym nawet nie zaczynał tego tematu – prychnąłem.
Czułem, że chce coś powiedzieć, ale żadne słowo nie opuściło jego ust. Jeszcze bardziej się we mnie wtulił, mrucząc.
– Chyba jednak nałożę golf. – oznajmił po około pięciu minutach.
– Dlaczego? Jest ciepło... – zdziwiłem się.
– Nie czuję się komfortowo, gdy moje rany i blizny nie są zakryte.
Wstał i szybko nałożył na siebie sweter, po czym z powrotem wrócił do łóżka. Znowu się do mnie przytulił. Niedługo później zasnęliśmy.
W końcu byłem szczęśliwy, ponieważ już wiedziałem, dlaczego był taki nerwowy i co przede mną za wszelką cenę starał się ukryć, co mu się finalnie nie udało.
~•~
Draco's POV
Obudziłem się na Harry'm i natychmiast uderzyły we mnie wspomnienia tego, co się wczoraj stało. Mimo wszystko lekko się uśmiechnąłem.
Zerknąłem na zegar. Cholera jasna! Jeżeli natychmiast nie wstanę, to spóźnię się do pracy!
– Potter! – potrząsnąłem go za ramię.
Otworzył oczy i spojrzał na mnie. Przez chwilę patrzył na mnie nieobecnym wzrokiem, lecz za chwilę wyglądał, jakby wszystko sobie przypomniał, co wczoraj się wydarzyło. Uśmiechnął się lekko.
– Hej, kochanie. – mruknął.
– Wstawaj, jeżeli chcesz mi pomóc w robieniu śniadania. Jak się nie pospieszę, to spóźnię się do pracy.
Złapał mnie za policzki i przyciągnął do siebie. Wiedziałem, co chce zrobić i tylko przyspieszyłem proces. Złączyłem nasze usta na chwilę.
Po tym wstałem i ubrałem się szybko, nie wychodząc z pokoju. Harry raz jeszcze zobaczył wszystkie moje rany, ale nie skomentował tego.
Udałem się do kuchni, a Potter dołączył do mnie parę minut później. Zacząłem robić kanapki i brunet pomógł mi, robiąc nam kawę.
Zjedliśmy szybko i wypiliśmy kawę z mlekiem. Odniósł talerze i filiżanki do zlewu, gdy ja zakładałem płaszcz.
Przyszedł do przedpokoju w momencie, gdy miałem już otwierać drzwi i już trzymałem klamkę.
– A co z buziakiem na pożegnanie? – zaczął, podchodząc do mnie.
– Nadal mnie chcesz? – zapytałem – Nawet po tym, co wczoraj widziałeś?
– Jak mogłeś zwątpić!? – oburzył się.
– Myślałem, że kłamałeś... – zdjąłem dłoń z klamki w kształcie węża.
– Nie kłamałem. – odparł poważnie – Ja nadal Cię chcę i kocham Cię na śmierć.
– Udowodnij. – oznajmiłem, zbliżając się do niego.
– Jak, idioto?! – prychnął.
– Chciałeś buziaka. Weź go sobie.
Sekundę później poczułem jego dłonie na swojej talii i przyciągnął mnie do siebie. Poczułem jego biodra dotykające moich i po chwili jego język próbujący dostać się do mojego. Pozwoliłem mu. Poczułem, że się uśmiechnął lekko.
CZYTASZ
𝑻𝑰𝑴𝑬 // 𝒅𝒓𝒂𝒓𝒓𝒚
FanfictionCo, gdyby Draco i Harry chodzili do psychologa? I gdyby ich związek wisiał na włosku? Czyli powojenne drarry, gdzie Draco i Harry są już razem, ale niesamowicie się im nie układa. Draco podjął wielki krok - zaczął chodzić do psychologa, żeby zmienić...
