Draco's POV
Kilka dni później wieczorem wyszliśmy we czwórkę z kina. Ja i Harry mieliśmy na sobie koszule z długim rękawem. Neville i Luna na początku nieco krzywo na to spojrzeli, ale nie drążyli tematu.
Ruszyliśmy chodnikiem w stronę mieszkania Luny i Neville'a. Ich mieszkanie było w przeciwną stronę niż nasze, ale Neville zaczął opowiadać żart, a Harry chciał go słuchać.
Trzymałem Harry'ego za rękę, ale mimo to szedłem o krok za nim. Zdawał się tym nie przejmować i dalej głośno rozmawiał z Luną i jej chłopakiem. Śmiał się, a na jego twarzy był uśmiech i nie chciałem tego przerywać.
Byłem zmęczony i zestresowany, bo przestałem czuć się komfortowo w koszuli jakoś w połowie filmu, a do tego musiałem zostać dłużej w pracy i odebrać dostawę. Modliłem się, abyśmy jak najszybciej wrócili do domu.
Kiedy w końcu dotarliśmy do ich mieszkania, oboje przytulili mnie i Harry'ego na pożegnanie, po czym ja i Harry ruszyliśmy w drogę powrotną. Nie złapał mojej dłoni, bo wokół kręciło się dużo ludzi i baliśmy się, że ktoś nas zaatakuje. Szliśmy obok siebie.
Przyspieszyłem kroku. Chciałem jak najszybciej znaleźć się w domu.
– Wszystko w porządku? – zapytał, jak mnie dogonił.
– Nie – odpowiedziałem. – Chcę do domu. Nie czuję się dobrze w tej koszuli i jestem zmęczony.
– Nie podobało ci się?
– Jezu, Harry. Podobało mi się, ale na początku, a potem zalała mnie fala zmęczenia. To tyle. Możemy już iść prosto do domu?
– Możemy – odparł.
~•~
Weszliśmy do domu. Zamknął drzwi, podczas gdy ja zdejmowałem buty. Natychmiast poszedłem na górę. Chwilę później wpadłem do łazienki.
Gdy skończyłem brać prysznic, wyszedłem z łazienki i wróciłem do sypialni. Minąłem Harry'ego w progu. Miałem wrażenie, że zrobiłem coś nie tak. Atmosfera pomiędzy nami zdawała się być napięta. Położyłem się na łóżku twarzą w stronę jego części łóżka.
Przyszedł kilkanaście minut później i położył się do mnie plecami.
– Harry? – zacząłem szeptem i nie zdziwił bym się, gdyby mnie nie usłyszał.
Nie odwrócił się w moją stronę. Westchnąłem i również odwróciłem się do niego plecami.
~•~
Nie mogłem zasnąć. Miałem wrażenie, że leżę tak już całe wieki. Jego oddech także nie wydawał się być równy. W końcu usiadłem i spuściłem nogi na podłogę.
– Gdzie idziesz? – Dotarł do mnie jego całkiem przytomny głos.
– Na kanapę – odparłem i wstałem.
– Czyli jednak zrobiłem coś nie tak... – wyszeptał.
– Nie zrobiłeś – odpowiedziałem. – Po prostu nie mogę zasnąć, więc może zmiana otoczenia mi pomoże.
Nie odpowiedział. Wziąłem głęboki oddech i z powrotem się położyłem. Zaraz odwrócił się w moją stronę i położył swoją głowę na mojej klatce, splatając nasze nogi.
– Co niby miałbyś zrobić źle? – zapytałem.
– Przedłużać spotkanie, kiedy chciałeś wrócić, a ja byłem ślepy i tego nie widziałem?
– Nie mam do ciebie o to problemu. W końcu ci nie powiedziałem wcześniej, że chcę już wracać i poza tym, wydawało mi się, że świetnie się bawisz.
– No bo bawiłem się świetnie.
Chyba się uśmiechnął. Wplotłem swoją dłoń w jego czekoladowe włosy i poruszyłem palcami.
– Jestem zmęczony, to prawda – zacząłem – ale nie przez ciebie. Na początku też bawiłem się świetnie, a potem no...
– Czyli nie jesteś na mnie zły? – Podniósł głowę.
– W życiu. Po prostu nie przewidziałem, że nie będę się czuć komfortowo w koszuli, ale i tak nie mogłem tego przewidzieć, bo nie zawsze wszystko da się przewidzieć.
~•~
Parę godzin wcześniej tego dnia wróciłem z terapii i właśnie siedziałem obok Harry'ego na łóżku. Całował moje blizny, ale tym razem miałem wrażenie, że coś jest nie tak.
– Przestań na chwilę.
Odsunął się od mojej ręki.
– Wszystko w porządku? – zapytałem.
– No... Tak, a co? – odparł.
– Harry, proszę. Bądźmy szczerzy ze sobą, bo inaczej znowu się skończy tak, jak było kiedyś.
Spuścił głowę.
– Wiem, przepraszam. Po prostu... To trudny temat i nie chcę cię męczyć.
– Jestem tutaj – zapewniłem.
– Wiem, że jesteś. – Posłał mi delikatny smutny uśmiech. – Po prostu nie chcę cię jeszcze bardziej męczyć.
– Jak chcesz, ale nie chcę, żebyś męczył się sam, więc jak potrzebujesz, to jestem tutaj.
– Dzięki, ale może po prostu pójdźmy już spać. Nie wiem, czy chcę teraz o tym rozmawiać. To chyba nie ten moment.
– Jak chcesz.
Puścił mój nadgarstek i położyłem się pod kołdrę. Zaraz położył się obok mnie. Nie przytulił się do mnie. Bolało mnie to, że ostatnie kilka dni woli spać nie w moich ramionach. Czułem, że coś jest mocno nie tak. Zgasił światło.
W nocy nie mogłem zasnąć. Czułem jego obecność obok siebie, ale potrzebowałem czuć również jego dotyk. W końcu o drugiej wstałem i zszedłem na dół. Miałem wrażenie, że patrzył na mnie, jak wychodziłem z sypialni.
Położyłem się na kanapie i przykryłem kocem. Latarnia z ulicy rzucała delikatne światło na pokój. Wpatrywałem się w zasłonięte okno.
Martwiłem się o mojego narzeczonego. Bałem się, że znowu zrobiłem coś nie tak i że znowu zacznie się ode mnie odsuwać, i myśleć nie wiadomo co. Nie chciałem tego.
CZYTASZ
𝑻𝑰𝑴𝑬 // 𝒅𝒓𝒂𝒓𝒓𝒚
FanfictionCo, gdyby Draco i Harry chodzili do psychologa? I gdyby ich związek wisiał na włosku? Czyli powojenne drarry, gdzie Draco i Harry są już razem, ale niesamowicie się im nie układa. Draco podjął wielki krok - zaczął chodzić do psychologa, żeby zmienić...
