Chapter 15.

362 23 0
                                        

Harry's POV

- Draco? - zacząłem, gdy rano jakimś cudem zszedł na dół na śniadanie.

- Co? - burknął.

- Mógłbyś dać mi numer do tego psychologa?

- Po co Ci jego numer? - zapytał.

- Mam do niego pytanie. - odparłem.

- Jakie pytanie? - kontynuował, nie patrząc na mnie, a na chleb, który właśnie smarowałem masłem.

- Później Ci powiem. - mruknąłem.

- Powiedz mi. - niemal warknął, wyjmując szynkę i ser z lodówki.

- Nie. - odpowiedziałem - Ty też nie mówisz mi o wszystkim, więc ja Tobie też nie muszę mówić.

- Ale ja chcę wiedzieć!

- Nie możesz po prostu dać mi tego cholernego numeru? - syknąłem.

- Ale to nic związanego ze mną? - zapytał.

- Pośrednio. - wzruszyłem ramionami.

- Wyjaśnij. - zażądał.

- Stwierdziłem, że zachowuję się po prostu źle wobec Ciebie i chciałem zapytać go, co mogę zmienić.

- Widzę, że ktoś poszedł po rozum do głowy. - prychnął, kładąc ser i szynkę na chlebie z masłem.

Zaniosłem talerz na stół i usiedliśmy obok siebie. Wziął kanapkę i zaczął jeść. Po chwili zrobiłem to samo. Zjedliśmy śniadanie w kompletnym milczeniu, nawet na siebie nie patrząc.

- Chodź. - mruknął, gdy skończył jeść.

Wstałem i poszedłem za nim. Wszedł na górę i wziął telefon. Coś w nim klikał przez chwilę, zanim mi go podał.

Na ekranie widniał kontakt podpisany "psycholog" i poniżej numer telefonu.

Wyjąłem swój telefon z kieszeni, po czym zapisałem jego numer w swojej książce telefonicznej. Oddałem Draco telefon, który chwilę później skończył w jego kieszeni w spodniach.

~•~

Jakąś godzinę po tym, jak Draco wyszedł do pracy, wybrałem numer psychologa. Nie odebrał, ale oddzwonił za paręnaście minut.

- Halo? - zaczął.

- Tu Harry Potter. Pamięta mnie Pan?

- Tak, pamiętam Cię, Harry. Stało się coś poważnego, że dzwonisz?

- Poszedłem po rozum do głowy, jak to ujął Draco, i stwierdziłem, że robię coś źle. Chciałem tylko zapytać, co mogę zmienić w swoim zachowaniu.

- Jak już wam mówiłem, wy obaj powinniście zacząć przepraszać i myślę, że mógłbyś zapisać się na terapię, gdzie nauczył byś się, jak kontrolować emocje i być spokojniejszym.

- Co jeszcze mógłbym zrobić? - zapytałem.

- Szczerze? Nie wiem. Możesz zapytać Draco, co mógłbyś zrobić. Myślę, że on wie najlepiej, czego mu trzeba.

- Jestem Panu bardzo wdzięczny. - oznajmiłem.

- I jeszcze jedna rzecz, Harry. - dodał już spokojniej niż wcześniej, bo wcześniej, to jego pozytywne nastawienie można było wyczuć w tonie głosu.

- Tak? - zaniepokoiłem się.

- Niestety nie mogę opiekować się wami obojga w tym samym czasie. Myślę, że Draco będzie chciał kontynuować współpracę ze mną, więc to Ty jesteś tym, który będzie musiał znaleźć sobie innego psychologa.

- Istnieje inna opcja? - zapytałem.

- Możecie zapisać się na terapię dla par. W każdym razie, wybór pozostawiam wam. To wszystko, o co chciałeś mnie zapytać lub też mi powiedzieć?

- Tak, to wszystko. Jestem naprawdę bardzo wdzięczny. Czy na następne spotkanie mam przyjść razem z Draco?

- Możesz. - odparł po chwili zastanowienia.

- Jeszcze raz, dziękuję.

- Cała przyjemność po mojej stronie.

- Do widzenia. - powiedziałem.

- Do widzenia, Harry. - odparł i znowu mogłem wyczuć, że się uśmiecha.

Porozmawiam o tym z Draco, kiedy wróci z pracy. Nie wiem, czego on chce. Wolę nie zrobić znowu czegoś złego.

~•~

Gotowałem obiad, gdy nagle usłyszałem otwieranie drzwi wejściowych, więc poszedłem w tamtą stronę.

Kiedy byłem w przedpokoju, przez drzwi przeszedł mój blondyn. Zdjął czapkę w całości pokrytą śniegiem. Uśmiechnąłem się - w końcu mamy początek grudnia.

- Cześć. - zaczął, zdejmując płaszcz.

- Hej. - mruknąłem - Czekam w kuchni.

Swoje kroki skierowałem do wyżej wspomnianego pomieszczenia. Po chwili do mnie dołączył i zaczął zajrzał do ryżu w garnku.

- Wyglądasz, jakbyś chciał ze mną o czymś poważnie porozmawiać. - oznajmił lekko zaniepokojony.

- Tak. Dzwoniłem do Smith'a i musimy zastanowić się, co dalej.

- Co masz na myśli? - w jego głosie była nuta stresu.

- Powiedział, że nie może opiekować się nami obydwoma na raz i zaproponował dwie opcje.

- Jakie to są opcje? - zapytał, wzdychając z nieskrywaną ulgą.

- Mogę zapisać się do innego psychologa albo możemy zacząć chodzić na terapię dla par. Szczerze? Myślę, że osobno trochę więcej zrobimy.

- Też wolę tę pierwszą opcję. - stwierdził po chwili zastanowienia.

- Mógłbyś mi kogoś polecić, czy mam pogrzebać w internecie?

- Nie wiem, możesz zapytać Smith'a. - wzruszył ramionami.

- Na następną wizytę pozwolił nam przyjść razem, tak swoją drogą.

- To dobrze. - mruknął - Nie wiem, nie znam się na psychologach. Chodziłem i chodzę tylko do John'a.

- To go zapytam. - westchnąłem i wylałem wodę z garnka z ryżem.

- Czuję, że o czymś jeszcze chciałeś ze mną porozmawiać. - oznajmił.

- Tak, ale możemy wieczorem. - powiedziałem - Nie bój się, bo nic Ci nie zrobię. - dodałem, gdy już zamierzał zniknąć na schodach.

Prychnął głośno, ale wrócił i stanął obok mnie przy blacie.

- Przynajmniej nie mam zamiaru się z Tobą ZNOWU kłócić. - powiedziałem.

- Pozostaje mi mieć nadzieję, że serio nie masz takiego zamiaru. - mruknął.

Zaniosłem jedzenie na stół z małą pomocą blondyna.

- Smakuje Ci? - zapytałem, gdy zaczął jeść ryż z warzywami.

- Potter, już Ci mówiłem, że zajebiście gotujesz. - odparł szybko.

Zaśmiałem się cicho i także zacząłem jeść. Przynajmniej ktoś docenia moją pracę. Nareszcie. I tym kimś jest najważniejsza dla mnie osoba. Czuję się taki szczęśliwy z tego powodu.

𝑻𝑰𝑴𝑬 // 𝒅𝒓𝒂𝒓𝒓𝒚Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz