Harry's POV
Rano wstałem, co zaskakujące, pierwszy i wziąłem swoje ubrania, po czym ubrałem się w łazience, żeby nie budzić Draco. Zszedłem po tym na dół i zabrałem się za robienie kawy i śniadania.
– Hej – zaczął, jak tylko wszedł do pomieszczenia.
Ja siedziałem przy stole i jadłem śniadanie.
– Hej – odparłem.
– Jest jeszcze mleko? – zapytał, jak zauważył, że jem płatki z mlekiem.
– W lodówce i płatki masz na blacie.
Wziął miskę z szafki i postawił ją na stole, a zaraz siedział obok mnie i też jadł śniadanie. Skończyłem jeść pierwszy i poszedłem do kuchni po swoją kawę. Wróciłem po chwili do mężczyzny.
– Dzięki za wczoraj – zaczął w pewnym momencie.
– Ale... Nie musisz mi za to dziękować. Chyba. Myślę, że to ja powinienem dziękować tobie za to, że pozwoliłeś mi się do ciebie zbliżyć.
– Ale to ty mnie dotknąłeś i naprawdę mi się to podobało...
– Ale gdybyś mi nie pozwolił...
– Harry, stop. Bo zaraz znowu się pokłócimy.
– Ale naprawdę nie... – kontynuowałem.
– To jest serio moment, kiedy powinieneś się zamknąć.
– Nie, bo nie widzę powodu, dlaczego miałbyś mi dziękować za wczoraj!
Rzucił łyżkę do miski i wstał od stołu. Ruszył do wyjścia z pomieszczenia. Po drodze zgarnął klucze ze stołu koło kanapy. Wyszedł z pokoju.
Natychmiast wstałem i ruszyłem za nim, mimo że naprawdę wiedziałem, że nie powinienem tego robić.
Znalazłem go koło drzwi wyjściowych, gdy zakładał buty.
– Draco... – zacząłem.
– Zamknij się! – warknął.
Czułem, jak moje ręce zaczynają się trząść i oddychanie staje się trudniejsze. Mimo to chciałem walczyć o niego. Dla niego.
Dokończył zakładanie butów i ściągnął płaszcz z wieszaka. Chciałem złapać go za rękę, żeby go powstrzymać, ale nauczyłem się, że to tylko pogarsza sytuację.
– Draco, proszę... – kontynuowałem.
– Zamknij się, do kurwy! – krzyknął.
– Nie! – podniosłem głos – Nie, bo mi na tobie zależy!
– Gówno prawda! Nie kłam do mnie!
– Ale... – Nadal mi na nim zależało.
– NIENAWIDZĘ CIĘ!!!
Zamurowało mnie. Nie wiedziałem, co mam powiedzieć. Czułem łzy zbierające się w moich oczach.
Otworzył drzwi. Wyszedł na zewnątrz. Po tym usłyszałem tylko trzask drzwi. Tuż po tym rozległ się huk teleportacji. Kurwa.
Podszedłem do drzwi i oparłem się o nie plecami. Osunąłem się po nich na podłogę. Zachlipałem. Mój oddech drżał.
Tak bardzo mi na nim zależy, ale za cholerę nie umiem mu tego pokazać. Swoimi staraniami tylko sprawiam, że jeszcze bardziej mnie nienawidzi.
Przecież było już tak dobrze! Nie mam pojęcia, co tym razem zrobiłem, że to wszystko runęło.
~•~
Było już późno. Dochodziła północ, a Draco nadal nie wrócił do domu. Boję się, że zrobił coś głupiego.
Co gorsze, nie mogę do niego zadzwonić, bo zostawił telefon w domu. Natomiast ja zadzwoniłem do Neville'a po piątej wieczorem:
– Hej – zacząłem i modliłem się, żeby nie usłyszał niemalże paniki w moim głosie.
– Hej, Harry – odparł – Wszystko w porządku?
– Czy Draco był dzisiaj w pracy? – wypaliłem.
– Nie. Myślałem, że jest z tobą. – Brzmiał na zaniepokojonego.
– Nie ma go właśnie! Wyszedł rano i nie ma go do tej pory!
– Nie możesz do niego zadzwonić?
– Zostawił telefon w domu.
– Nie chodziłeś po mieście i nie szukałeś go? Nie wiesz, gdzie mógł pójść?
– Aportował się. Nie mam pojęcia, gdzie mógłby być.
– Cholera... – zaklął – Jak jutro go nie będzie w pracy, to pójdziemy na policję.
Rozłączyłem się. Po rozmowie byłem jeszcze większym kłębkiem nerwów. Tak bardzo martwiłem się o mojego blondyna, że moje dłonie się trzęsły i byłem na granicy płaczu.
Teraz dochodzi północ i nadal go nie ma. Nie wrócił do domu. Tak bardzo chciałem go zobaczyć i mocno przytulić, i przeprosić za cokolwiek mu zrobiłem.
Zgasiłem światło w salonie i wszedłem po schodach na górę. Nie byłem w stanie wziąć prysznica. Ruszyłem do sypialni.
Jak tylko przekroczyłem próg, wybuchnąłem płaczem. Usiadłem na łóżku. Nie mogłem złapać oddechu. Czułem, jak łzy spływają mi po szyi. Nie czułem ich już na policzkach.
Rozumiem, że mogłem go zranić, ale chyba nie powinien zareagować aż tak mocno!
~•~
Poczułem dotyk na policzku. Mruknąłem przez sen. Nagle do mnie dotarło, że Draco nadal nie ma w domu. Otworzyłem oczy natychmiast.
Wokół mnie panowała ciemność. Usłyszałem kroki za sobą. Osoba cofała się w stronę wyjścia z pokoju. Nadal byłem w sypialni.
Usiadłem i odwróciłem się zaraz w stronę wyjścia z pokoju. Panowała cholerna ciemność i nic nie widziałem. Moje serce waliło. Niestety różdżkę zostawiłem na dole w salonie.
Z oddali dobiegł mnie dźwięk przejeżdżającej karetki. Dźwięk zbliżał się. Na ułamek sekundy pomieszczenie zostało rozświetlone przez czerwone światło syreny karetki. Rozpoznałem postać stojącą w progu pokoju.
– Draco – powiedziałem i miałem wrażenie, jakby mój głos nie był mój.
Jednak jak już to powiedzialem, to już panowała ciemność. Usłyszałem tylko, jak mężczyzna zaczyna się cofać jeszcze bardziej.
– Czekaj! – Wstałem z łóżka.
Nie zrobiłem ani kroku w jego stronę. Nie widziałem go, ale czułem, że stoi tuż za progiem i wbija we mnie swoje szare oczy.
Tak bardzo chciałem podbiec do niego i przytulić go tak mocno, aż nie mógłby oddychać, żeby tylko mieć pewność, że żyje.
Mimo to nie zrobiłem ani kroku w jego stronę i nadal stałem tuż koło łóżka. Co prawda nie miałem stuprocentowej pewności, że to Draco, ale miałem przeczucie, że to właśnie on.
– Która godzina? – w końcu wydusiłem z siebie po długim milczeniu.
– Po drugiej piętnaście – odparł za moment.
– Długo tu jesteś? – zapytałem.
– Nie. Dopiero wróciłem.
– Dlaczego? Przecież powiedziałeś, że mnie nienawidzisz.
– Nie zrozumiesz...
– To mi wytłumacz.
– Dobrze, ale nie zapalaj światła. Nie chcę na siebie patrzeć. I nie jestem gotowy patrzeć na ciebie.
CZYTASZ
𝑻𝑰𝑴𝑬 // 𝒅𝒓𝒂𝒓𝒓𝒚
FanfictionCo, gdyby Draco i Harry chodzili do psychologa? I gdyby ich związek wisiał na włosku? Czyli powojenne drarry, gdzie Draco i Harry są już razem, ale niesamowicie się im nie układa. Draco podjął wielki krok - zaczął chodzić do psychologa, żeby zmienić...
