Chapter 24.

294 20 2
                                        

Harry's POV

– To pójdziesz ze mną? – zacząłem, stając w progu sypialni.

Draco siedział na łóżku i czytał książkę. Dopiero po chwili na mnie spojrzał.

– Ale teraz? – zapytał.

– Tak, teraz.

– Jestem pewien, że poradzisz sobie sam, ale mogę pójść. Tak czy inaczej muszę zrobić zakupy.

Odłożył książkę na szafkę nocną i wstał powoli. Starał się, żeby nie podwinął mu się ani rękaw, ani nogawka.

– Zrobiłeś sobie coś? – zapytałem.

– Nie Twój interes. – niemal warknął.

– Mój. – odpowiedziałem.

Stał i patrzył na mnie. Podszedłem do niego i złapałem go za dłonie. Wyrwał je.

– Dlaczego Twój? – odbił piłeczkę.

– Bo Cię kocham i martwię się o Ciebie.

Westchnął ciężko, przewracając oczami.

– Pójdę, ale wracasz do domu sam. – oznajmił.

– Dobrze. – poddałem się.

~•~

– Ale na pewno nie możesz ze mną zostać jeszcze chwili? – zapytałem.

Czekaliśmy w poczekalni przed gabinetem Margaret Brown.

– Na pewno. – mruknął.

– Ale jesteś pewien?

Drzwi od gabinetu się otworzyły, ale nie spojrzałem w tamtą stronę.

Blondyn złapał mnie za ramiona, westchnąwszy.

– Harry, będzie dobrze. – powiedział.

Po tym cmoknął mnie w usta, odwrócił się i wyszedł bez słowa.

– Harry Potter, prawda? – usłyszałem kobiecy głos i spojrzałem w tamtą stronę.

– Tak. – odpowiedziałem, wyłamując palce.

Przede mną stała blondynka w wieku około czterdziestu lat. Jej włosy sięgały ramion i były kręcone.

– Chodź. – otworzyła szerzej drzwi – Nie musisz się mnie bać.

– Wiem, tylko... Stresuję się. – mruknąłem, wchodząc do pokoju.

W oczy rzuciła mi się spora ilość dużych, zielonych roślin i to, że w pokoju panował lekki półmrok. Lampa zwisająca z sufitu nie dawała zbyt wiele światła.

– To normalne, że się stresujesz. – zamknęła za sobą drzwi – Siadaj.

Wskazała dłonią kolorowy fotel i na nim usiadłem. Ona usiadła na takim samym naprzeciw mnie.

– Przepraszam, że pytam, ale ten mężczyzna...

– Draco. – wciąłem się.

– No dobrze. Więc Draco to Twój narzeczony? – zapytała.

– Chłopak. Jeszcze mi się nie oświadczył.

– A może to Ty powinieneś zrobić pierwszy krok?

– Nie. Powiedział mi, że to on go zrobi, ale nie jest jeszcze na to gotowy.

Zapisała coś w swoim, dla odmiany od Smith'a, czarnym notatniku.

– Wybacz mi mój brak kultury. Jestem Margaret Brown. – wyciągnęła dłoń w moją stronę.

– Harry Potter. – oddałem uścisk krótko.

– Jak się czujesz? – kontynuowała.

– Nie wiem. – odparłem, a ta zaczęła coś notować.

– Możesz wyjaśnić?

– Powinienem czuć się dobrze i niby nic się nie dzieje, a ja mimo to czuję się po prostu źle. Może źle, to złe określenie, ale nie czuję się dobrze po prostu.

– A wiesz może dlaczego tak się czujesz?

– Nie. – odpowiedziałem.

– Mhm. – mruknęła, notując coś – Więc z czym do mnie przychodzisz?

– Doszedłem do wniosku, że muszę się zmienić i nie wiem, co mam zmienić.

– A co chciałbyś w sobie zmienić? – spojrzała na mnie.

– Nie wiem. Psycholog Draco twierdzi, że muszę nauczyć się przepraszać. Zresztą Draco też musi.

– Jest to dla Ciebie trudne? – zapytała.

– Tak. Nawet, jeżeli chciałbym przeprosić, to po prostu nie jestem w stanie.

– Możesz wyjaśnić? – mruknęła, znowu coś pisząc.

Powoli zaczyna mnie już irytować to, że cały czas coś pisze. Mam wrażenie, że więcej uwagi poświęca notatnikowi niż mnie.

– Po prostu nie mogę się przemóc. Kiedyś potrafiłem, ale późnej uznałem, że nie wszystko jest moją winą i przestałem przepraszać. – odparłem.

– Czyli kiedyś winiłeś się za wiele rzeczy, tak? – przeniosła na mnie wzrok na moment.

– Tak, ale przestałem i myślę, że wyszło mi to na dobre.

– Dlaczego na dobre? – mruknęła.

– Bo przynajmniej zacząłem czuć się trochę lepiej. – odparłem.

– A co z innymi? – mruknęła, znowu coś pisząc.

– Nie zauważyłem różnicy. Wszedłem w związek z Draco, kiedy już nie mówiłem tego jednego słowa.

– I jak Draco znosi to, że go nie przepraszasz?

– Teraz widzę, że bardzo źle. – za chwilę dodałem – Co ja mam zrobić?

– Zrobić, żeby co się stało? – na moment podniosła na mnie wzrok.

– Żeby Draco poczuł się lepiej. Wiem, że muszę nauczyć się przepraszać, ale jak mam to zrobić?

Westchnęła głęboko, nim odpowiedziała na moje pytanie:

– To wymaga czasu. Na pewno nie stanie się to z dnia na dzień. Może to zająć miesiąc, a może zająć dziesięć lat. Musisz chcieć się zmienić – to pierwszy krok do sukcesu.

– A jak już pierwszy krok wykonałem? To jaki jest drugi?

– Musisz się przemóc i zacząć po prostu przepraszać. Wiem, że to nie jest łatwe. Prawdę mówiąc, według mnie ten drugi krok jest tym trudniejszym.

– Ale jak mam się przemóc?

– To zależy tylko i wyłącznie od ciebie.

– A co jeszcze mógłbym zrobić?

– Bardzo Ci zależy, żeby mu pomóc, prawda? – uśmiechnęła się lekko.

– Tak. – odpowiedziałem.

– Ważne, żebyś nie przekraczał jego granic, ale żebyś też nie pozwolił na to, żeby on przekraczał twoje.

– Już z nim ustaliłem, że ma mi mówić, gdy robię coś nie tak, jak on chce.

– I bardzo ważne jest to, żebyś ty też mu mówił, kiedy on robi coś nie tak, jak ty tego chcesz.

– Ale to on zawsze pyta, czy może coś zrobić. – powiedziałem.

– Dba o Ciebie. – mruknęła, znowu coś notując w tym swoim głupim zeszycie.

– A jak ja mam dbać o niego? – zapytałem.

𝑻𝑰𝑴𝑬 // 𝒅𝒓𝒂𝒓𝒓𝒚Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz