Harry's POV
– To pójdziesz ze mną? – zacząłem, stając w progu sypialni.
Draco siedział na łóżku i czytał książkę. Dopiero po chwili na mnie spojrzał.
– Ale teraz? – zapytał.
– Tak, teraz.
– Jestem pewien, że poradzisz sobie sam, ale mogę pójść. Tak czy inaczej muszę zrobić zakupy.
Odłożył książkę na szafkę nocną i wstał powoli. Starał się, żeby nie podwinął mu się ani rękaw, ani nogawka.
– Zrobiłeś sobie coś? – zapytałem.
– Nie Twój interes. – niemal warknął.
– Mój. – odpowiedziałem.
Stał i patrzył na mnie. Podszedłem do niego i złapałem go za dłonie. Wyrwał je.
– Dlaczego Twój? – odbił piłeczkę.
– Bo Cię kocham i martwię się o Ciebie.
Westchnął ciężko, przewracając oczami.
– Pójdę, ale wracasz do domu sam. – oznajmił.
– Dobrze. – poddałem się.
~•~
– Ale na pewno nie możesz ze mną zostać jeszcze chwili? – zapytałem.
Czekaliśmy w poczekalni przed gabinetem Margaret Brown.
– Na pewno. – mruknął.
– Ale jesteś pewien?
Drzwi od gabinetu się otworzyły, ale nie spojrzałem w tamtą stronę.
Blondyn złapał mnie za ramiona, westchnąwszy.
– Harry, będzie dobrze. – powiedział.
Po tym cmoknął mnie w usta, odwrócił się i wyszedł bez słowa.
– Harry Potter, prawda? – usłyszałem kobiecy głos i spojrzałem w tamtą stronę.
– Tak. – odpowiedziałem, wyłamując palce.
Przede mną stała blondynka w wieku około czterdziestu lat. Jej włosy sięgały ramion i były kręcone.
– Chodź. – otworzyła szerzej drzwi – Nie musisz się mnie bać.
– Wiem, tylko... Stresuję się. – mruknąłem, wchodząc do pokoju.
W oczy rzuciła mi się spora ilość dużych, zielonych roślin i to, że w pokoju panował lekki półmrok. Lampa zwisająca z sufitu nie dawała zbyt wiele światła.
– To normalne, że się stresujesz. – zamknęła za sobą drzwi – Siadaj.
Wskazała dłonią kolorowy fotel i na nim usiadłem. Ona usiadła na takim samym naprzeciw mnie.
– Przepraszam, że pytam, ale ten mężczyzna...
– Draco. – wciąłem się.
– No dobrze. Więc Draco to Twój narzeczony? – zapytała.
– Chłopak. Jeszcze mi się nie oświadczył.
– A może to Ty powinieneś zrobić pierwszy krok?
– Nie. Powiedział mi, że to on go zrobi, ale nie jest jeszcze na to gotowy.
Zapisała coś w swoim, dla odmiany od Smith'a, czarnym notatniku.
– Wybacz mi mój brak kultury. Jestem Margaret Brown. – wyciągnęła dłoń w moją stronę.
– Harry Potter. – oddałem uścisk krótko.
– Jak się czujesz? – kontynuowała.
– Nie wiem. – odparłem, a ta zaczęła coś notować.
– Możesz wyjaśnić?
– Powinienem czuć się dobrze i niby nic się nie dzieje, a ja mimo to czuję się po prostu źle. Może źle, to złe określenie, ale nie czuję się dobrze po prostu.
– A wiesz może dlaczego tak się czujesz?
– Nie. – odpowiedziałem.
– Mhm. – mruknęła, notując coś – Więc z czym do mnie przychodzisz?
– Doszedłem do wniosku, że muszę się zmienić i nie wiem, co mam zmienić.
– A co chciałbyś w sobie zmienić? – spojrzała na mnie.
– Nie wiem. Psycholog Draco twierdzi, że muszę nauczyć się przepraszać. Zresztą Draco też musi.
– Jest to dla Ciebie trudne? – zapytała.
– Tak. Nawet, jeżeli chciałbym przeprosić, to po prostu nie jestem w stanie.
– Możesz wyjaśnić? – mruknęła, znowu coś pisząc.
Powoli zaczyna mnie już irytować to, że cały czas coś pisze. Mam wrażenie, że więcej uwagi poświęca notatnikowi niż mnie.
– Po prostu nie mogę się przemóc. Kiedyś potrafiłem, ale późnej uznałem, że nie wszystko jest moją winą i przestałem przepraszać. – odparłem.
– Czyli kiedyś winiłeś się za wiele rzeczy, tak? – przeniosła na mnie wzrok na moment.
– Tak, ale przestałem i myślę, że wyszło mi to na dobre.
– Dlaczego na dobre? – mruknęła.
– Bo przynajmniej zacząłem czuć się trochę lepiej. – odparłem.
– A co z innymi? – mruknęła, znowu coś pisząc.
– Nie zauważyłem różnicy. Wszedłem w związek z Draco, kiedy już nie mówiłem tego jednego słowa.
– I jak Draco znosi to, że go nie przepraszasz?
– Teraz widzę, że bardzo źle. – za chwilę dodałem – Co ja mam zrobić?
– Zrobić, żeby co się stało? – na moment podniosła na mnie wzrok.
– Żeby Draco poczuł się lepiej. Wiem, że muszę nauczyć się przepraszać, ale jak mam to zrobić?
Westchnęła głęboko, nim odpowiedziała na moje pytanie:
– To wymaga czasu. Na pewno nie stanie się to z dnia na dzień. Może to zająć miesiąc, a może zająć dziesięć lat. Musisz chcieć się zmienić – to pierwszy krok do sukcesu.
– A jak już pierwszy krok wykonałem? To jaki jest drugi?
– Musisz się przemóc i zacząć po prostu przepraszać. Wiem, że to nie jest łatwe. Prawdę mówiąc, według mnie ten drugi krok jest tym trudniejszym.
– Ale jak mam się przemóc?
– To zależy tylko i wyłącznie od ciebie.
– A co jeszcze mógłbym zrobić?
– Bardzo Ci zależy, żeby mu pomóc, prawda? – uśmiechnęła się lekko.
– Tak. – odpowiedziałem.
– Ważne, żebyś nie przekraczał jego granic, ale żebyś też nie pozwolił na to, żeby on przekraczał twoje.
– Już z nim ustaliłem, że ma mi mówić, gdy robię coś nie tak, jak on chce.
– I bardzo ważne jest to, żebyś ty też mu mówił, kiedy on robi coś nie tak, jak ty tego chcesz.
– Ale to on zawsze pyta, czy może coś zrobić. – powiedziałem.
– Dba o Ciebie. – mruknęła, znowu coś notując w tym swoim głupim zeszycie.
– A jak ja mam dbać o niego? – zapytałem.
CZYTASZ
𝑻𝑰𝑴𝑬 // 𝒅𝒓𝒂𝒓𝒓𝒚
FanfictionCo, gdyby Draco i Harry chodzili do psychologa? I gdyby ich związek wisiał na włosku? Czyli powojenne drarry, gdzie Draco i Harry są już razem, ale niesamowicie się im nie układa. Draco podjął wielki krok - zaczął chodzić do psychologa, żeby zmienić...
