Chapter 35.

257 28 3
                                        

Draco's POV

– Widzę, że Harry się stara i że mu na mnie zależy, ale widzę też, że za cholerę nie umie tego pokazać. Co prawda jest coraz lepiej, ale to nadal nie to, czego potrzebuję.

– A czego potrzebujesz? – zapytał Smith.

– Nie wiem. Nie myślałem o tym – odparłem.

– A możesz teraz się zastanowić?

Zapadła cisza. Nie wiem, czego potrzebuję i moje potrzeby zawsze były ignorowane. W końcu zacząłem:

– Moje potrzeby zawsze były ignorowane i myślę, że potrzebuję trochę uwagi. Nigdy też nie byłem z nikim w bliskich relacjach, więc myślę, że potrzebuję też bliskości.

– I Harry ci tego nie zapewnia?

– Stara się, ale to nadal nie jest to, czego potrzebuję.

– Co robi, że to nadal nie jest to, czego potrzebujesz?

– Widzę, że się o mnie martwi, ale nie umie tego pokazać.

Mierzył mnie spojrzeniem, zanim w końcu zapytał:

– Co masz na myśli?

– Kilka dni temu znowu przyszedł do mnie do pracy. Pytał, czy jadłem lunch. Powiedziałem mu, że nie lubię rozmawiać o jedzeniu, ale on nadal pytał, czy jadłem i mało się wtedy nie pokłóciliśmy.

– Mało? Czyli coś się musiało zmienić?

– Tak. Zamknął się, kiedy mu powiedziałem, żeby się zamknął. Są postępy.

Uśmiechnąłem się delikatnie. Widzę, że Harry'emu naprawdę na mnie zależy i że się stara.

– Rozumiem, że szanuje twoje potrzeby?

– Tak – odpowiedziałem.

– A działa to też w drugą stronę?

– Co ma Pan na myśli?

– Czy ty szanujesz też jego potrzeby?

– Nie pomyślałem o tym.

Merlinie, jak ja mogłem nie pomyśleć o tym, czego Harry potrzebuje? Byłem zbyt skupiony na sobie i zapomniałem go zapytać o to, czego on potrzebuje.

– Mówił coś o swoich potrzebach?

– Nie, nie mówił. Nie pamiętam, żeby mówił o tym, czego on potrzebuje.

– Nie pytałeś go o to?

– Nie. Byłem zbyt skupiony na sobie i... I nie byłem w stanie myśleć jeszcze o nim.

~•~

Do domu znowu wracałem dłuższą drogą, bo wiedziałem, że będę musiał bardzo poważnie porozmawiać z moim brunetem i przede wszystkim go przeprosić.

Nie chciałem go widzieć. Bałem się tej rozmowy z nim. Myślę, że bałem się samych przeprosin, bo w końcu ojciec nauczył mnie, że moja rodzina nigdy przenigdy nie przeprasza, bo przepraszanie jest oznaką słabości, a moja rodzina nie jest słaba.

W końcu wszedłem do domu. Zdjąłem płaszcz i buty i od razu poszedłem na górę do sypialni. Nie chciałem widzieć się z Potterem, mimo że byłem cholernie głodny.

Usiadłem na łóżku i ukryłem twarz w dłoniach, opierając łokcie o kolana.

Jak mogłem nie pomyśleć o mężczyźnie, którego kocham? Przecież to oczywiste, że powinienem o nim pomyśleć!

Mój oddech był ciężki i czułem się źle. Nie chciałem przez to wszystko zapomnieć o nim i o tym, co on czuje.

Nagle usłyszałem pukanie w futrynę. Od razu podniosłem głowę.

– Wszystko w porządku? – zapytał Harry.

Nie wiedziałem, co mam mu odpowiedzieć, więc milczałem.

– Mogę usiąść koło ciebie? – kontynuował.

Nadal nie wiedziałem, co mam odpowiedzieć, bo z jednej strony chciałem się do niego po prostu przytulić, ale druga część mnie chciała kazać mu spierdalać.

– Draco, do cholery! Co się dzieje!? – podniósł głos, ale w jego głosie było zmartwienie.

– Nie wiem – pokręciłem głową.

– Chodź – wyciągnął do mnie rękę – Zaraz obiad się spali. Porozmawiamy w kuchni.

Wstałem bez jego pomocy i minąłem go w progu, kierując się do kuchni. Ruszył za mną.

Bez słowa zeszliśmy po schodach i dopiero w kuchni się zatrzymaliśmy. Oparłem się o blat w rogu. Brunet stanął półtora metra naprzeciw mnie.

– Co się dzieje? – ciągnął.

– Nie wiem. Możemy porozmawiać później?

– Nie – odpowiedział – bo potem może być już za późno.

– Po prostu... Kurwa, to trudne.

Spuściłem wzrok. Podszedł do mnie i stanął pół metra przede mną. Czułem na sobie jego wzrok.

– Co jest trudne? – zapytał.

– Przepraszam – spojrzałem na niego.

– Co? – Chyba pomyślał, że żartuję.

– Nie powtórzę. Słyszałeś, co powiedziałem.

– Ale za co mnie przepraszasz?

Odepchnąłem się od blatu i zrobiłem krok w przód. Objąłem go swoimi ramionami, a on po chwili zrobił to samo ze mną.

Staliśmy w ciszy. Mój oddech był po prostu niewyobrażalnie głośny. Czułem się tak bardzo źle, bo nie pomyślałem o Harrym.

Czułem, że Harry chce coś powiedzieć, ale się powstrzymuje. Ja też chciałem przerwać ciszę, ale nie miałem pojęcia, co mam powiedzieć.

Oderwał się ode mnie i odwrócił się w stronę kuchenki. Wyłączył ją.

– Chcesz jeść? – zapytał.

– Nie – odparłem.

– Na pewno?

– Tak.

Chwila ciszy, podczas której mierzył mnie przeszywającym spojrzeniem. Czułem, że nie odpuści, dopóki mu nie powiem.

– Draco, poważnie. Co się kurwa dzieje!?

W jego głosie nie było gniewu, ale zmartwienie i to było dla mnie ważne.

– Nie wiem, czy jestem gotowy o tym mówić.

– O czym? – zapytał.

– O tym, dlaczego cię przeprosiłem.

– Możesz mi powiedzieć – zapewnił.

Moje serce waliło, jak szalone. Tak bardzo chciałem, żeby mi wybaczył.

– Powiesz mi? – ciągnął.

Westchnąłem i w końcu wydusiłem z siebie:

– Przepraszam, że nie pomyślałem o tobie i o twoich potrzebach, i o twoich granicach.

Widziałem, że jest w szoku i że może nawet nie wie, o co mi chodzi.

𝑻𝑰𝑴𝑬 // 𝒅𝒓𝒂𝒓𝒓𝒚Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz