Draco's POV
– Widzę, że Harry się stara i że mu na mnie zależy, ale widzę też, że za cholerę nie umie tego pokazać. Co prawda jest coraz lepiej, ale to nadal nie to, czego potrzebuję.
– A czego potrzebujesz? – zapytał Smith.
– Nie wiem. Nie myślałem o tym – odparłem.
– A możesz teraz się zastanowić?
Zapadła cisza. Nie wiem, czego potrzebuję i moje potrzeby zawsze były ignorowane. W końcu zacząłem:
– Moje potrzeby zawsze były ignorowane i myślę, że potrzebuję trochę uwagi. Nigdy też nie byłem z nikim w bliskich relacjach, więc myślę, że potrzebuję też bliskości.
– I Harry ci tego nie zapewnia?
– Stara się, ale to nadal nie jest to, czego potrzebuję.
– Co robi, że to nadal nie jest to, czego potrzebujesz?
– Widzę, że się o mnie martwi, ale nie umie tego pokazać.
Mierzył mnie spojrzeniem, zanim w końcu zapytał:
– Co masz na myśli?
– Kilka dni temu znowu przyszedł do mnie do pracy. Pytał, czy jadłem lunch. Powiedziałem mu, że nie lubię rozmawiać o jedzeniu, ale on nadal pytał, czy jadłem i mało się wtedy nie pokłóciliśmy.
– Mało? Czyli coś się musiało zmienić?
– Tak. Zamknął się, kiedy mu powiedziałem, żeby się zamknął. Są postępy.
Uśmiechnąłem się delikatnie. Widzę, że Harry'emu naprawdę na mnie zależy i że się stara.
– Rozumiem, że szanuje twoje potrzeby?
– Tak – odpowiedziałem.
– A działa to też w drugą stronę?
– Co ma Pan na myśli?
– Czy ty szanujesz też jego potrzeby?
– Nie pomyślałem o tym.
Merlinie, jak ja mogłem nie pomyśleć o tym, czego Harry potrzebuje? Byłem zbyt skupiony na sobie i zapomniałem go zapytać o to, czego on potrzebuje.
– Mówił coś o swoich potrzebach?
– Nie, nie mówił. Nie pamiętam, żeby mówił o tym, czego on potrzebuje.
– Nie pytałeś go o to?
– Nie. Byłem zbyt skupiony na sobie i... I nie byłem w stanie myśleć jeszcze o nim.
~•~
Do domu znowu wracałem dłuższą drogą, bo wiedziałem, że będę musiał bardzo poważnie porozmawiać z moim brunetem i przede wszystkim go przeprosić.
Nie chciałem go widzieć. Bałem się tej rozmowy z nim. Myślę, że bałem się samych przeprosin, bo w końcu ojciec nauczył mnie, że moja rodzina nigdy przenigdy nie przeprasza, bo przepraszanie jest oznaką słabości, a moja rodzina nie jest słaba.
W końcu wszedłem do domu. Zdjąłem płaszcz i buty i od razu poszedłem na górę do sypialni. Nie chciałem widzieć się z Potterem, mimo że byłem cholernie głodny.
Usiadłem na łóżku i ukryłem twarz w dłoniach, opierając łokcie o kolana.
Jak mogłem nie pomyśleć o mężczyźnie, którego kocham? Przecież to oczywiste, że powinienem o nim pomyśleć!
Mój oddech był ciężki i czułem się źle. Nie chciałem przez to wszystko zapomnieć o nim i o tym, co on czuje.
Nagle usłyszałem pukanie w futrynę. Od razu podniosłem głowę.
– Wszystko w porządku? – zapytał Harry.
Nie wiedziałem, co mam mu odpowiedzieć, więc milczałem.
– Mogę usiąść koło ciebie? – kontynuował.
Nadal nie wiedziałem, co mam odpowiedzieć, bo z jednej strony chciałem się do niego po prostu przytulić, ale druga część mnie chciała kazać mu spierdalać.
– Draco, do cholery! Co się dzieje!? – podniósł głos, ale w jego głosie było zmartwienie.
– Nie wiem – pokręciłem głową.
– Chodź – wyciągnął do mnie rękę – Zaraz obiad się spali. Porozmawiamy w kuchni.
Wstałem bez jego pomocy i minąłem go w progu, kierując się do kuchni. Ruszył za mną.
Bez słowa zeszliśmy po schodach i dopiero w kuchni się zatrzymaliśmy. Oparłem się o blat w rogu. Brunet stanął półtora metra naprzeciw mnie.
– Co się dzieje? – ciągnął.
– Nie wiem. Możemy porozmawiać później?
– Nie – odpowiedział – bo potem może być już za późno.
– Po prostu... Kurwa, to trudne.
Spuściłem wzrok. Podszedł do mnie i stanął pół metra przede mną. Czułem na sobie jego wzrok.
– Co jest trudne? – zapytał.
– Przepraszam – spojrzałem na niego.
– Co? – Chyba pomyślał, że żartuję.
– Nie powtórzę. Słyszałeś, co powiedziałem.
– Ale za co mnie przepraszasz?
Odepchnąłem się od blatu i zrobiłem krok w przód. Objąłem go swoimi ramionami, a on po chwili zrobił to samo ze mną.
Staliśmy w ciszy. Mój oddech był po prostu niewyobrażalnie głośny. Czułem się tak bardzo źle, bo nie pomyślałem o Harrym.
Czułem, że Harry chce coś powiedzieć, ale się powstrzymuje. Ja też chciałem przerwać ciszę, ale nie miałem pojęcia, co mam powiedzieć.
Oderwał się ode mnie i odwrócił się w stronę kuchenki. Wyłączył ją.
– Chcesz jeść? – zapytał.
– Nie – odparłem.
– Na pewno?
– Tak.
Chwila ciszy, podczas której mierzył mnie przeszywającym spojrzeniem. Czułem, że nie odpuści, dopóki mu nie powiem.
– Draco, poważnie. Co się kurwa dzieje!?
W jego głosie nie było gniewu, ale zmartwienie i to było dla mnie ważne.
– Nie wiem, czy jestem gotowy o tym mówić.
– O czym? – zapytał.
– O tym, dlaczego cię przeprosiłem.
– Możesz mi powiedzieć – zapewnił.
Moje serce waliło, jak szalone. Tak bardzo chciałem, żeby mi wybaczył.
– Powiesz mi? – ciągnął.
Westchnąłem i w końcu wydusiłem z siebie:
– Przepraszam, że nie pomyślałem o tobie i o twoich potrzebach, i o twoich granicach.
Widziałem, że jest w szoku i że może nawet nie wie, o co mi chodzi.
CZYTASZ
𝑻𝑰𝑴𝑬 // 𝒅𝒓𝒂𝒓𝒓𝒚
FanfictionCo, gdyby Draco i Harry chodzili do psychologa? I gdyby ich związek wisiał na włosku? Czyli powojenne drarry, gdzie Draco i Harry są już razem, ale niesamowicie się im nie układa. Draco podjął wielki krok - zaczął chodzić do psychologa, żeby zmienić...
