Chapter 37.

244 21 3
                                        

Harry's POV

Wracałem od psycholożki i miałem po prostu mętlik w głowie. Jak zawsze po rozmowie z nią, ale powiedziała, że to całkowicie normalne.

Na dworze panowała ciemność, bo w końcu mamy początek lutego i godzinę osiemnastą. Śnieg już nie leżał na chodniku, ale za to leżało tam błoto.

Nie wybrałem dłuższej drogi, chociaż chciałem to zrobić. Wybrałem krótszą drogę, bo po tej rozmowie zrozumiałem, że naprawdę nie zrobiłem nic złego wczoraj.

Zrozumiałem też, że może nie powinienem aż tak bardzo przejmować się Draco. W końcu jest dorosły i może ma problemy, ale radzi sobie z nimi i myślę, że nie zrobiłby raczej nic głupiego.

Ale z drugiej strony bardzo się o niego martwię i potrzebuję, żeby był przy mnie cały czas. Muszę wiedzieć, że jest bezpieczny. Wojna jednak ma swoje widoczne skutki.

Tak bardzo boję się, że go stracę, jak nie będzie ciągle przy mnie. Musi być ciągle przy mnie, żebym mógł go uratować i wiem, że to nie jest normalne.

~•~

Wszedłem do domu. Zamknąłem drzwi i zdjąłem kurtkę i buty. Blondyna znalazłem w salonie. Oglądał telewizję.

Przeniósł na mnie swój wzrok, jak wszedłem do pokoju. Wstał z kanapy i poszedł za mną do kuchni. Nastawiłem wodę na herbatę.

– Jak było? – zaczął.

– Myślę, że dobrze – odparłem – Ty też masz po spotkaniach ze Smithem tak dużo myśli?

– Tak – mruknął – ale powiedział, że to normalne.

– Mi powiedziała dzisiaj to samo.

Stanął obok mnie i za moment objął mnie ramieniem w talii. Uśmiechnąłem się delikatnie. Kocham, jak mnie dotyka. Czuję się wtedy bezpieczny.

– Chcesz porozmawiać o wczoraj? – zaczął.

– Nie wiem. Przegadałem to już dzisiaj z psycholożką, więc nie czuję takiej potrzeby, ale jeżeli ty tego potrzebujesz...

– Nie – wciął się – Muszę pomóc ci nauczyć się mówić o swoich potrzebach, bo widzę, że naprawdę średnio ci to idzie.

– Wiem – przyznałem, chociaż było to dla mnie piekielnie trudne.

Woda na herbatę się zagotowała i wyłączyłem kuchenkę. Blondyn puścił mnie i wyjął z szafki dwa kubki. Ja włożyłem do nich po torebce herbaty i nalałem do nich wody.

Cieszyłem się, że mój chłopak jest przy mnie, bo mogłem go pilnować, żeby nic mu się nie stało. Chyba powinienem z nim o tym porozmawiać, ale nie wiem, jak zareaguje.

– Jesteś zamyślony – zauważył.

– Mam mętlik w głowie po rozmowie z nią.

– Nic dziwnego. Na początku też tak miałem, ale z czasem trochę się to zmniejszy.

– Dzięki.

~•~

Wieczorem znowu znalazłem go w sypialni, ale tym razem nie patrzył na swoje blizny. Siedział na łóżku i czytał książkę. Zapukałem w futrynę jak zawsze. Przeniósł na mnie swój wzrok.

– Mogę z tobą spać? – zacząłem.

– Już nie musisz pytać. Powiedziałbym ci, gdybyś nie mógł.

– To mogę czy nie?

– Oczywiście, że możesz.

Podszedłem do niego i usiadłem obok niego, a on odłożył książkę na szafkę nocną. Czułem, że chce coś powiedzieć, ale nie wie, jak ma to z siebie wyrzucić.

– Dobra, co chcesz powiedzieć? – zacząłem.

– To... Trudne – odpowiedział.

– Mamy czas. Na którą jutro masz do pracy?

– Tak, jak zawsze i jest już późno.

Rękawy jego bluzki od piżamy zakrywały jego przedramiona. Nie mogę uwierzyć, że swoją nadmierną kontrolą do tego doprowadziłem i chyba nigdy sobie tego nie wybaczę.

– Myślę – przerwał ciszę – że możesz dotknąć moich blizn. Nie wiem, jak daleko możesz się posunąć, ale obiecaj mi, że przestaniesz, gdy powiem, że masz przestać.

– Obiecuję – odparłem natychmiast, patrząc mu w oczy.

– Na pewno? – zapytał.

– Tak. Nie chcę sprawić, że poczujesz się przeze mnie jeszcze gorzej, niż już się przeze mnie poczułeś.

– Harry...

Westchnął. Chyba powiedziałem coś nie tak. Boże, co ja znowu zrobiłem źle?

– Już jest w porządku – ciągnął – Widzę, że ci na mnie zależy i naprawdę się starasz. Nigdy nie będzie między nami idealnie, ale już jest o wiele lepiej, niż było.

– Ale...

– Ale? Naprawdę jest już w porządku.

– Na pewno? – Po prostu musiałem się upewnić.

– Tak. Nadal chcesz dotknąć tych blizn, czy idziemy spać?

– Chcę ich dotknąć, ale może lepiej chodźmy spać. Boję się, że jak zaraz się nie położymy, to znowu się pokłócimy.

Zapanowała cisza. Westchnął. Wie, że mam rację.

– Dobra, chodźmy spać – oznajmił w końcu.

~•~

Rano obudził mnie budzik. Blondyn wyłączył go i wstał z łóżka. Wziął swoje ubrania i wyszedł z pokoju. Chciałbym, żeby wiedział, że może się spokojnie przebierać przy mnie.

Przebrałem się w pokoju i zszedłem na dół do kuchni, po czym nastawiłem wodę na kawę. Malfoy przyszedł za chwilę i zaczął robić śniadanie. Pomogłem mu.

Między nami panowała po prostu cisza. Cholerna, nieznośna cisza. Chciałem ją przerwać. Czułem, że muszę ją przerwać, ale nie miałem pojęcia, co mam powiedzieć.

– Dobrze spałeś? – W końcu to on zaczął.

– Tak, a ty? – odbiłem pytanie.

– Nie najgorzej – odpowiedział.

Woda się zagotowała i wyłączyłem kuchenkę, po czym nalałem cieczy do filiżanek. Wziął je i zaniósł na stół. Ja zabrałem talerze z jedzeniem i też postawiłem je na stole.

Jadł powoli, jak zawsze. Cieszę się, że w ogóle cokolwiek je, bo wiem, że kiedyś miał problemy z jedzeniem. Ja też jadłem powoli.

Zjedliśmy w ciszy i ta cisza nieprzyjemnie dźwięczała mi w uszach. Nie patrzył na mnie. Po jedzeniu po prostu wstał i odniósł swoją pustą filiżankę po kawie do zlewu.

Ruszył do przedpokoju. Wstałem od stołu i ruszyłem za nim. Zakładał płaszcz. Buty miał już na sobie. Odwrócił się i złapał za klamkę.

– Draco, czekaj – mruknąłem.

Zdjął dłoń z klamki i odwrócił się w moją stronę zaraz. Patrzył na mnie z wyczekiwaniem. Po prostu do niego podszedłem i objąłem go swoimi ramionami w talii. Oddał gest delikatnie.

Prawie zawsze przytula mnie bardzo delikatnie i naprawdę rzadko kiedy robi to mocno. Ale to nieważne, bo kocham, jak w ogóle mnie dotyka.

Zdjąłem ręce z jego talii i jedną z nich położyłem na jego szyi. Zobaczyłem charakterystyczny błysk w jego oczach i już wiedziałem, że załapał, o co mi chodzi.

Przybliżył się do mnie i zamknął oczy. Ja zaraz też zamknąłem te swoje. Poczułem jego wargi na tych swoich. Smakował kawą, którą dopiero co skończył pić.

~•~~•~~•~~•~~•~

Jak na razie jest to najdłuższy rozdział w tej książce – całe 973 słowa, gdzie zwykle jest między 800 a 900.

𝑻𝑰𝑴𝑬 // 𝒅𝒓𝒂𝒓𝒓𝒚Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz