Harry's POV
Rano, jak się obudziłem, Draco nie było już w pokoju. Zszedłem na dół. Robił śniadanie. Przeniósł na mnie swój wzrok na moment, kiedy wszedłem do kuchni.
– Spałeś cokolwiek? – zacząłem – Nie wyglądasz zbyt dobrze.
– Tak, kilka godzin – odparł – A ty?
– Też tylko kilka godzin.
– Widzę. Chcesz kawę?
– Głupie pytanie.
Wyjął drugą filiżankę z szafki i postawił ją na blacie. Nasypał do niej dwie łyżeczki kawy. Podszedł do mnie i przebiegł dłonią po moich włosach.
– Chciałbym, żeby między nami było dobrze.
– Ja też – mruknąłem i zaraz dodałem: – I postaram się zrobić, co mogę, żeby tak było.
– Nie zostawiłem cię dlatego, że widzę, że ci na mnie zależy. Zawsze, jak się kłóciliśmy, to widziałem tą jedną iskierkę w twoich oczach, która pokazywała, jak bardzo ci zależy.
– A gdyby przestało mi zależeć?
– Sugerujesz coś? – zapytał.
– Nie, po prostu jestem ciekawy, co byś zrobił.
– Wtedy bym się poddał. Nie rozumiem, dlaczego mam walczyć o kogoś, komu na mnie nie zależy.
– Zależy ci na mnie?
– Nie widzisz?
Uśmiechał się delikatnie i patrzył mi prosto w oczy. Widziałem, że mu zależy, ale wolałem usłyszeć to od niego.
– Widzę, ale chcę to usłyszeć od ciebie.
– Zależy mi. Naprawdę. Ale czasem już nie mam siły, żeby się z tobą kłócić.
Woda się zagotowała. Wyłączył kuchenkę i zalał kawy. Jak zawsze wziął inną filiżankę i nalał mleka do połowy naczynia. Przelał ciecz do swojej kawy. Do tego dosypał dwie łyżeczki cukru.
~•~
Napisałem rano do Neville'a, że Draco wrócił, na co odpowiedział, że blondyn może zostać w domu. Widzę, że Neville'owi też zależy na Draco.
Kiedyś byli wrogami, a teraz myślę, że można ich nazwać przyjaciółmi. To niesamowite, jak bardzo się zmienili.
Cały dzień męczyła mnie jedna myśl – czy Draco nic sobie nie zrobił. Wiedziałem, że może nie chcieć o tym rozmawiać, ale pytanie za bardzo mnie męczyło.
W końcu koło trzeciej po południu znalazłem go w sypialni. Czytał książkę. Odłożył ją na szafkę, jak wszedłem. Przeniósł wzrok na mnie. Za moment usiadłem obok niego na łóżku.
– Chciałeś czegoś konkretnego? – zaczął.
– Tak, ale boję się, że znowu się pokłócimy.
– Dobra, mów, o co chodzi.
– Chciałem zapytać, czy nic sobie nie zrobiłeś, jak cię tu nie było.
Westchnął, odwróciwszy wzrok na swoje kolana. Po tym z powrotem na mnie spojrzał.
– Chciałem – odparł w końcu.
– I? – ciągnąłem.
– Naprawdę nie czuję się komfortowo, kiedy mnie o to pytasz. Rozumiem, że się o mnie martwisz, ale naprawdę nie czuję się z tym dobrze.
– Dlaczego? – Zdziwiłem się.
– Zawsze boję się, że będziesz na mnie zły, jak ci powiem, że jednak sobie coś zrobiłem. I ja wiem, że nie będziesz zły, ale to siedzi gdzieś głęboko we mnie.
– Ale wiesz, że nic ci nie zrobię z tego powodu, prawda?
– Tak, ale to nadal jest gdzieś we mnie. Trudno jest zmienić stare przyzwyczajenia.
– Wiem – odpowiedziałem.
Zapadła niekomfortowa cisza. Nie patrzył na mnie ani ja na niego. Naprawdę chciałem wiedzieć, czy nic sobie nie zrobił, ale czułem, że nie powinienem ciągnąć tego tematu.
– Nie jestem gotowy teraz z tobą o tym rozmawiać – powiedział w końcu – i nie wiem, kiedy będę gotowy. Wolałbym, żebyś nie wiedział, czy coś sobie zrobiłem.
– Ale... – zacząłem.
– Wiem, że nie będziesz zły, ale mam wrażenie, że martwisz się za bardzo. Traktujesz mnie czasem jak jajko – ciągle tylko nade mną skaczesz i czuję się ograniczony.
Zapadła cisza. Nigdy by mi nie przyszło do głowy, że swoim zamartwianiem się o niego tylko sprawię, że poczuje się jeszcze gorzej.
– I to właśnie dlatego tak mocno zareagowałem wczoraj rano – czułem się zbyt ograniczony. Nienawidzę, jak ktoś mówi mi, co mam robić.
– Ja... Nie miałem pojęcia.
– Wiem. Skąd niby miałeś mieć? Przecież ledwo rozmawiamy. I dlatego moja reakcja wydaje mi się cholernie głupia. Wiedziałem, że nie wiesz o tej jednej rzeczy, a i tak miałem do ciebie o to problem. To głupie.
– Nie. Ja cię posądzałem kiedyś o zdradę.
– To co innego. Tobie chodzi o zaufanie, a mi chodzi o brak informacji.
– Nie rozumiem – stwierdziłem.
– Chodzi o to, że ty mi nie ufałeś, że cię nie zdradzę, a ja miałem do ciebie problem o to, czego wiedzieć nie mogłeś.
– Mogłem się domyślić! To moja wina i...
– Przepraszam, ale nie mam siły tego słuchać, kiedy sam ledwo sobie radzę.
Wstał, obszedł łóżko i zaczął iść do wyjścia z pokoju.
– Czekaj! – krzyknąłem, jak był w progu.
Zatrzymał się i odwrócił się w moją stronę, po czym powiedział:
– Nie traktuj mnie jak jajka. Nic sobie nie zrobię.
Wyszedł z pokoju. Natychmiast wstałem i ruszyłem za nim.
– Obiecujesz? – zapytałem, kiedy stał w progu drzwi do łazienki.
– Nie mogę, ale teraz nic sobie nie zrobię. Po prostu muszę posiedzieć chwilę sam.
– Kiedyś psycholożka powiedziała mi, że nie mogę mierzyć się z problemem sam. Chyba miała rację, więc... Może... Porozmawiajmy? Bo nie chcę, żebyś ty się mierzył z tym sam.
– Dzięki – Uśmiechnął się słabo i dodał: – ale w tej chwili potrzebuję zostać sam. Wrócę za kilka minut.
Zniknął w łazience. Naprawdę bałem się, że coś sobie zrobi, ale uświadomił mi, że nie mogę tak wokół niego skakać i dmuchać na zimne. Dobra, może nie na zimne, ale na pewno nie na gorące. Widzę, że już jest o wiele spokojniejszy niż był kiedyś i istnieje mała szansa, że się nie zrani.
CZYTASZ
𝑻𝑰𝑴𝑬 // 𝒅𝒓𝒂𝒓𝒓𝒚
FanfictionCo, gdyby Draco i Harry chodzili do psychologa? I gdyby ich związek wisiał na włosku? Czyli powojenne drarry, gdzie Draco i Harry są już razem, ale niesamowicie się im nie układa. Draco podjął wielki krok - zaczął chodzić do psychologa, żeby zmienić...
