Chapter 27.

349 18 8
                                        

Draco's POV

– To o czym chciałeś porozmawiać? – zacząłem, gdy tylko skończyłem jeść.

– Chciałem tylko zapytać, czy coś jeszcze mógłbym zmienić.

– Nie wiem, czy już ci to mówiłem, ale mógłbyś tyle nie krzyczeć.

– Dlaczego? – zapytał lekko zdziwiony, podchodząc do mnie.

Westchnąłem głęboko. Zrobił jeszcze parę kroków w moją stronę i po tym stał tylko metr ode mnie. Przeszywał mnie wzrokiem.

– Gdy byłem młody, to ojciec często na mnie krzyczał i teraz jestem po prostu bardzo wrażliwy na krzyki i w ogóle głośne dźwięki, a szczególnie te nagłe.

– Dlaczego mi nie powiedziałeś? – zapytał w końcu, a w jego głosie było słychać zmartwienie.

– Nie wiem. – dopiero wtedy spojrzałem mu w oczy – Naprawdę nie wiem. Jesteś dosyć krzykliwą osobą i myślę, że mogłem po prostu bać się twojej reakcji.

– Ale ja wtedy bym chciał ci pomóc!

– Nie krzycz. – mruknąłem i dodałem pewniej – A skąd mógłbym to wiedzieć? Nie mówisz mi o swoich intencjach.

– Nie sądziłem, że są one aż tak ważne.

– Idiota... – skomentowałem.

– Czyli mnie nie kochasz?

– Kurwa, nie powiedziałem tego!

– Ale powiedziałeś, że jestem idiotą!

– Co wcale nie oznacza, że cię nie kocham! Znowu mnie zestresowałeś i znowu chcę sobie coś zrobić! Gratuluję!

Byłem w trakcie mijania go, kiedy niespodziewanie złapał mnie za dłoń i przyciągnął do siebie. Nie miałem siły z nim walczyć, toteż skończyłem w jego objęciach.

Mój oddech był szybki tak samo, jak bicie mojego serca. Ręce bruneta wywoływały przyjemne dreszcze na moich plecach. Chciałem płakać, ale nie chciałem dawać mu kolejnego powodu do zmartwienia i poza tym łzy po prostu nie chciały pojawić się w moich oczach.

Mocniej go ścisnąłem, zatapiając się w jego ciepłym ciele i wdychając jego kojący zapach. Pachniał głównie papierosami.

~•~

Oderwałem się od niego dopiero, gdy moje nogi zaczęły boleć od stania. Niechętnie wypuścił mnie ze swoich ramion. Nie byłem w stanie patrzeć mu w oczy.

– Mogę z Tobą spać? – zaczął.

– Tak. – mruknąłem, patrząc na swoje buty, których jeszcze nie zdjąłem.

– Idziesz jutro do pracy?

– Idioto, jutro jest niedziela.

– Straciłem poczucie czasu, półgłówku.

– Nie zaczynaj, bo znowu będziesz spał na kanapie. – westchnąłem.

– Dlaczego!?

– Kurwa mać, nie krzycz! Nie krzycz, bo kurwa nie wytrzymam! – nerwy mi puściły.

Patrzył na mnie przez moment w kompletnej ciszy. Widziałem szok, ale i zmartwienie w jego oczach.

– Przepraszam? – wydusił z siebie pytającym tonem.

– Już lepiej nic dzisiaj nie mów, bo może się to skończyć naprawdę tragicznie.

– Ale... – zaczął.

– Żadnych "ale"!

Przyłożyłem wskazujący palec do jego ust na chwilę. Zdjął go i dotknął swoimi wargami tych moich na moment.

Oderwał się, złapał mnie za dłoń i zaczął ciągnąć w stronę schodów.

~•~

Harry's POV

Obudziłem się pod Draco. Jeszcze spał i nie chciałem go budzić. Moja dłoń była na jego plecach. Uśmiechnąłem się pod nosem.

Zależy mi na nim bardzo, ale nikt mnie nie nauczył, jak okazywać uczucia, więc teraz nie wiem, jak mam pokazać mu, że go kocham. Wiem, że nie jestem idealny i popełniam dużo błędów, ale mimo to będę się starał. Dla niego.

Niedawno sam zauważyłem, jak bardzo zmieniłem się po wojnie. Stałem się bardziej egoistyczny, nerwowy i ogólnie łatwiej daję się ponieść emocjom. Myślę, że Draco też to zauważył.

Ale dlaczego mi tego nie powiedział? Jak wiedział, to przecież logicznym jest, żeby mi o tym powiedzieć. Dlaczego tego nie zrobił? Ale nie zapytam go o to, żeby nie pomyślał, że nagle się nim tak bardzo interesuję.

Moje rozmyślania zostały przerwane przez jego cichy pomruk i po chwili otworzył oczy.

Wczoraj nie powiedziałem już ani słowa tak, jak sobie zażyczył. Z natury jestem bardzo gadatliwą osobą, więc niezwykle trudno było mi wytrzymać. Zresztą on też się nie odezwał. Złożyłem jeszcze kilka pocałunków na jego wargach i ze wzajemnością.

– Hej. – mruknął.

– Cześć. – odparłem.

Przysunął swoją twarz bliżej tej mojej. Ułożył policzek na poduszce tuż obok tego mojego. Moment później złapał mnie za dłoń.

– Długo nie śpisz? – zapytał.

– Nie, parę minut.

– Obserwujesz mnie.

– Tak. – odpowiedziałem – Jakiś problem?

– Nienawidzę, gdy ktoś na mnie patrzy, a szczególnie, gdy śpię albo jem.

– Ale przecież jesteśmy parą!

– Nie krzycz i to nic nie zmienia. Możemy iść dalej spać?

– Ale przecież...

– Miałem koszmary. – wciął się.

– Nic ci przecież tu nie grozi.

– Pogarszasz sprawę. – niemal warknął.

– Nie przeproszę. – mruknąłem.

– Zanim to zajdzie dalej, to idź na kanapę. Naprawdę nie chcę się dziś kłócić.

– Dlaczego!? – naprawdę nie wiedziałem, co tym razem zrobiłem źle.

– To, co dla ciebie jest oczywistością, dla mnie nie musi być. A teraz po prostu idź.

– Nie. – odpowiedziałem.

– Skurwiel! – krzyknął.

Wstał nagle i wyszedł szybko, trzaskając drzwiami.

Musiałem go w takim razie naprawdę mocno wkurzyć. Albo zranić. Tylko problem polega na tym, że ja naprawdę nie wiem, co takiego złego mogłem powiedzieć.

Westchnąłem głęboko i już wiedziałem, że więcej nie zasnę. Nie mogę też stąd wyjść, bo jeszcze pomyśli, że idę się z nim kłócić.

Odwróciłem się na drugi bok. Kiedy to zrobiłem, zauważyłem książkę na szafce. Sięgnąłem po nią. Zwykły, mugolski romans. Tak czy inaczej, może być ciekawy. Zacząłem czytać, nie mając nic lepszego do roboty.

𝑻𝑰𝑴𝑬 // 𝒅𝒓𝒂𝒓𝒓𝒚Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz