Chapter 30.

267 21 2
                                        

Harry's POV

– Wszystko w porządku? – zapytałem, stając w progu.

Blondyn znowu siedział na łóżku i oglądał swoje rany i blizny, ale tym razem na nogach. Zsunął nogawki, gdy tylko usłyszał mój głos. Spojrzał na mnie.

– Dlaczego pytasz? – odparł.

– Po prostu pytam. – wzruszyłem ramionami.

– Muszę odpowiadać?

– Nie, ale byłoby miło, gdybyś odpowiedział.

– A ja nie jestem miły.

– Jak chcesz. – westchnąłem – Mogę z tobą spać?

– Szczerze? Wolałbym spać dzisiaj sam, ale jeżeli bardzo chcesz...

– Dlaczego wolisz spać sam?

Nadal stałem w progu, opierając się o futrynę. Draco nadal siedział na łóżku i patrzył na mnie.

– Miałem zły dzień po prostu. Wiesz, nie musisz się o mnie martwić.

– Kiedyś powiedziałeś, że muszę ci okazywać to, że się martwię.

– Możesz przestać? – zapytał zmęczonym głosem.

– Ale na pewno nie mogę z tobą spać?

Wstał i zrobił krok w moją stronę, więc stał około półtora metra ode mnie.

– Harry, możesz, ale nie obiecuję, że zasnę, jak będziesz ze mną dzisiaj spał.

– Więc… Do jutra.

Odwróciłem się i już zamierzałem odejść, gdy nagle złapał mnie za dłoń.

– Nie jestem na ciebie zły. – powiedział w tym samym czasie.

– Nie? – zapytałem, zatrzymując się.

– Oczywiście, że nie, idioto.

– Mieliśmy się nie wyzywać.

– Spierdalaj. Dobrze wiesz, że to dla mnie trudne i może mi zająć dużo czasu.

– Mam wrażenie, że ty nawet nie próbujesz. – Nadal stałem do niego plecami.

– Nawet nie wiesz, jak bardzo się staram, żeby między nami było okej. Nie wiem, jak mam ci to bardziej pokazać.

– Ja też nie wiem.

Puścił moją dłoń i odwróciłem się w jego stronę. Nasze twarze dzieliło tylko kilka cali. Przeniósł swój wzrok z moich ust na moje oczy.

– Nie muszę z tobą dzisiaj spać. Przeżyję na tej kanapie – mruknąłem.

– Ale chcę, żebyś ze mną spał.

– Boże, jak ty szybko zmieniasz zdanie.

– Przepraszam, po prostu...

– Nie powiedziałem, że to źle. – wciąłem się – Po prostu nie lubię ludzi, którzy są niezdecydowani.

– Przepraszam.

– Po prostu chodź.

Minąłem go i położyłem się na swojej stronie łóżka. Po chwili do mnie dołączył. Odwrócił się do mnie plecami.

– Widzę, że jesteś na mnie zły. – zacząłem, leżąc twarzą w stronę jego pleców.

– Nie jestem – odparł.

– Draco, widzę, że jesteś.

– Nie jestem!

– Co ci się do cholery stało!?

𝑻𝑰𝑴𝑬 // 𝒅𝒓𝒂𝒓𝒓𝒚Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz