Chapter 23.

302 15 3
                                        

Draco's POV

Był już późny wieczór tego samego dnia, gdy w końcu się złamałem i wziąłem losową kartkę i czarny długopis.

Nie miałem bladego pojęcia, od czego zacząć. We mnie kłębiło się tyle różnych emocji i myśli.

Ze znudzeniem i średnio wiedząc, co robię, zacząłem pisać:

"Emocje:
• strach
• stres
• tęsknota
• miłość
• nienawiść?
• spokój

Jestem tylko problemem. Niezbyt lubię siebie, ale mimo to wiem, że zasługuję na pewien szacunek. Nie... "

Byłem w trakcie pisania, gdy nagle usłyszałem głos Harry'ego jakieś pół metra za moimi plecami:

– Co piszesz? – zapytał.

Podszedł do mnie i natychmiast przewróciłem kartkę na drugą stronę.

– Nie wiem. – wzruszyłem ramionami, bawiąc się długopisem.

– Ale to nic o mnie? – mruknął, opierając się o brzeg biurka.

Moje serce waliło w mojej klatce i jeszcze więcej myśli było w mojej głowie.

– Nie. Smith kazał mi pisać, co czuję i myślę. Powiedział, żebym założył dziennik, ale uważam, że to głupie.

– Jak głupie, to dlaczego to robisz?

– Nie wiem. – westchnąłem – Myślę, że przynajmniej warto spróbować. Kto wie? Może coś z tego wyjdzie.

Patrzyliśmy na siebie nawzajem przez chwilę w kompletnej ciszy, zanim zdecydowałem się ją przerwać:

– Znalazłeś już sobie psychologa?

– Tak. – odpowiedział.

– Umówiłeś się na wizytę?

– Tak, idę jutro. – dodał jednak po chwili niepewnie – Ale mógłbyś pójść ze mną?

– Boisz się sam? – zapytałem, wstając z krzesła.

– Nie, ale... – zaczął cicho, cofając się.

– Ale? – kontynuowałem, zbliżając się do niego.

Wpadł na szafę i zrobiłem krok do przodu tak, że nie mógł się ruszyć.

– Po prostu nie wiem, czego mogę się spodziewać i dlatego boję się trochę. – odparł w końcu.

– Nie bój się, bo nie masz czego. – mruknąłem – Wiesz, na początku też się trochę bałem, ale później okazało się, że niepotrzebnie.

Przełknął głośno ślinę i spojrzał na moje usta, lecz za chwilę przeniósł wzrok z powrotem na moje oczy.

– Do kogo idziesz? – zapytałem.

– Do Margaret Brown. – mruknął.

– Smith coś mi kiedyś o niej wspominał, że jest świetna, chociaż robi więcej notatek od niego.

– Ciebie też zawsze ciekawiło, co Smith tam notuje? – uśmiechnął się.

Jego policzki pokryły się różem, ale jeszcze nie czerwienią.

– Tak i próbowałem go o to pytać, ale milczy, jak uparty. – też się lekko uśmiechnąłem.

– Zamierzasz coś zrobić, czy będziemy tak tutaj stać, jak dwaj debile?

Uniósł dłoń i położył ją na moim karku, gdzie zaczął bawić się moimi włosami.

– A co ty chcesz, żebym zrobił? Powiedz mi. – wymamrotałem.

𝑻𝑰𝑴𝑬 // 𝒅𝒓𝒂𝒓𝒓𝒚Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz