Chapter 62.

206 17 9
                                        

Harry's POV

Obudziłem się. Kilka sekund później dotarło do mnie, co się stało w nocy. Czułem, jakbym przez chwilę miał kamień na sercu. Rany mnie już nie piekły, ale widziałem plasterek na ręku i byłem po prostu w szoku i trochę przerażony sam sobą.

Blondyn spał obok mnie. Rękaw mu się podwinął i widziałem blizny. Wyglądały na poważne. Rany na pewno musiały być poważniejsze niż te moje.

Wstałem powoli. Już miałem wyjść z pokoju, kiedy usłyszałem:

– Gdzie idziesz?

– Dopiero wstałem.

Usiadł i zaraz wstał. Podszedł do mnie, złapał mnie za rękę i zaprowadził do łazienki.

– Mogę się najpierw załatwić? – zacząłem.

Bez słowa wyszedł z pomieszczenia i zamknął drzwi za sobą. Załatwiłem swoje potrzeby i wpuściłem go do środka.

Stanęliśmy koło zlewu i podałem mu swoje przedramię. Dotknął go.

– Widzenie ran tuż po akcie jest trudne i domyślam się, że już miałeś moment realizacji tuż po obudzeniu. Widzenie ich ponownie jest równie trudne, a może nawet trudniejsze – zaczął.

– Po prostu się tym zajmijmy.

– Na pewno mi na to pozwalasz? Nie chcę przekroczyć granicy.

– Po prostu to zrób.

– Dobrze, ale powiedz, kiedy to już będzie dla ciebie za dużo.

Sięgnął do plasterka. Zdjął go zaraz i obaj zobaczyliśmy rany. Krew już wyschła i była na plasterku. Wstrzymałem oddech.

– Drugi odklej sam – powiedział.

Zacząłem zdejmować plasterek. Odkleiłem go i wyrzuciłem do kosza. Widziałem rany. Nie było ich dużo i nie były głębokie, ale mimo to byłem przerażony.

– Chcę, żebyś zrobił to sam – zaczął – bo ważne jest, żebyś umiał sam się tym zajmować. Nie robię tego, bo nie chcę zajmować się twoimi ranami, ale dlatego że kiedyś i tak byś musiał się przyzwyczaić. Wiem, że to straszne, ale jest to konieczne.

– Dzięki w każdym razie.

– Teraz trzeba przemyć rany i wolę, żebyś zrobił to sam, bo w końcu to twoje ciało i....

– Rozumiem – mruknąłem.

– Bądź ostrożny. I bez mydła, sama woda wystarczy.

Odkręciłem kran i zaraz poczułem wodę na przedramieniu. Zacząłem dotykać ran, przy okazji zmywając z nich krew. Czułem je pod palcami. Czułem, że coś się we mnie łamie.

Gdy skończyłem, podał mi mój ręcznik i wytarłem je ostrożnie.

– Weź sobie plasterki z mojej szuflady i naklej je na rany. Zaraz do ciebie przyjdę.

Wyszedłem z łazienki i zamknąłem za sobą drzwi. Poszedłem do sypialni i otworzyłem jego szufladę. Znalazłem plasterki i za chwilę nakleiłem je na rany.

~•~

Wieczorem sam zająłem się ranami, jak brałem prysznic. Wyszedłem z łazienki i jak zawsze moment potem zapukałem w futrynę od sypialni. Draco podniósł na mnie wzrok.

Usiadłem obok niego na łóżku. Spałem w krótkim rękawku, więc mógł zobaczyć plasterki. Oczywiście na nie spojrzał.

– Przepraszam, że ciągle patrzyłem na te plasterki – zaczął – ale nie mogłem się powstrzymać. Wiem, jak niekomfortowe to jest, ale to jest nowa sytuacja i...

𝑻𝑰𝑴𝑬 // 𝒅𝒓𝒂𝒓𝒓𝒚Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz