Chapter 07.

415 23 8
                                        

Harry's POV

Mam dość tego, że pod koniec wizyty Pan Smith zawsze mówi mi, żebym wyszedł. Poza tym, chcę wiedzieć wszystko o Draco, bo w końcu jesteśmy ze sobą już od ponad roku. Jestem ciekaw tego, co wie psycholog Draco i sam Draco, a czego ja nie wiem.

– Wszystko w porządku? – usłyszałem głos Malfoy'a – Jesteś zamyślony i podczas spotkania byłeś nieobecny.

Chciałbym wykrzyczeć mu w twarz, że nic nie jest w porządku, ale jesteśmy w centrum miasta i mimo późnej pory kręci się tu dużo ludzi. Właśnie przechodzimy przez jeden z kilku parków, przez które musimy przejść, żeby dojść do domu od gabinetu Pana Smith'a.

– Ta, jest okej. – odpowiedziałem.

Mocniej ścisnąłem dłoń mojego chłopaka.

– Harry, widzę, że nie jest. Możesz mi powiedzieć. – kontynuował.

– Ale jest okej! – lekko uniosłem głos i para przechodząca obok nas spojrzała na nas dwóch.

Ścisnął moją dłoń na chwilę tak mocno, że aż syknąłem.

– Nie kłam do mnie. – oznajmił.

– Nie słyszałeś, że jest w porządku!? – warknąłem.

– Słyszałem i Ci nie wierzę! – odwarknął niemal szeptem.

Chciałem w tym momencie posłuchać rady psychologa i powiedzieć proste "przepraszam", ale stwierdziłem, że nie będę się tak upokarzać i to publicznie.

– Nie zamierzam się z Tobą kłócić w miejscu publicznym. Jeszcze chwila, a złapią nas dziennikarze z Proroka. Może nie czytałeś, ale złapali nas tamtej nocy, gdy wróciliśmy bardzo późno. A teraz chodź szybciej, bo nie mam zamiaru czytać artykułów na swój temat, Potter. – oznajmił po tym, jak westchnął ciężko.

Po tym, jak ujawniliśmy się jako para, wszystkie gazety pisały o nas dwóch przez ponad pół roku. Dzięki Merlinowi, że nie wiedzieli, gdzie mieszkamy.

– To Ty się wleczesz. – powiedziałem.

Westchnął jeszcze raz i przyspieszył kroku, bardzo mocno ściskając moją dłoń. Ciekawe, co dzieje się w jego wnętrzu, że musi w ten sposób wyżywać się na mojej dłoni.

– Draco, to boli. – syknąłem.

– Co? – spojrzał na mnie.

– Moja dłoń. – odparłem.

– To masz cholerny problem. – warknął, ale mimo to poluzował uścisk.

Dalszą drogę do domu spędziliśmy w kompletnej ciszy. Na szczęście nie byliśmy już daleko i dziesięć minut później zamknąłem za nami drzwi mieszkania.

Wziąłem od niego płaszcz, który moment później powiesiłem na wieszaku w rogu. Draco w tym czasie zdjął buty i poprawił rękawy swetra. Poszedł do kuchni i po chwili usłyszałem, że gotuje wodę.

Także zdjąłem płaszcz i buty, po czym także poszedłem do kuchni. Opierał się o blat i spojrzał na mnie, gdy stanąłem w progu salonu.

– Nadal Ci nie wierzę. – stwierdził.

Westchnąłem głęboko i podszedłem do niego. Chciałem położyć dłonie na jego ramionach, ale szybko przeszedł na drugi koniec kuchni i oparł się o szafki.

– Zostań tam. – powiedział, gdy już miałem zamiar znowu do niego podejść.

– Dlaczego? – zapytałem – Ja po prostu chcę Cię przytulić!

– W porządku... Chodź tutaj. Albo czekaj. Ja to zrobię.

Podszedł do mnie i położył dłonie na moich plecach, tym samym owijając mnie swoimi ramionami w pasie. Oparł swój podbródek na moim ramieniu i zamruczał cicho.

– Kocham Cię, ale po prostu... Martwię się o Ciebie. – zaczął – Widzę, że coś jest nie tak i chcę, żebyś mi o tym powiedział, Harry.

Także położyłem dłonie na jego plecach. Lekko się spiął na chwilę.

– Nie, ja po prostu... Nie wiem. Może mi się zdawało. – mruknąłem.

– Powiedz mi o tym. – poprosił.

– Myślę, że widziałem dzisiaj żyletkę na Twojej szafce nocnej.

– Właśnie miałem zamiar iść się golić i musiałem zmienić ostrze. – odpowiedział spokojnie.

– Och... W porządku. Może to tylko moja paranoja.

– Już jest okej, Harry.

Przeniósł jedną dłoń na moje włosy i zaczął się nimi bawić.

– Kocham Cię, Draco. – wymamrotałem.

Prychnął radośnie i zaśmiał się cicho.

– Mogę dzisiaj z Tobą spać? Wiesz, nie spaliśmy razem od kilku dni i nie lubię spać na kanapie. – zapytałem.

– Tak. – odpowiedział po chwili zastanowienia.

~•~

– Zamierzasz spać w tych rękawiczkach? Jesteś pewien? – zapytałem jeszcze tego samego wieczoru.

– Tak. – odpowiedział – Trochę tutaj zimno, nie sądzisz?

– Nie. – odparłem zdziwiony.

– No cóż, to masz problem.

Miał na sobie piżamę z długim rękawem, długie skarpety oraz rękawiczki zimowe.

Położył się na łóżku i przykrył kołdrą.

– Idziesz? – zapytał.

– Tak. – mruknąłem.

Położyłem się obok niego. Natychmiast ułożył głowę na mojej nagiej klatce i dłoń w rękawiczce na moim brzuchu.

– Wciąż jesteś pewien, że nie chcesz tego zdjąć? – zapytałem.

– Nie. Mhm... – mruknął.

Wplotłem dłoń w jego prawie białe włosy i zacząłem się nimi bawić. Nagle odsunął się i złożył czuły pocałunek na mojej klatce.

– Mogę zrobić Ci malinkę? – zapytał.

– Tak, proszę. Boże, tak dawno nie miałem malinek od Ciebie...

Pochylił się. Pocałował moją skórę parę centymetrów nad prawym sutkiem. Zassał. Lekko łaskotało. Ponownie zacząłem bawić się jego włosami. Oderwał się po około minucie.

– Myślę, że teraz moja kolej. – zacząłem.

– A-ale ja nie chcę malinki. – powiedział nerwowo.

– Jesteś pewien? – zdziwiłem się.

– Tak, jestem. – oznajmił pewnie.

Wszedł na mnie i pocałował mnie w usta niezwykle czule. Oddałem pocałunek, wkładając język do jego buzi.

– Dobranoc, kochanie. – mruknął tuż po tym, jak się oderwał.

– Dobranoc, Draco. – odpowiedziałem.

Ułożył się na mojej klatce i po paru minutach usłyszałem, że śpi. Lecz ja nie mogłem zasnąć, bo myślałem.

Dlaczego, na Boga, on śpi w skarpetkach i w rękawiczkach? Nie mogę uwierzyć, że jest mu aż tak zimno! Czy on coś przede mną ukrywa? Kocham go bardzo i nie chcę, by stała mu się krzywda.

𝑻𝑰𝑴𝑬 // 𝒅𝒓𝒂𝒓𝒓𝒚Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz