Chapter 33.

248 22 2
                                        

Harry's POV

Oderwał się ode mnie dopiero, gdy już bolały mnie nogi od stania. Jego policzki były czerwone. Chciałem zapytać, co aż takiego zrobiłem, że się popłakał, ale kazał mi się nie odzywać.

Odsunął się ode mnie powoli i nie spojrzał na mnie od razu, bo spuścił głowę. Natomiast ja na niego patrzyłem.

Chyba poczuł na sobie moje oczy, bo podniósł wzrok i mruknął:

– Nie patrz na mnie.

Chciałem go przeprosić, ale zamiast tego zapytałem:

– Dlaczego?

– Bo nie wyglądam teraz dobrze.

– Nie musisz zawsze wyglądać dobrze przy mnie – odparłem natychmiast.

– Po prostu... A zresztą nieważne.

Podszedłem do niego i złapałem go za dłoń. Spuścił głowę, ale nie wyrwał dłoni.

– Ważne. Co zamierzałeś powiedzieć?

– Po prostu czuję się teraz brzydki.

– Och, Boże... Nie miałem pojęcia.

Po prostu mnie zatkało. Nigdy mi przez głowę nie przeszło, żeby w ten sposób o nim pomyśleć.

– Po prostu mnie zostaw, dobra? Nie chcę, żebyś na mnie teraz patrzył.

– Kochanie, ale... – zacząłem.

– Ale?! – wciął się, podniósłszy głowę – Jestem paskudny!

Jego policzki były czerwone, oczy mokre i jego wargi drżały.

– Nie – powiedziałem twardo.

– Co? – zapytał cicho z niedowierzaniem.

– Nie jesteś paskudny. Ja nie uważam, że jesteś paskudny.

– A-ale... – zająknął się.

Może i wtedy wyglądał, jak chodzący koszmar, ale nigdy bym o nim nie pomyślał, że jest brzydki. Może i nie wyglądał dobrze, ale i tak dla mnie był najpiękniejszym mężczyzną na świecie.

– Kocham cię bez względu na to, jak wyglądasz – powiedziałem powoli.

– Przestań. Przestań, bo zaraz znowu zacznę płakać, a nie chcę być słaby.

– Co ci przyszło znowu do głowy!?

– Lepiej, co TOBIE przyszło do głowy? Przecież ja...

– Draco, proszę – przerwałem mu.

Zamilkł i spojrzał mi w oczy. Chciałem go pocałować.

– O co? – zapytał.

– Chodźmy spać, zanim znowu się pokłócimy.

– Okej – odparł.

– Ale mógłbym spać z tobą?

– Rób, co chcesz. – wzruszył ramionami.

Odsunął się i zniknął w sypialni. Poszedłem za nim. Usiadł na łóżku i spojrzał na mnie. Nie wiedziałem, co mam powiedzieć.

– Idziesz? – zapytał.

Bez słowa usiadłem obok niego. Nie patrzył na mnie, a na swoje nogi. Pewnie dalej myśli, że jest paskudny.

– Draco... – zacząłem.

– Co? – wciął się.

– Nie jesteś paskudny.

– Ale... – zaczął cicho.

– Ale? Naprawdę nie przeszkadza mi to, że twoja twarz jest czerwona.

Nadal na mnie nie patrzył. Słyszałem jego oddech, który próbował uspokoić.

– Chodźmy spać – mruknął, przecierając twarz dłońmi.

– Którą stronę wolisz? – zapytałem.

– Od drzwi – odpowiedział.

~•~

Draco's POV

Obudziłem się w środku nocy. Harry'ego nie było w sypialni. Drzwi były zamknięte, ale przez szparę na dole przedostawało się światło z korytarza.

Wstałem powoli i podszedłem do zamkniętych drzwi. Nacisnąłem klamkę i wyszedłem na korytarz. Światło niezbyt przyjemnie raziło mnie w oczy.

Zszedłem na dół. Harry stał w kuchni i spojrzał na mnie, jak tylko pojawiłem się przed nim.

– Co robisz? – zacząłem.

– Będę jeść. Chcesz?

– Nie. – skrzywiłem się lekko.

Podszedł do mnie i uniósł dłoń. Dotknął mojego policzka i przybliżył się. Nie ruszałem się. Już wiedziałem, co chce zrobić i pozwoliłem mu na to. Spojrzał na mnie pytająco.

– Zrób to – powiedziałem.

Położył swoje wargi na tych moich. Smakował spaniem. Oddałem pocałunek.

Oderwał się po chwili i chciał się odsunąć, ale złapałem go w talii i przytrzymałem. Zbliżyłem swoje usta do jego szyi i zassałem.

Nie ruszał się. Słyszałem jego oddech koło mojego ucha. Chwila wydawała się być wiecznością.

Oderwałem się i spojrzałem na niego. Patrzył na mnie z małym uśmiechem.

– Mógłbym się odwdzięczyć? – zapytał.

– T-tak? – czułem, że się rumienię.

Pochylił się i przyłożył usta do mojej szyi.

– Czekaj – zacząłem.

Oderwał się i spojrzał na mnie pytająco.

– Na klatce. Bo z szyją będzie problem. Znasz Neville'a. Będzie pytał.

Uklęknął przede mną i podwinął moją koszulkę za moment. Poczułem jego wargi na moim brzuchu. Wziąłem nagły wdech, jak zassał.

Głaskałem go po jego ciemnych włosach w tym czasie. Gdy się oderwał, wstał i spojrzał na mnie. Uśmiechał się, więc ja też się słabo uśmiechnąłem.

~•~

Rano obudziłem się obok niego. Spojrzałem na zegar stojący na szafce nocnej. Miałem jeszcze trochę czasu, ale wiedziałem, że jak zasnę, to spóźnię się do pracy.

Wstałem i jak wychodziłem, usłyszałem pomruk Pottera. Zatrzymałem się w przejściu. Patrzył na mnie. Zniknąłem w łazience.

Zdjąłem koszulkę i spojrzałem w lustro. Na moim brzuchu widniała kolorowa malinka. Poczułem ukłucie satysfakcji.

Jeszcze kilka miesięcy temu nigdy w życiu nie pozwoliłbym mu zrobić mi malinki, a teraz nie mam z tym problemu. To wszystko tylko dlatego, że bałem się przed nim otworzyć.

Bałem się przed nim otworzyć, bo bałem się, że mnie zrani. Ale Smith przekonał mnie, że jak nie spróbuję, to się nie dowiem. Miałem do wyboru albo dalej egzystować bez celu, albo wziąć się za siebie i podjąć wyzwanie.

Wyszedłem zaraz z łazienki i wróciłem do pokoju. Harry grzebał w szafie. Wziął swoje ubrania i wyszedł z pokoju.

Ja przebrałem się w sypialni. Po tym zszedłem na dół do kuchni i nastawiłem wodę na kawę. Mój ukochany przyszedł moment później i zaczęliśmy razem przygotowywać śniadanie.

Gdy wychodziłem z domu, zatrzymał mnie w progu i przyciągnął do siebie. Oddałem pocałunek i posłałem mu słaby uśmiech, po czym wyszedłem.

Uśmiechałem się, idąc w stronę kwiaciarni i potem nawet Neville zapytał, dlaczego jestem taki wesoły. Pokręciłem głową, nadal lekko się uśmiechając. Wolałem mu oszczędzić pikantnych szczegółow.

𝑻𝑰𝑴𝑬 // 𝒅𝒓𝒂𝒓𝒓𝒚Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz