Chapter 83.

123 13 1
                                        

Draco's POV

Wróciłem z terapii i Harry siedział w salonie, oglądając telewizję. Wybrałem dłuższą drogę do domu, więc nie spodziewałem się, że będzie czekał na mnie z obiadem. Wstał, gdy mnie zobaczył. Poszedłem do kuchni.

– Obiad masz na kuchni – powiedział, idąc za mną.

– Dzięki – odparłem, włączając kuchenkę.

Oparłem się o blat i patrzyłem na mężczyznę przez chwilę. On też na mnie patrzył i widziałem zmartwienie w jego oczach. Posłałem mu słaby uśmiech, ale nie odwzajemnił go.

Odwróciłem się w stronę kuchenki i przemieszałem warzywa z sosem na patelni. Harry podszedł bliżej i czułem, że patrzy mi na dłonie. Odłożyłem drewnianą łopatkę i odwróciłem się w jego stronę.

Nasze twarze były niewiele więcej niż kilkanaście centymetrów od siebie. Patrzył mi w oczy, a ja w te jego. Żaden z nas nie umiał oderwać wzroku. Widziałem, że się martwi.

Nie mogłem wydusić z siebie ani słowa, a jego uważne spojrzenie jeszcze bardziej mi tego nie ułatwiało.

– Gapisz się – stwierdził.

– Ty też – odparłem i zaraz odwróciłem się z powrotem w stronę patelni.

Czułem napięcie między nami i chciałem je jakoś zredukować, ale nie miałem pojęcia, jak mam to zrobić.

Mieszałem warzywa na patelni, chociaż wcale tego nie wymagały, i czułem jego wzrok na swoich dłoniach.

– Możesz nie patrzeć mi na dłonie?

Odwrócił się i zaraz usiadł przy stole. Za moment wyłączyłem kuchenkę i wziąłem talerz. Nałożyłem na talerz jedzenie i zaraz poszedłem do stołu, gdzie siedział Harry.

Usiadłem w pewnym odstępie od niego, bo dziwnym byłoby siadać tuż koło niego w aż tak napiętej atmosferze.

Zacząłem jeść, ale atmosfera była zbyt napięta, więc niedługo potem wstałem i odniosłem talerz na blat w kuchni. Czułem się śledzony przez uważne spojrzenie mężczyzny.

Nie spojrzałem na niego, kiedy szedłem w stronę schodów. Usłyszałem, że wstał i że idzie za mną. Był coraz bliżej. Zatrzymałem się przed schodami i pozwoliłem, aby do mnie podszedł.

– Coś się dzieje – stwierdził, jak stanął tuż za mną.

Nie wiedziałem, co mam mu odpowiedzieć, więc nic nie powiedziałem.

– Draco? – zapytał.

– Napięcie. Nie umiem jeść, kiedy w powietrzu aż czuć to napięcie między nami. Świetnie gotujesz, naprawdę, ale nie umiem jeść.

Spojrzałem na niego.

– Zjem później – dodałem.

– Na pewno? Nie chcę, żebyś przeze mnie chodził głodny.

– Na pewno – odparłem i posłałem mu delikatny uśmiech.

Nie odwzajemnił go. Zamiast tego podszedł jeszcze bliżej i przytulił mnie ostrożnie. Oddałem gest.

~•~

Dochodziła już dwudziesta pierwsza, kiedy zdecydowałem się zjeść obiad. Zszedłem do kuchni i wstawiłem talerz do mikrofalówki. Wyjąłem go za kilka minut i siadłem przy stole. Zacząłem jeść. Cisza dzwoniła mi w uszach, więc wstałem i włączyłem telewizor, po czym wróciłem z powrotem do stołu. Starałem się kontynuować jedzenie, ale dalej miałem wrażenie, że pomiędzy mną a Harrym panuje pewnego rodzaju napięcie.

Mimo to udało mi się zjeść i odstawiłem talerz do zlewu. Wyłączyłem telewizor i wróciłem na górę. Potter siedział w sypialni i coś czytał. Wziąłem swoją piżamę i poszedłem do łazienki.

Kiedy wróciłem i wrzuciłem ubrania do szafy, odwróciłem się w stronę Harry'ego. Siedział na łóżku i odłożył książkę. Patrzył na mnie uważnie, ale wydawał się być zamyślony.

– Wszystko w porządku? – zapytałem.

– Chodź tutaj – odpowiedział.

Podszedłem do łóżka i usiadłem obok mężczyzny. Miałem na sobie krótki rękaw, więc odruchowo spojrzałem na blizny na moich przedramionach. Czułem, że on też na nie patrzy.

– Nie ma nowych – powiedziałem – poza tymi, które już widziałeś.

Nie odpowiedział, ale pokiwał głową, zagryzając wargę. Odwróciłem od niego wzrok, po czym westchnąłem. Siedzieliśmy przez kilka minut w ciszy, zanim zacząłem:

– Przepraszam.

– Za co? – zapytał.

– Sam wywołuję między nami to całe napięcie, przez które dzisiaj prawie wcale nie rozmawialiśmy. Serio, przepraszam.

– Myślę, że obaj wywołaliśmy to napięcie.

– Dziękuję, że zrobiłeś obiad i jak zawsze jest świetny, i jesteś wspaniałym kucharzem, w przeciwieństwie do mnie, i dziękuję, że tu jesteś, i nie poszedłeś na kanapę, i prze...

– Stop. – Złapał mnie za dłoń i zatrzymał mój potok słów. – To też moja wina, bo dopatruję się nie wiadomo czego w twoim zachowaniu.

– Naprawdę cię kocham i doceniam, ale stresuję się wszystkim i sam już czasem nie wiem, co mam robić, żeby nie wywołać napięcia.

– Rozumiem – odparł – i ja też naprawdę sam wywołuję to napięcie. Za bardzo się przejmuję każdym twoim słowem i gestem i wymyślam sobie różne rzeczy, które wcale nie mają podstawy w rzeczywistości. Muszę przestać.

– Ja też muszę przestać. – Ścisnąłem jego dłoń na moment. – Chciałbym wiedzieć wszystko i mieć nad tobą kontrolę, żebyś nie zrobił sobie krzywdy, ale...

– To nie wyjście – stwierdził. – Sam kiedyś to samo robiłem w stosunku do ciebie i kończyło się to jeszcze gorzej.

Pokiwałem głową. Nadal trzymał moją dłoń, ale nie patrzył na mnie.

– Postaram się tego nie robić – oznajmił.

Doskonale wiedziałem, że chodzi mu o to, że postara się nie ciąć.

– Ale nie wiem, co mógłbym robić zamiast tego, żeby rozładować napięcie – dodał.

– Psycholog w pewnym momencie polecił mi przyłożenie kostek lodu do miejsca, gdzie chcę to zrobić, ale uznałem to za głupie i nigdy nie próbowałem, chociaż może serio miał rację i to działa.

– Spróbuję. – Puścił moją dłoń. – Chodźmy spać. O tej porze i tak raczej już nic nie zmienimy.

– Dobrze. Mogę pocałować twoje blizny?

Bez słowa podał mi przedramię. Złapałem go za nadgarstek i ostrożnie pocałowałem jego delikatne blizny. Odsunąłem się i położyłem się obok niego.

𝑻𝑰𝑴𝑬 // 𝒅𝒓𝒂𝒓𝒓𝒚Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz