Chapter 68.

172 14 4
                                        

Draco's POV

Następnego dnia zabrałem Harry'ego ze sobą do pracy. Neville był lekko zdziwiony, ale nie robił problemów i nawet ucieszył się, że ma możliwość zobaczenia się z Potterem.

Powiedziałem mojemu narzeczonemu, żeby poczekał na mnie na zapleczu, po czym poszedłem na kasę. Zaraz podszedł do mnie Longbottom i zaczął:

– Coś się stało, że dzisiaj jest z tobą?

– Nie, w sumie to nie. Po prostu... Jak chcesz wiedzieć, co się u nas działo, to go zapytaj, ale wątpię, żeby ci powiedział. Już jest dobrze i chcę go od razu po pracy zabrać na randkę.

– I nie mogłeś pójść po niego po pracy?

– Nie – odparłem – bo chcę go zabrać do takiej jednej kawiarni, która jest czynna tylko godzinę po tym, jak kończę pracę i nie zdążył bym po niego pójść.

– No dobra. – Poklepał mnie po ramieniu. – Postaraj się nie być zbyt rozkojarzonym swoimi planami.

Odszedł w głąb sklepu, żeby przygotować stanowiska z kwiatami.

~•~

Na lunch zabraliśmy z domu kanapki i podczas przerwy usiadłem obok mojego mężczyzny na ławce na zapleczu. Wyjęliśmy kanapki z pudełka. Spojrzał na kanapkę z delikatną niechęcią, ale mimo to zaczął jeść.

Potem, już wieczorem, po wyjściu z pracy złapałem go za rękę i poszliśmy w stronę przeciwną od domu.

– Gdzie idziemy? – zapytał.

– Znalazłem jakiś czas temu jedną kawiarnię i właśnie tam idziemy, ale musimy się pospieszyć i pewnie wziąć kawę i ciasto na wynos, bo zamykają za niecałą godzinę.

Ścisnął moją dłoń delikatnie i zwiększyliśmy tempo.

~•~

Jak wróciliśmy do domu, było już po dwudziestej. Kawę wypiliśmy po drodze, a ciasto niosłem w papierowej reklamówce.

Weszliśmy do budynku i natychmiast zaniosłem ciasto do kuchni. Brunet zaraz przyszedł i zaczął je kroić, a ja poszedłem zdjąć buty. Kiedy wróciłem, przekładał ciasto na talerzyki.

– Mam pomysł – zacząłem.

Spojrzał na mnie pytająco.

– Powiedz, jak ci się nie podoba, ale pomyślałem, że mógłbyś zamknąć oczy, a ja dawał bym ci do spróbowania różnych kawałków ciast, które kupiliśmy i ty byś zgadywał, co to za ciasto.

– No... Dobra, ale nie za dużo.

– Dobrze. To... Może usiądźmy?

Usiadł na kanapie. Wziąłem talerzyki i postawiłem je obok na blacie stolika. Za moment usiadłem obok mężczyzny.

– Zamknij oczy – powiedziałem cicho.

Zamknął oczy. Nabrałem trochę jednego ciasta na łyżeczkę. Dotknąłem nią jego warg, które zaraz otworzył. Przełknął i zapytał:

– Czekoladowe?

– Tak – odparłem. – Smakuje ci?

– Wiesz, że czekoladowe to jedno z moich ulubionych.

Wziąłem kawałek drugiego ciasta i mu podałem.

– Hm... Truskawkowe?

– Możliwe. Nie słuchałem za bardzo tej ekspedientki i zdałem sie na ciebie w wyborze.

Znowu nabrałem czekoladowe ciasto.

– Znowu czekolada?

– Tak – odpowiedziałem.

Tym razem wziąłem trzecie, i przy okazji ostatnie, z ciast.

– Masło orzechowe – stwierdził.

– Dokładnie tak – mruknąłem.

Otworzył oczy i uśmiechnął się delikatnie.

– Chcesz kontynuować? – zapytałem.

– Nie, ale mogę dokończyć to czekoladowe. Chyba, że ty je wolisz.

– Nie, wolę masło orzechowe.

Wziął talerzyk z ciastem czekoladowym i drugą łyżeczkę ze stołu. Zaczął jeść. Włączyłem telewizor, żeby grał w tle i zaraz potem sam wziąłem talerzyk z ciastem o smaku masła orzechowego.

~•~

Wieczorem znowu wziął prysznic pierwszy i gdy to ja wyszedłem z łazienki później, on czekał na mnie w sypialni. Siedział na łóżku oparty o ścianę i czytał książkę. Spojrzał na mnie, jak otworzyłem szafę i schowałem do niej ubranie.

Zamknąłem szafę i usiadłem obok niego za chwilę. Odłożył lekturę na szafkę nocną. Dopiero wtedy zauważyłem, że nie miał na sobie bluzy, a T-shirt'a. Był już kwiecień i robiło się naprawdę ciepło, więc sam niedługo powinienem zdjąć tą bluzkę z długim rękawem i zamienić ją na krótki rękaw.

Zamruczał, złapał mnie za dłoń i położył swoją głowę na moim lewym ramieniu.

– Widzę, że jesteś zmęczony – zacząłem.

– Mhm... Może trochę.

– Chodźmy spać.

Położyliśmy się obok siebie. Ułożył swoją głowę na moim ramieniu. Włożyłem swoją dłoń między jego włosy i zacząłem się nimi bawić, wbijając wzrok w sufit. Jedynym źródłem światła była migająca latarnia z ulicy.

– Dzięki – wymruczał.

– Za co? – zapytałem, bo naprawdę nie miałem pojęcia, o co mu chodzi.

– Za dzisiaj. I w ogóle.

– Chyba nie rozumiem.

Podniósł się i cmoknął mnie sennie w lewy policzek, po czym wrócił na swoje miejsce na moim ramieniu.

– Dzięki, że starasz się tak o mnie dbać. Gdybyś mnie wtedy nie złapał parę dni temu, jak przed tobą uciekałem, to w tym momencie chyba bym leżał w szpitalu z wyczerpania.

– Och... Uhm... Nie ma za co.

– Powiedz, jak będzie ci niewygodnie.

– Dobrze – odpowiedziałem.

Zamknąłem oczy. Czułem jego dłoń na swoim drugim ramieniu. Było mi ciepło. Trochę za ciepło.

– Chyba muszę zdjąć bluzkę.

– Dlaczego? – zapytał.

– Gorąco mi.

Odsunął się ode mnie na moment. Usiadłem i zdjąłem bluzkę, po czym rzuciłem ją na ziemię. Z powrotem się położyłem, a on zaraz znowu na mnie. Kilka sekund później podniósł się i nachylił nade mną.

– Co? – wydusiłem.

– Przez ostatnie pół roku spałeś tylko w długim rękawie. Nie będziesz czuć się dziwnie bez koszulki?

– Nie, chyba nie. Nie wiem. Możemy iść spać? Naprawdę nie chcę teraz zwracać na to uwagi, bo jestem zbyt zmęczony.

Z powrotem się na mnie położył. Ułożył dłoń na moim ramieniu. Ja dotknąłem swoją dłonią jego pleców.

𝑻𝑰𝑴𝑬 // 𝒅𝒓𝒂𝒓𝒓𝒚Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz