Draco's POV
Następnego dnia zabrałem Harry'ego ze sobą do pracy. Neville był lekko zdziwiony, ale nie robił problemów i nawet ucieszył się, że ma możliwość zobaczenia się z Potterem.
Powiedziałem mojemu narzeczonemu, żeby poczekał na mnie na zapleczu, po czym poszedłem na kasę. Zaraz podszedł do mnie Longbottom i zaczął:
– Coś się stało, że dzisiaj jest z tobą?
– Nie, w sumie to nie. Po prostu... Jak chcesz wiedzieć, co się u nas działo, to go zapytaj, ale wątpię, żeby ci powiedział. Już jest dobrze i chcę go od razu po pracy zabrać na randkę.
– I nie mogłeś pójść po niego po pracy?
– Nie – odparłem – bo chcę go zabrać do takiej jednej kawiarni, która jest czynna tylko godzinę po tym, jak kończę pracę i nie zdążył bym po niego pójść.
– No dobra. – Poklepał mnie po ramieniu. – Postaraj się nie być zbyt rozkojarzonym swoimi planami.
Odszedł w głąb sklepu, żeby przygotować stanowiska z kwiatami.
~•~
Na lunch zabraliśmy z domu kanapki i podczas przerwy usiadłem obok mojego mężczyzny na ławce na zapleczu. Wyjęliśmy kanapki z pudełka. Spojrzał na kanapkę z delikatną niechęcią, ale mimo to zaczął jeść.
Potem, już wieczorem, po wyjściu z pracy złapałem go za rękę i poszliśmy w stronę przeciwną od domu.
– Gdzie idziemy? – zapytał.
– Znalazłem jakiś czas temu jedną kawiarnię i właśnie tam idziemy, ale musimy się pospieszyć i pewnie wziąć kawę i ciasto na wynos, bo zamykają za niecałą godzinę.
Ścisnął moją dłoń delikatnie i zwiększyliśmy tempo.
~•~
Jak wróciliśmy do domu, było już po dwudziestej. Kawę wypiliśmy po drodze, a ciasto niosłem w papierowej reklamówce.
Weszliśmy do budynku i natychmiast zaniosłem ciasto do kuchni. Brunet zaraz przyszedł i zaczął je kroić, a ja poszedłem zdjąć buty. Kiedy wróciłem, przekładał ciasto na talerzyki.
– Mam pomysł – zacząłem.
Spojrzał na mnie pytająco.
– Powiedz, jak ci się nie podoba, ale pomyślałem, że mógłbyś zamknąć oczy, a ja dawał bym ci do spróbowania różnych kawałków ciast, które kupiliśmy i ty byś zgadywał, co to za ciasto.
– No... Dobra, ale nie za dużo.
– Dobrze. To... Może usiądźmy?
Usiadł na kanapie. Wziąłem talerzyki i postawiłem je obok na blacie stolika. Za moment usiadłem obok mężczyzny.
– Zamknij oczy – powiedziałem cicho.
Zamknął oczy. Nabrałem trochę jednego ciasta na łyżeczkę. Dotknąłem nią jego warg, które zaraz otworzył. Przełknął i zapytał:
– Czekoladowe?
– Tak – odparłem. – Smakuje ci?
– Wiesz, że czekoladowe to jedno z moich ulubionych.
Wziąłem kawałek drugiego ciasta i mu podałem.
– Hm... Truskawkowe?
– Możliwe. Nie słuchałem za bardzo tej ekspedientki i zdałem sie na ciebie w wyborze.
Znowu nabrałem czekoladowe ciasto.
– Znowu czekolada?
– Tak – odpowiedziałem.
Tym razem wziąłem trzecie, i przy okazji ostatnie, z ciast.
– Masło orzechowe – stwierdził.
– Dokładnie tak – mruknąłem.
Otworzył oczy i uśmiechnął się delikatnie.
– Chcesz kontynuować? – zapytałem.
– Nie, ale mogę dokończyć to czekoladowe. Chyba, że ty je wolisz.
– Nie, wolę masło orzechowe.
Wziął talerzyk z ciastem czekoladowym i drugą łyżeczkę ze stołu. Zaczął jeść. Włączyłem telewizor, żeby grał w tle i zaraz potem sam wziąłem talerzyk z ciastem o smaku masła orzechowego.
~•~
Wieczorem znowu wziął prysznic pierwszy i gdy to ja wyszedłem z łazienki później, on czekał na mnie w sypialni. Siedział na łóżku oparty o ścianę i czytał książkę. Spojrzał na mnie, jak otworzyłem szafę i schowałem do niej ubranie.
Zamknąłem szafę i usiadłem obok niego za chwilę. Odłożył lekturę na szafkę nocną. Dopiero wtedy zauważyłem, że nie miał na sobie bluzy, a T-shirt'a. Był już kwiecień i robiło się naprawdę ciepło, więc sam niedługo powinienem zdjąć tą bluzkę z długim rękawem i zamienić ją na krótki rękaw.
Zamruczał, złapał mnie za dłoń i położył swoją głowę na moim lewym ramieniu.
– Widzę, że jesteś zmęczony – zacząłem.
– Mhm... Może trochę.
– Chodźmy spać.
Położyliśmy się obok siebie. Ułożył swoją głowę na moim ramieniu. Włożyłem swoją dłoń między jego włosy i zacząłem się nimi bawić, wbijając wzrok w sufit. Jedynym źródłem światła była migająca latarnia z ulicy.
– Dzięki – wymruczał.
– Za co? – zapytałem, bo naprawdę nie miałem pojęcia, o co mu chodzi.
– Za dzisiaj. I w ogóle.
– Chyba nie rozumiem.
Podniósł się i cmoknął mnie sennie w lewy policzek, po czym wrócił na swoje miejsce na moim ramieniu.
– Dzięki, że starasz się tak o mnie dbać. Gdybyś mnie wtedy nie złapał parę dni temu, jak przed tobą uciekałem, to w tym momencie chyba bym leżał w szpitalu z wyczerpania.
– Och... Uhm... Nie ma za co.
– Powiedz, jak będzie ci niewygodnie.
– Dobrze – odpowiedziałem.
Zamknąłem oczy. Czułem jego dłoń na swoim drugim ramieniu. Było mi ciepło. Trochę za ciepło.
– Chyba muszę zdjąć bluzkę.
– Dlaczego? – zapytał.
– Gorąco mi.
Odsunął się ode mnie na moment. Usiadłem i zdjąłem bluzkę, po czym rzuciłem ją na ziemię. Z powrotem się położyłem, a on zaraz znowu na mnie. Kilka sekund później podniósł się i nachylił nade mną.
– Co? – wydusiłem.
– Przez ostatnie pół roku spałeś tylko w długim rękawie. Nie będziesz czuć się dziwnie bez koszulki?
– Nie, chyba nie. Nie wiem. Możemy iść spać? Naprawdę nie chcę teraz zwracać na to uwagi, bo jestem zbyt zmęczony.
Z powrotem się na mnie położył. Ułożył dłoń na moim ramieniu. Ja dotknąłem swoją dłonią jego pleców.
CZYTASZ
𝑻𝑰𝑴𝑬 // 𝒅𝒓𝒂𝒓𝒓𝒚
FanfictionCo, gdyby Draco i Harry chodzili do psychologa? I gdyby ich związek wisiał na włosku? Czyli powojenne drarry, gdzie Draco i Harry są już razem, ale niesamowicie się im nie układa. Draco podjął wielki krok - zaczął chodzić do psychologa, żeby zmienić...
