89 - Wiktor Cz. 3

722 28 2
                                        

Wychodząc ze szpitala, słyszę dzwoniący telefon. Wyciągam go z westchnieniem.

- Halo? Zośka, co się stało? - pytam.

- Nie wiem. Znaczy... Tato, Ania się źle czuje. Mówi, że boli ją brzuch. Dzisiaj rano wymiotowała i miała mdłości. Nie chciała cię martwić, ale ja... Wiesz, stwierdziłam, że lepiej będzie, jeżeli zadzwonię.

- Ok., w porządku. Zosiu, zostań z nią, a ja zaraz przyjadę - zapewniam ją. - Wszystko będzie dobrze, kochanie.

- Wiem, tato - odpowiada i rozłącza się.

- 21S, zgłoś się - odzywam się do krótkofalówki.

- 21S, zgłaszam się, co tam?

- Dziecko oddaliśmy na OIOM, Ruda, muszę jechać do mnie do domu, Ania się źle czuje.

- Jasne, przyjęłam - słyszę w odpowiedzi.

- Halo, Piotrek, Martyna, chodźcie - wzywam ich przez radio.

Parę chwil później zjawiają się obok mnie.

- Co tam, doktorze? - Piotrek spogląda na mnie. - Kolejne wezwanie?

- Tak - odpowiadam. - Do mojego domu. No nie patrzcie się tak, tylko ruchy, ruchy. Ania się źle czuje. Niedawno rozmawiałem z Zosią.

- Uuu, widzę, że coś poważnego - stwierdza Piotrek. - No dobra, jedziemy.

- Tato, nareszcie! - woła Zosia na nasz widok. - Chodźcie, Ania jest w pokoju.

Kiedy wchodzimy, widzimy ją zwiniętą w kłębek na łóżku.

- Aniu, kochanie, co się dzieje? - pytam, klękając przy niej.

- Nic... - Krzywi się. - Zosia niepotrzebnie... po ciebie... dzwoniła.

- Jak widać potrzebnie, pani doktor - oznajmia Piotrek. - Wygląda pani jak trup.

- Powiedziałabym ci coś, ale z racji, że jesteś ratownikiem medycznym, to ci nie będę tego mówić - odcina się Ania.

- Co, że ja trupa nie widziałem?

- To już ty powiedziałeś.

- Dobra, dość tej wymiany zdań - przerywam im. - Aniu, pozwól się zbadać.

Ona kiwa głową i posłusznie pozwala mi na rutynowe badanie.

- Kiedy miałaś ostatnią miesiączkę? - pytam po chwili.

- No... Tak po prawdzie to teraz powinnam mieć, ale nic się nie dzieje od paru dni. Wiktor, czy ty... Też to podejrzewałam, ale...

- Jest bardzo łatwy sposób, żeby to sprawdzić - mówię. - Martyna, mogłabyś pójść do apteki?

- Oczywiście, doktorze - odpowiada dziewczyna i znika nam z oczu.

Razem mimo wszystkoOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz