"Imię."
Słowo po chwili zniknęło. Nie wiedziałam o co chodzi. Spojrzałam na koleżankę obok. Lili była pochłonięta kombinowaniem między chemią a fizyką, która znajdowała się w podręczniku. Nawet nie zauważyła, że wiercę się na krześle jakbym miała robaki. W sumie to nikt tego nie zauważył... Dziennik znów nawiązał kontakt.
"Imię."
Wpisałam swoje imię, które po chwili zniknęło. Nawiązałam "dialog" z dziennikiem. Odpowiadałam na jego pytania, jednak coś nie dawało mi spokoju, o co musiałam zapytać.
"Kim jesteś?" -dziennik milczał. Ponownie zapisałam pytanie i dostałam niejasną dla mnie odpowiedź.
"Nim." -nie miałam pojęcia o co mogło by tutaj chodzić. Długo nie czekałam a dziennik znów wyjawił swoją myśl.
"Biblioteka".
-Panno Grim, czy mogłaby pani pokazać mi swoje zadania? Widzę, że się pani nudzi. -uniosłam głowę i zobaczyłam wiszącego nade mną nauczyciela. -Pokaż ile zrobiłaś? -zaczęłam się jąkać szukając sensownych argumentów, jednak nic nie przychodziło mi do głowy. Nauczyciel zaczął wściekle skanować dziennik po czym położył go na mojej ławce. -Bardzo dobrze. Widzę, że mamy w klasie osobę, która podciągnie opinię o tej klasie. -patrzyłam na nauczyciela czy aby nie użył on przypadkiem sarkazmu, jednak mówił to całkiem normalnie. Spojrzałam w dziennik i zobaczyłam rozwiązane wszystkie zadania, które zlecił do zrobienia profesor alchemii.
-Nie wiedziałam, że ogarniasz alchemię. -Lili pochyliła się nad zeszytem.
-Jasne... -to było jedyne co z siebie wydobyłam.
---------
Od razu po zajęciach skierowałam się do biblioteki i napisałam w dzienniku, że jestem na miejscu. Dziennik zaczął pisać w języku, którego nie mogłam zrozumieć, bałam się więc zadałam wciąż nurtujące mnie pytanie.
"Kim jesteś?" -odpowiedź była taka jak poprzednia.
"Jestem nim." -wypuściłam powietrze z ust. Zaczęłam pocierać skronie żeby pobudzić zwoje mózgowe do pracy i wtedy mnie olśniło. Złapałam długopis i napisałam te inicjały z pierwszej strony, które nie zniknęły.
"Czy ty jesteś JK?" -zaraz po tym jak atrament z mojego długopisu zniknął, pojawiła się odpowiedź.
"Jestem nim."
-Okej, nie zaprzeczasz więc pewnie odgadłam kim jesteś..-zaczęłam gadać do dziennika.
"Nie ufasz mi?" -zapytałam.
"Jesteś nią" -kolejna odpowiedź, która nie ma sensu.
"Biblioteka"
"Po co mnie tu przyprowadziłeś?"
"Uciekaj." -zmroziło mnie. Przecież nikogo nie było w bibliotece prócz mnie. Dlaczego miałabym uciekać... A poza tym dopiero mnie tu przyprowadził!!
"Idzie". -kolejna wiadomość.
"Kto idzie?" -na to już nie dostałam wiadomości zwrotnej. Wstałam i nie pozostawiając po sobie śladu pobiegłam do swojego pokoju. Tam nic mi nie grozi.
Otworzyłam drzwi od pokoju i odetchnęłam z ulgą, jednak... to nie był koniec tego dziwnego dnia. Na moim biurku leżała wielka książka. Rozejrzałam się po pokoju. Nic nie zginęło, jednak kto włamał się do mojego pokoju i zostawił to tutaj.
Co jeśli to jest ta zaginiona księga?? Podeszłam i otworzyłam pierwszą stronę by się upewnić. Widniały na niej tylko jakieś rysunki. Przejechałam opuszkami palców po kartce i zauważyłam w malunkach ukryte symbole. Wtem świeczka przy biurku zapaliła się, księga zamknęła się z hukiem, a moja ręka dosłownie przykleiła się do okładki. Przed oczami przemijało mi miliony słów w różnych językach, jednak nic nie rozumiałam. Gdy udało mi się oderwać dłoń, światło przy świecy zgasło, a ja byłam zdyszana jak po niezłym maratonie. Spojrzałam na dłoń, którą "to coś" próbowało wciągnąć. Niby nic się nie zmieniło, ale gdy spojrzałam na rękaw zobaczyłam niewielką ilość wchłoniętej przez materiał krwi. Czym prędzej podwinęłam bluzkę by sprawdzić co się stało, bo nie czułam żadnego bólu i gdy to zrobiłam, moim oczom ukazał się półksiężyc z małą kropką na środku. Wyglądało jak tatuaż i nie chciało się zmyć.
-O nie.. -wysapałam, a mój głos wydawał się aż piskliwy. Wybiegłam z pokoju i jak torpeda wystrzeliłam z domu czarownic. Rozglądając się na wszystkie strony nie pomyślałam, że mogę na kogoś wpaść z przodu i tak też się stało. Całe szczęście zostałam złapana przed upadkiem na zimne kafelki.
-Nic ci nie jest? -to był Taehyung.
-Boże Tae. -nie wiem dlaczego, ale raptownie rzuciłam się na chłopaka i wtuliłam w jego tors. Bliskość chyba była mi potrzebna, bo gdy odwzajemnił uścisk czułam ukojenie moich nerwów.
CZYTASZ
druga Hekate /BTS
Fanfiction•inspirowana powieścią JK Rowling „Harry Potter" •wampiry, demony, czarownice •będą romanse :33 •bts w rolach głównych + jedna czarownica
