-W starożytności tak jak i dzisiaj używało się systemu sześćdziesiątkowego. Dlatego połówki godzin nie zapisuje się jako na przykład 8,5 a 8:30.. Odpowiedzią więc jest 60. -powiedziałam dumna jak paw. Właśnie udowodniłam, że jestem mądrzejsza od starego wampira.
-Jestem pod wrażeniem. -uśmiechnął się, oparł głowę o moje ramię i zaglądał w dziennik. -Kim jest JK? -zapytał po chwili.
-Nie wiem dokładnie, ale tak podpisany jest dziennik.
-Wiesz coś więcej?
-Domyślam się że to mężczyzna, który wie kiedy źle się czuję.
-To znaczy? -zapytał powracając do pionowej postawy. Mi znów zebrało się na ziewanie.
-Kiedy jestem w złym humorze on od razu wypisuje moje uczucia na stronach.. -zasłoniłam usta dłonią, bo ziewanie wzięło nade mną kontrolę.
-Demetria.. -dłonie wampira objęły moje ramiona. -Może odpocznij już, co? -gdy chłopak pocierał swoimi męskimi dużymi dłońmi o moje przedramiona, na ciele pojawiła mi się gęsia skórka.
-Mhm.. -mimowolnie moje oczy zamknęły się by choć na chwilę się nawilżyć.
-Wstaniesz, czy mam cię zanieść do twojej sypialni? -zaśmiał się i zaczął lekko ugniatać moje barki.
-Nie mogę.. -mruknęłam próbując się wyluzować.
-Możesz. Jutro też jest dzień. Chodź. -chłopak okręcił krzesło w swoją stronę by mnie wziąć na ręce.
-Jinnie nie.. -powiedziałam próbując otworzyć oczy. Ku mojemu zdziwieniu, Jin mnie nie podniósł z krzesła.
-Jak mnie nazwałaś? -zapytał, a jego głos lekko zadrżał. Wtedy otworzyłam oczy jakbym była wypoczęta.
-Co? -zapytałam zdezorientowana całą sytuacją. Jin klęczał przy krześle i patrzył na mnie jak wół w namalowane wrota.
-Pytam jak mnie nazwałaś. -uśmiechnął się tak uroczo, że poczułam skurcz w brzuchu.
-Jinnie, ale jeśli cię to uraziło to przepraszam, ja..
-Nie nie.. nic się nie stało tylko.. dawno nie słyszałem żeby ktoś tak do mnie powiedział. -wyglądał jak tatuś który słyszy pierwsze słowo swojego dziecka.. naprawdę.
Jin poprawił kosmyk włosów opadających na moją twarz i ramiączko bluzki które odsłoniło całe ramię. -Dziękuję. -powiedział i z ramienia wrócił swoimi czarnymi oczami na moją twarz. Widziałam w nich iskrę, promyk nadziei, ale nie miałam jeszcze pojęcia, skąd on się tam pojawił..
----
-Dwa, trzy, sześćdziesiąt.. -siedziałam z brudnopisem na małej sofie w bibliotece. Poczułam ruch przy moim ramieniu. To był Jin. Musiał przysnąć podczas gdy mnie pochłonęła zagadka numerologiczna. Chłopak osunął się na mnie i jego głowa opadła na moją pierś. Zaśmiałam się pod nosem i podzieliłam kocem z wampirem. Poprawiłam się delikatnie by Jin mógł się położyć i ostatecznie tak się stało. Wampir spał mi na kolanach. Wyglądał uroczo. Zdjęłam mu okulary z nosa i mogłam zobaczyć jak zmarszczył nosek po czym delikatnie wydął usta. Jego cera była praktycznie nieskazitelna i choć bym szukała to nie widziałam zmarszczek.
Z ciekawości nałożyłam na swój nos okulary wampira. Wada nie była duża, bo prawdopodobnie nie przekraczała -1.0. Spojrzałam spod szkieł na chłopaka i do głowy zaczęły mi wpadać głupie myśli.
-Ujarzmiłam wampira. -zaśmiałam się sama z siebie i pokręciłam głową by się skarcić. Gdy miałam pewność, że wampir nie zacznie się wiercić, wróciłam do swoich analiz tych liczb.
---
Otworzyłam powoli szczypiące mnie jeszcze oczy i zobaczyłam że jestem sama na sofie przykryta grubym i przyjemnym w dotyku kocem. Obok na stoliku była jeszcze gorąca kawa, czyli ktoś musiał przynieść ją niedawno.

CZYTASZ
druga Hekate /BTS
Fanfic•inspirowana powieścią JK Rowling „Harry Potter" •wampiry, demony, czarownice •będą romanse :33 •bts w rolach głównych + jedna czarownica