Perspektywa Davida.
Jechaliśmy do naszego domu. Byłem bezradny, nie miałem już praktycznie żadnego wpływu na zachowanie Mark'a wobec Julii. Po ostatnim razie, kiedy się na niego rzuciłem, był na mnie nieźle wkurwiony. Powiedział, że jak dalej będę przy niej podważał jego autorytet, to całkowicie przestanie mieć na uwadze to, że dziewczyna jest moją koleżanką. A do tego nie mogłem dopuścić. Doskonale wiedziałem, jak potrafi traktować kobiety, kiedy miał gorszy dzień. Mam świadomość tego, że i tak był dla niej łagodny. Dobrze wiem, że już dawno by ją zgwałcił, gdyby nie fakt, że byłem w niej kiedyś zakochany. Widzę, jak na nią patrzy, ledwo hamuje swoje instynkty. Taki jest właśnie mój brat. Wybuchowy i zmienny. Łatwo go wyprowadzić z równowagi. Wystarczy, że coś pójdzie nie po jego myśli i atak furii jest nieunikniony.
Dlatego starałem się dzisiaj jak tylko mogłem, żeby nie wchodzić Mark'owi w paradę. Trzymałem się od niego i Julii z daleka. Nawet się do niej nie odzywałem, żeby go nie zdenerwować. Julia o dziwo też się dzisiaj zbytnio mu nie stawiała. Cieszyło mnie to, bo wtedy mój brat nie ma powodów żeby się denerwować i tym samym ona oszczędza sobie jego wybuchu gniewu.
Mark w głębi duszy nie był wcale człowiekiem bez serca, on tylko takiego grał. Chciał żeby inni czuli do niego respekt. Owszem, miał problem z panowaniem nad swoimi emocjami, ale kiedy w takim wybuchu zrobił komuś, kto na to nie zasłużył krzywdę, to wiem, że zawsze tego żałował. Nigdy mi tego wprost nie powiedział, ale ja go znam. Widziałem to, po nim.
W pewnym momencie poczułem, że Julia się we mnie wpatruje. Spojrzałem na nią. Jej oczy błagały mnie o pomoc. Spojrzałem w dół. Jasna Cholera! Mam wrażenie, że mój brat już przestał myśleć o tym, że mimo wszystko miałem kiedyś do Julii słabość. Cholera! Dalej mam. Jak mógłbym udawać, że nie jest atrakcyjna. Skoro musiałbym być ślepy albo innej orientacji, żeby mnie w żaden fizyczny sposób do niej nie ciągło. Jednak on posuwał się już zbyt daleko, obmacując ją. Uprzednio trzymał łapę na jej udzie, ale teraz to już ją jawnie obmacywał.
To niczego dobrego nie wróżyło. Widziałem, że Julia już jest na skraju cierpliwości, że już długo nie zniesie jego zachowania, ale ja do kurwy nędzy nie mogę nic zrobić! Świetnie! Dziewczyna myśli, że mam ją w dupie, nie pomagając jej, ale ja to wszystko robię dla jej dobra! W innym przypadku już dawno sam dałbym Mark'owi po mordzie!
Dlaczego on taki się stał? Kiedyś był inny... Szanował kobiety, a potem kiedy miłość jego życia go zdradziła - kobieta stała się dla niego tylko obiektem do zaspokajania swoich potrzeb. Nic więcej. Z żadną już nie był na dłużej, ani na poważnie. Ze wszystkimi był tylko dla seksu. A jak mu się któraś znudziła, to odsyłał ją w cholerę i tak w kółko... Teraz rzuca jakieś głupie, tandetne teksty do niej. Już nie mogę tego słuchać. Dobrze, że właśnie podjechaliśmy pod dom, bo osobiście miałem go dość.
- No to, co maleńka? - Mark znowu odezwał się do Julii -Wysiadasz, czy zostajemy w aucie?
Po jego słowach we mnie się zagotowało. Tym bardziej nie chcę wiedzieć, jaką bitwę musi toczyć przez całą drogę ze sobą Julia, znosząc jego zachowanie i komentarze. Jesteśmy już jednak na miejscu, świetnie sobie radziła całą drogę. To i teraz go jakoś spławi.
- Wysiadamy! - Julia wybucha.
O nie! Przecież tak dobrze jej szło. Szybko spojrzałem na brata. Znam ten wyraz twarzy. Będzie źle. Nim zdążyłem w jakikolwiek sposób zareagować Julia już była wyszarpywana z auta przez niego. Jest źle. Bardzo źle.
To wszystko działo się tak szybko, że nim dotarło do mnie, co się dzieje oni już dawno byli po za pojazdem. Wyskoczyłem szybko z auta, jednak i tak już było za późno. Słyszałem, że znowu ją uderzył, a teraz niesie ją przerzuconą przez ramię do naszego domu. Pobiegłem za nim. Byłem przerażony i jednocześnie mega wkurwiony. Nie mam pojęcia, co ten szajbus chce jej zrobić, ale w tej sytuacji na pewno nie będę udawał, że jest mi to obojętne!
CZYTASZ
Wbrew sobie
ActionDlaczego jest tak, że za czyjeś błędy, płacić muszą inni? Jej brat zawsze miał dar sprowadzania na siebie kłopotów. Niestety tym razem sprowadził je na całą rodzinę. Tylko ona, 21 letnia Julie może ocalić ich od śmierci... To moje pierwsze opowi...
