–To ty kazałeś mnie porwać? – Mój głos nie brzmi zbyt pewnie, ale nie mogę w to uwierzyć, że to on za tym stoi. Po jaką cholerę?
– No jak widać. – Oznajmia, ewidentnie rozbawiony moim pytaniem.
– Dlaczego? – Wycofuję się jak najdalej od jego osoby. Ostatecznie wstaję z łóżka i staję po przeciwnej jego stronie. Przyglądam mu się uważnie.
– Dlaczego? – Powtarza po mnie, uśmiechając się przebiegle. – A jak myślisz kociaku?
– Ja nic nie myślę. – Odpowiadam, próbując zapanować nad strachem, który budzi we mnie jego osoba.
– Jakby ci to powiedzieć. – Patrzy na mnie przenikliwie z uśmiechem psychopaty. – Wychodzi na to, że skoro Mark pokazuje się z tobą publicznie, to oznacza, że jesteś dla niego ważna. Po drugie ostatnio poinformował mnie, że gdyby musiał, to oddałby za ciebie więcej, niż ja posiadam, co potwierdza moje domysły. – Oznajmia. – A po trzecie lubię zdobywać to, co należy do niego, a zwłaszcza to, co jest dla niego cenne. – Dodaje nonszalancko, a ja mam wrażenie, że zaraz zemdleję. On nie mówi poważnie, prawda?
– Czyli porwałeś mnie, bo chcesz dostać za mnie jego majątek? – Pytam drżącym głosem, bo nic na to nie poradzę, że przestraszył mnie sowimi słowami nie na żarty.
– Owszem. – Odpowiada dumnie. – Zobaczymy czy rzeczywiście kocha cię na tyle mocno, żeby oddać za ciebie wszystko. – Mój Boże! Przecież on do mnie nic nie czuje, czyli nie da za mnie ani grosza! Zatem, co się ze mną stanie, jak on tego nie zrobi?
– A jeśli się okaże, że nie jestem dla niego aż tyle warta, to co wtedy? – Zadaję mu to pytanie, ale naprawdę boje się usłyszeć na nie odpowiedzi.
– Wtedy będziesz moja. – Odpowiada, a ja mam wrażenie, że śnię. Zaczynam widzieć go jakby przez mgłę. Nie. To niemożliwe. To tylko zły sen. Zaraz się obudzę. Moje nogi zachowują się jakby były z waty, więc cofam się do ściany i osuwam się po niej w dół, ciężko oddychając.
Clark nagle pojawia się przede mną. Kuca i przygląda mi się uważnie.
– Co? Jeszcze nie wyzdrowiałaś po tym, jak twój ukochany rozwalił ci głowę? Tylko skoro nie jesteś jeszcze całkiem zdrowa, to dlaczego wyszłaś z domu na spotkanie ze znajomymi?
– A co jeśli... – Urywam mój szept, bo tak naprawdę boję się usłyszeć odpowiedzi. – Co, jeśli ja wcale nie będę chciała być twoja? – Ostatnie słowa ledwo przechodzą mi przez gardło.
– Kochanie. – Śmieje się, a jego dłoń ląduje na moim policzku, gładząc go. – Nie zamierzam pytać się ciebie o zdanie. – Odpowiada.
Zamykam oczy i pozwalam moim emocją przejąć nade mną władzę. Łzy ciurkiem spływają po moich policzkach, a ja mam ochotę zniknąć z powierzchni ziemi. Przecież Gibson nic mu za mnie nie da, bo jestem dla niego nic niewartym przedmiotem! Zostanę tu na zawsze! Przecież on mi nie pomoże!
– Dlaczego płaczesz księżniczko? – Słyszę znowu jego przerażający głos i czuję, jak jego dłoń wyciera moje mokre policzki. – Boisz się, że nie jesteś aż tak wiele warta dla swojego księcia? – Pyta z wyraźnie wyczuwalną ironią.
– Gibson cię zniszczy. – Wyrzucam z siebie i otwieram oczy, aby móc spojrzeć mu w oczy. Sama nie wiem, dlaczego to robię. Przecież doskonale wiem, że moje zniknięcie nic dla niego nie będzie znaczyć. Clark wybucha przerażającym śmiechem i podnosi się.
– Ty sobie odpocznij, bo widzę, że twój umysł nie działa jeszcze odpowiednio dobrze, a ja udam, że tego nie słyszałem. – Oznajmia, a następnie wychodzi, zostawiając mnie samą.
CZYTASZ
Wbrew sobie
AcciónDlaczego jest tak, że za czyjeś błędy, płacić muszą inni? Jej brat zawsze miał dar sprowadzania na siebie kłopotów. Niestety tym razem sprowadził je na całą rodzinę. Tylko ona, 21 letnia Julie może ocalić ich od śmierci... To moje pierwsze opowi...
