79

7.3K 286 53
                                        


–To ty kazałeś mnie porwać? – Mój głos nie brzmi zbyt pewnie, ale nie mogę w to uwierzyć, że to on za tym stoi. Po jaką cholerę?

– No jak widać. – Oznajmia, ewidentnie rozbawiony moim pytaniem.

– Dlaczego? – Wycofuję się jak najdalej od jego osoby. Ostatecznie wstaję z łóżka i staję po przeciwnej jego stronie. Przyglądam mu się uważnie.

– Dlaczego? – Powtarza po mnie, uśmiechając się przebiegle. – A jak myślisz kociaku?

– Ja nic nie myślę. – Odpowiadam, próbując zapanować nad strachem, który budzi we mnie jego osoba.

– Jakby ci to powiedzieć. – Patrzy na mnie przenikliwie z uśmiechem psychopaty. – Wychodzi na to, że skoro Mark pokazuje się z tobą publicznie, to oznacza, że jesteś dla niego ważna. Po drugie ostatnio poinformował mnie, że gdyby musiał, to oddałby za ciebie więcej, niż ja posiadam, co potwierdza moje domysły. – Oznajmia. – A po trzecie lubię zdobywać to, co należy do niego, a zwłaszcza to, co jest dla niego cenne. – Dodaje nonszalancko, a ja mam wrażenie, że zaraz zemdleję. On nie mówi poważnie, prawda?

– Czyli porwałeś mnie, bo chcesz dostać za mnie jego majątek? – Pytam drżącym głosem, bo nic na to nie poradzę, że przestraszył mnie sowimi słowami nie na żarty.

– Owszem. – Odpowiada dumnie. – Zobaczymy czy rzeczywiście kocha cię na tyle mocno, żeby oddać za ciebie wszystko. – Mój Boże! Przecież on do mnie nic nie czuje, czyli nie da za mnie ani grosza! Zatem, co się ze mną stanie, jak on tego nie zrobi?

– A jeśli się okaże, że nie jestem dla niego aż tyle warta, to co wtedy? – Zadaję mu to pytanie, ale naprawdę boje się usłyszeć na nie odpowiedzi.

– Wtedy będziesz moja. – Odpowiada, a ja mam wrażenie, że śnię. Zaczynam widzieć go jakby przez mgłę. Nie. To niemożliwe. To tylko zły sen. Zaraz się obudzę. Moje nogi zachowują się jakby były z waty, więc cofam się do ściany i osuwam się po niej w dół, ciężko oddychając.

Clark nagle pojawia się przede mną. Kuca i przygląda mi się uważnie.

– Co? Jeszcze nie wyzdrowiałaś po tym, jak twój ukochany rozwalił ci głowę? Tylko skoro nie jesteś jeszcze całkiem zdrowa, to dlaczego wyszłaś z domu na spotkanie ze znajomymi?

– A co jeśli... – Urywam mój szept, bo tak naprawdę boję się usłyszeć odpowiedzi. – Co, jeśli ja wcale nie będę chciała być twoja? – Ostatnie słowa ledwo przechodzą mi przez gardło.

– Kochanie. – Śmieje się, a jego dłoń ląduje na moim policzku, gładząc go. – Nie zamierzam pytać się ciebie o zdanie. – Odpowiada.

Zamykam oczy i pozwalam moim emocją przejąć nade mną władzę. Łzy ciurkiem spływają po moich policzkach, a ja mam ochotę zniknąć z powierzchni ziemi. Przecież Gibson nic mu za mnie nie da, bo jestem dla niego nic niewartym przedmiotem! Zostanę tu na zawsze! Przecież on mi nie pomoże!

– Dlaczego płaczesz księżniczko? – Słyszę znowu jego przerażający głos i czuję, jak jego dłoń wyciera moje mokre policzki. – Boisz się, że nie jesteś aż tak wiele warta dla swojego księcia? – Pyta z wyraźnie wyczuwalną ironią.

– Gibson cię zniszczy. – Wyrzucam z siebie i otwieram oczy, aby móc spojrzeć mu w oczy. Sama nie wiem, dlaczego to robię. Przecież doskonale wiem, że moje zniknięcie nic dla niego nie będzie znaczyć. Clark wybucha przerażającym śmiechem i podnosi się.

– Ty sobie odpocznij, bo widzę, że twój umysł nie działa jeszcze odpowiednio dobrze, a ja udam, że tego nie słyszałem. – Oznajmia, a następnie wychodzi, zostawiając mnie samą.

Wbrew sobieOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz