86

7.3K 273 13
                                        



Perspektywa Joego.

Clark myślał, że jak ukryje moją siostrę na terenie oddalonym od jego oficjalnego miejsca zamieszkania, to dzięki temu nie będziemy w stanie odnaleźć miejsca, w którym ją przetrzymuje. Jednak ten debil nie docenił mojej siostry i udało nam się namierzyć jej drugi telefon, który najwyraźniej musiała przed nim ukryć.

Gibson niezależnie od tego, czy mu się to podoba, czy nie, pozwolił mi brać udział w całym tym zamieszaniu, związanym z porwaniem mojej siostry. I dlatego właśnie teraz Adrien i ja dojechaliśmy w okolicę punktu, który pokazuje nam GPS.

Gdzieś w głębi tego lasu, do którego musimy dotrzeć pieszo, aby nie zwrócić na siebie uwagi, jest miejsce, w którym znajduje się telefon Julii i miejmy nadzieję, że też i ona. Dlatego Gibson kazał nam sprawdzić ten teren, aby mieć pewność, że Clark rzeczywiście tu przebywa i że istnieje realna szansa, że przytrzymuje tutaj Julię.

Jeśli nasze podejrzenia się potwierdzą, Mark chce podjąć działania mające na celu uwolnienie mojej siostry z sideł Clarka. Nie wiem, jakie są szanse, że to wszystko się uda, ale osobiście nie pozwolę na to, żeby Julia została z Victorem, tylko przez to, że ten idiota sobie wymyślił, że ma ona udawać jego ukochaną. Ona już wystarczająco dużo się nacierpiała i to w dodatku z mojej winy. Dlatego muszę ją uratować, choćby nie wiem co...

– Dobra. Wychodzi na to, że do miejsca, które dokładnie wskazuje nam GPS mamy jakieś trzy kilometry marszu. – Oznajmi Adrien, spoglądając w ekran telefonu.

– W takim razie chodźmy! Nie marnujmy już czasu! – Poganiam go, bo nie chcę marnować czasu. Moja siostra i tak już wystarczająco długo czeka, aż ktoś ją wyciągnie z rąk tego gnoja.

– Spokojnie Joe! Znajdziemy ją... – Adams klepie mnie pokrzepiająco po ramieniu, ale ja nie potrafię już być opanowany. Ona nie powinna tak cierpieć przez moje pierdolone błędy i nieodpowiednie znajomości!

– Mam nadzieję, że on jej nie maltretuje. Przecież jak ja sobie przypomnę ten filmik... – urywam, bo mnie krew jasna zalewa, jak tylko sobie przypomnę o tym, jak on ją traktował na tym filmie, który wysłał do Gibsona...

– Stary nie myśl teraz o tym. Musimy się skupić na odnalezieniu jej i teraz to jest najważniejsze. – Adrien jak zwykle wie, co powiedzieć i tak, ma rację. Muszę się teraz skupić na tym, żeby jak najszybciej ją uwolnić.

– Tak wiem. – Odpowiadam i ruszamy w stronę lasu.


– Stary, sorry, że tak o to pytam, ale ile jeszcze ci brakuje kasy, żebyś mógł oddać Gibsonowi pełną kwotę? – Po kilku minutach marszu w ciszy, Adrien postanawia ją przerwać.

– Prawdę mówiąc już mam prawie całą sumę. Wystarczy jeszcze jeden klient i będę miał pełną kwotę. – Odpowiadam mu, zerkając na niego. – A dlaczego pytasz?

– Po prostu jestem ciekawy, co zrobi szef, jak już mu spłacisz w pełni ten dług... – Adrien również na mnie spogląda, robiąc kwaśną minę.

– Kurwa! Jak to co?! – unoszę się. – Ma dać spokój mojej całej rodzinie, a ja dalej będę dla niego pracował. Dobrze wiemy, że to akurat się nie zmieni...

– Oby tak było Joe... – mamrocze Adams, a ja postanawiam tego nie komentować i tak jestem już taki wkurwiony tym wszystkim, że najchętniej bym coś rozwalił!

Jakieś piętnaście minut później zza drzew lasu wyłania się wysokie ogrodzenie. Zatrzymuję się, a moje serce zaczyna walić jak głupie. Kurwa! Tu rzeczywiście jest dom!

Wbrew sobieOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz