63

9K 289 6
                                        



Czasami masz wrażenie, że wpadasz w otchłań. Otchłań pełną ironii i złośliwości losu. Czasami masz wrażenie, że cały świat jest przeciwko Tobie. Czasami najzwyczajniej w świecie nie potrafisz uwierzyć w to, że to wszystko przytrafiło Ci się naprawdę i właśnie Tobie, a nie bohaterowi kolejnego kiepskiego i przewidywanego filmu akcji.

Właśnie teraz czułam się, jakby ktoś przywalił mi czymś ciężkim w łeb. Wpatrywałam się tępo w ekran telefonu, licząc na to, że wiadomość, którą przed chwilą przeczytałam, jest tylko wytworem mojej wyobraźni, że przewidziało mi się i jej treść wcale nie świadczy o tym, że najprawdopodobniej Clark będzie chciał mnie zatrudnić jako swoją dziwkę.

Watson: Clark chce się z Tobą spotkać jutro w jego klubie. Musisz się ze mną spotkać przy wejściu przed 20:00, bo jak się zapewne domyślasz, nie wpuszczą Cię tam samej. Bramkarz wpuści Cię do środka, tylko jak przyjdziesz ze mną.

Nie wiem, co przeraża mnie bardziej: świadomość tego, że mam stanąć twarzą w twarz z osobnikiem pokroju Gibson'a, być może jeszcze gorszym niż on sam. Czy to, że chce się ze mną spotkać w klubie w dzień, w którym wstęp tam mają jedynie mężczyźni, a towarzystwa dotrzymują im jedynie dziewczyny zatrudnione przez Clarka? Gdyby moja wizyta w tym miejscu nie miałaby mieć nic wspólnego z ich pracą, to umówiłby się ze mną w inny dzień.

                                                                                ***

Wczorajszy, poniedziałkowy dzień minął mi pod znakiem zamartwiania się i próby uspokojenia moich galopujących w te najbardziej ciemne zakątki mojej wyobraźni myśli.

Za jakieś trzy godziny jestem umówiona z Watson'em. Jest to, więc najwyższy czas na zabranie się za mój wygląd. Siniaki dalej są lekko widoczne, więc muszę się zająć ich przykryciem. Potem znowu wcielę się w postać Blanci. Tak bardzo znienawidzonej przeze mnie Blanci...

Kiedy byłam już gotowa, zeszłam na dół do czekającej na mnie taksówki. Wsiadłam do niej i podałam kierowcy adres. Mężczyzna spojrzał na mnie dziwnie, ale najwyraźniej postanowił nie komentować mojego celu podróży.

Wczoraj ani Mark, ani David się do mnie nie odzywali, a ja postanowiłam nie informować ich o dzisiejszym spotkaniu. Wolałam sama to przetrawić i przygotować się psychicznie na każdą możliwą dzisiaj sytuację. Jedyną osobą z którą musiałam porozmawiać: była moja mama. Próbowałam się także dodzwonić wczoraj do Patricka, niestety jego telefon był ciągle wyłączony.

 Wiem też, że teoretycznie powinnam zadzwonić do Mark'a i błagać go, żeby nie kazał mi w razie czego być dziwką Clarka, ale tak naprawdę nie mam pojęcia, czego konkretnie chce on ode mnie. Może to zwykły przypadek, że chce się ze mną spotkać akurat we wtorek i akurat w tym klubie? Póki się z nim nie spotkam, to nie mogę być niczego pewna.

 Nie wiem, czy to już szczyt głupoty z mojej strony, czy najzwyczajniej w świecie już jestem tak słaba, że nie potrafię sobie radzić inaczej ze stresem, ale chwilę przed wyjściem z domu łyknęłam tabletkę na uspokojenie, dzięki czemu nie umieram teraz z nerwów, a wręcz przeciwnie jestem w miarę opanowana, a właśnie to mi będzie potrzebne przy rozmowie z tym człowiekiem.

Droga pod klub minęłam mi tak szybko, że nim się zorientowałam, taksówkarz właśnie informował mnie o kwocie, która muszę mu zapłacić za wykonaną usługę. Zapłaciłam mu, a następnie opuściłam pojazd. Był ciepły wieczór. Do tego słońce dopiero zaczynało zachodzić, tworząc na niebie piękny pejzaż, na którym dominował głównie kolor pomarańczowy, przecinany w paru miejscach różowymi smugami. Śmiało mogę stwierdzić, że okoliczności przyrody byłyby idealne na romantyczny spacer. Szkoda tylko, że ja, zamiast umówić się z jakimś przystojniakiem na przyjemny spacer, zmierzam właśnie w stronę najobskurniejszego miejsca w tym mieście na spotkanie z jedną z tych osób, których w życiu nie chciałabym spotkać na swojej drodze.

Wbrew sobieOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz