Czasami masz wrażenie, że wpadasz w otchłań. Otchłań pełną ironii i złośliwości losu. Czasami masz wrażenie, że cały świat jest przeciwko Tobie. Czasami najzwyczajniej w świecie nie potrafisz uwierzyć w to, że to wszystko przytrafiło Ci się naprawdę i właśnie Tobie, a nie bohaterowi kolejnego kiepskiego i przewidywanego filmu akcji.
Właśnie teraz czułam się, jakby ktoś przywalił mi czymś ciężkim w łeb. Wpatrywałam się tępo w ekran telefonu, licząc na to, że wiadomość, którą przed chwilą przeczytałam, jest tylko wytworem mojej wyobraźni, że przewidziało mi się i jej treść wcale nie świadczy o tym, że najprawdopodobniej Clark będzie chciał mnie zatrudnić jako swoją dziwkę.
Watson: Clark chce się z Tobą spotkać jutro w jego klubie. Musisz się ze mną spotkać przy wejściu przed 20:00, bo jak się zapewne domyślasz, nie wpuszczą Cię tam samej. Bramkarz wpuści Cię do środka, tylko jak przyjdziesz ze mną.
Nie wiem, co przeraża mnie bardziej: świadomość tego, że mam stanąć twarzą w twarz z osobnikiem pokroju Gibson'a, być może jeszcze gorszym niż on sam. Czy to, że chce się ze mną spotkać w klubie w dzień, w którym wstęp tam mają jedynie mężczyźni, a towarzystwa dotrzymują im jedynie dziewczyny zatrudnione przez Clarka? Gdyby moja wizyta w tym miejscu nie miałaby mieć nic wspólnego z ich pracą, to umówiłby się ze mną w inny dzień.
***
Wczorajszy, poniedziałkowy dzień minął mi pod znakiem zamartwiania się i próby uspokojenia moich galopujących w te najbardziej ciemne zakątki mojej wyobraźni myśli.
Za jakieś trzy godziny jestem umówiona z Watson'em. Jest to, więc najwyższy czas na zabranie się za mój wygląd. Siniaki dalej są lekko widoczne, więc muszę się zająć ich przykryciem. Potem znowu wcielę się w postać Blanci. Tak bardzo znienawidzonej przeze mnie Blanci...
Kiedy byłam już gotowa, zeszłam na dół do czekającej na mnie taksówki. Wsiadłam do niej i podałam kierowcy adres. Mężczyzna spojrzał na mnie dziwnie, ale najwyraźniej postanowił nie komentować mojego celu podróży.
Wczoraj ani Mark, ani David się do mnie nie odzywali, a ja postanowiłam nie informować ich o dzisiejszym spotkaniu. Wolałam sama to przetrawić i przygotować się psychicznie na każdą możliwą dzisiaj sytuację. Jedyną osobą z którą musiałam porozmawiać: była moja mama. Próbowałam się także dodzwonić wczoraj do Patricka, niestety jego telefon był ciągle wyłączony.
Wiem też, że teoretycznie powinnam zadzwonić do Mark'a i błagać go, żeby nie kazał mi w razie czego być dziwką Clarka, ale tak naprawdę nie mam pojęcia, czego konkretnie chce on ode mnie. Może to zwykły przypadek, że chce się ze mną spotkać akurat we wtorek i akurat w tym klubie? Póki się z nim nie spotkam, to nie mogę być niczego pewna.
Nie wiem, czy to już szczyt głupoty z mojej strony, czy najzwyczajniej w świecie już jestem tak słaba, że nie potrafię sobie radzić inaczej ze stresem, ale chwilę przed wyjściem z domu łyknęłam tabletkę na uspokojenie, dzięki czemu nie umieram teraz z nerwów, a wręcz przeciwnie jestem w miarę opanowana, a właśnie to mi będzie potrzebne przy rozmowie z tym człowiekiem.
Droga pod klub minęłam mi tak szybko, że nim się zorientowałam, taksówkarz właśnie informował mnie o kwocie, która muszę mu zapłacić za wykonaną usługę. Zapłaciłam mu, a następnie opuściłam pojazd. Był ciepły wieczór. Do tego słońce dopiero zaczynało zachodzić, tworząc na niebie piękny pejzaż, na którym dominował głównie kolor pomarańczowy, przecinany w paru miejscach różowymi smugami. Śmiało mogę stwierdzić, że okoliczności przyrody byłyby idealne na romantyczny spacer. Szkoda tylko, że ja, zamiast umówić się z jakimś przystojniakiem na przyjemny spacer, zmierzam właśnie w stronę najobskurniejszego miejsca w tym mieście na spotkanie z jedną z tych osób, których w życiu nie chciałabym spotkać na swojej drodze.
CZYTASZ
Wbrew sobie
AksiDlaczego jest tak, że za czyjeś błędy, płacić muszą inni? Jej brat zawsze miał dar sprowadzania na siebie kłopotów. Niestety tym razem sprowadził je na całą rodzinę. Tylko ona, 21 letnia Julie może ocalić ich od śmierci... To moje pierwsze opowi...
