83

7.2K 274 8
                                        



Siedzę przy sporych rozmiarów, okrągłym, czarnym stole i tego samego koloru krześle, naprzeciwko Victora w jego ogromnej i nowoczesnej jadalni. Każdy element tego wnętrza jest tu przemyślany i ewidentnie drogi. Tak jak myślałam. Przepych istnieje także we wnętrzu domu, nie tylko na jego zewnętrznej stronie.

Pod moim nosem stoi miska wypełniona pomidorową zupą krem z grzankami. Przez cały czas czuję na sobie wzrok blondyna. Jednak ja udaję, że jestem bardzo mocno zainteresowana moim posiłkiem i robię wszystko, żeby nie musieć utrzymywać z nim kontaktu wzrokowego. To jest tak cholernie niezręczne! Jem obiad z moim porywaczem i jeszcze mam się mu patrzeć w oczy, jakbyśmy byli na randce?

– Smakuje ci? – Clark odzywa się, przerywając tę niezręczną ciszę.

– Tak. Bardzo dobre. – Odpowiadam i obdarzam go szybkim i skrępowanym spojrzeniem.

– To dobrze, ale ta zupa to nic. Zobaczysz, co Hannah przygotowała na drugie danie. – Oznajmia, a ja mimo tego, że nie chciałam tego robić, zaintrygowana słowami Victora spoglądam na jego twarz.

– A kim jest Hannah? – To pewnie jego gosposia, ale w jego przypadku ta kobieta może być każdym, nawet jedną z pracujących w jego klubie dziewczyn...

– No jak to, kim? – W głosie mężczyzny słychać rozbawienie, a jego kącik ust delikatnie się uniósł. – Chyba nie myślisz, że ja sam sprzątam ten cały dom i gotuję sobie obiadki? – Pyta, tym razem posyłając mi ironiczny uśmiech.

– No oczywiście, że nie. Takie osobistości jak ty, mają od tego ludzi. – Odpowiadam na jego ironię, złośliwym komentarzem.

– Oczywiście. – Patrzy na mnie z wyższością. – Dlatego moja kobieta, mieszkając ze mną, miałaby raj na ziemi. Sprzątanie i gotowanie już jest z góry załatwione. – Dodaje, a następnie przechyla miskę, aby wybrać z niej resztki zupy i odkłada łyżkę do pustego naczynia.

– Aha, czyli twoja kobieta miałaby za zadanie leżeć cały dzień i pachnieć, tak? – Pytam z kpiną, bo nie do końca rozumiem, co miał na myśli. A następnie również kończę jeść zupę, która swoją drogą rzeczywiście była pyszna.

– A miałabyś coś przeciwko? – Pyta, patrząc na mnie wyczekująco.

– Pytasz, czy mnie osobiście podobałoby się bycie czyjąś ozdobą i poza tym miałabym nie mieć w życiu żadnego innego celu i obowiązków to tak owszem. Miałabym coś przeciwko. – Odpowiadam mu hardo, piorunując go wzrokiem. 

Która normalna kobieta chciałaby tak żyć? Przecież to można umrzeć z nudów i z poczucia bycia bezużytecznym przedmiotem.

Victor wygląda na zaskoczonego moimi słowami i już otwiera usta, żeby skomentować moją wypowiedź, ale w tym momencie jego uwagę przyciąga coś, co znajduje się za moimi plecami. Kieruje na to wzrok, a jego twarz automatycznie tężeje.

– Co wy tu robicie? – Pyta ostrym i donośnym tonem. Na jego dźwięk od razu przechodzą mnie ciarki. Moje ciało całe się spina. Zastanawiam się, czy powinnam się obrócić, aby zobaczyć, kto spowodował u niego taką reakcję.

– Szefie, przepraszamy, że tak wpadamy do twojego domu bez zaproszenia i zapowiedzi, ale akurat byliśmy niedaleko, a mamy pewien problem. – Do moich uszu dociera znajomy mi głos, dlatego też moja ciekawość wygrywa i odwracam głowę, żeby sprawdzić, skąd go znam.

No oczywiście. Simon, Nick i Mike we własnej osobie. Jego super ludzie od prochów. Kiedy łapię spojrzenie z tym łysym karkiem, w którego oczach pojawia się dziwny błysk, od razu postanawiam wrócić do mojej poprzedniej pozycji.

Wbrew sobieOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz