Siedzę przy sporych rozmiarów, okrągłym, czarnym stole i tego samego koloru krześle, naprzeciwko Victora w jego ogromnej i nowoczesnej jadalni. Każdy element tego wnętrza jest tu przemyślany i ewidentnie drogi. Tak jak myślałam. Przepych istnieje także we wnętrzu domu, nie tylko na jego zewnętrznej stronie.
Pod moim nosem stoi miska wypełniona pomidorową zupą krem z grzankami. Przez cały czas czuję na sobie wzrok blondyna. Jednak ja udaję, że jestem bardzo mocno zainteresowana moim posiłkiem i robię wszystko, żeby nie musieć utrzymywać z nim kontaktu wzrokowego. To jest tak cholernie niezręczne! Jem obiad z moim porywaczem i jeszcze mam się mu patrzeć w oczy, jakbyśmy byli na randce?
– Smakuje ci? – Clark odzywa się, przerywając tę niezręczną ciszę.
– Tak. Bardzo dobre. – Odpowiadam i obdarzam go szybkim i skrępowanym spojrzeniem.
– To dobrze, ale ta zupa to nic. Zobaczysz, co Hannah przygotowała na drugie danie. – Oznajmia, a ja mimo tego, że nie chciałam tego robić, zaintrygowana słowami Victora spoglądam na jego twarz.
– A kim jest Hannah? – To pewnie jego gosposia, ale w jego przypadku ta kobieta może być każdym, nawet jedną z pracujących w jego klubie dziewczyn...
– No jak to, kim? – W głosie mężczyzny słychać rozbawienie, a jego kącik ust delikatnie się uniósł. – Chyba nie myślisz, że ja sam sprzątam ten cały dom i gotuję sobie obiadki? – Pyta, tym razem posyłając mi ironiczny uśmiech.
– No oczywiście, że nie. Takie osobistości jak ty, mają od tego ludzi. – Odpowiadam na jego ironię, złośliwym komentarzem.
– Oczywiście. – Patrzy na mnie z wyższością. – Dlatego moja kobieta, mieszkając ze mną, miałaby raj na ziemi. Sprzątanie i gotowanie już jest z góry załatwione. – Dodaje, a następnie przechyla miskę, aby wybrać z niej resztki zupy i odkłada łyżkę do pustego naczynia.
– Aha, czyli twoja kobieta miałaby za zadanie leżeć cały dzień i pachnieć, tak? – Pytam z kpiną, bo nie do końca rozumiem, co miał na myśli. A następnie również kończę jeść zupę, która swoją drogą rzeczywiście była pyszna.
– A miałabyś coś przeciwko? – Pyta, patrząc na mnie wyczekująco.
– Pytasz, czy mnie osobiście podobałoby się bycie czyjąś ozdobą i poza tym miałabym nie mieć w życiu żadnego innego celu i obowiązków to tak owszem. Miałabym coś przeciwko. – Odpowiadam mu hardo, piorunując go wzrokiem.
Która normalna kobieta chciałaby tak żyć? Przecież to można umrzeć z nudów i z poczucia bycia bezużytecznym przedmiotem.
Victor wygląda na zaskoczonego moimi słowami i już otwiera usta, żeby skomentować moją wypowiedź, ale w tym momencie jego uwagę przyciąga coś, co znajduje się za moimi plecami. Kieruje na to wzrok, a jego twarz automatycznie tężeje.
– Co wy tu robicie? – Pyta ostrym i donośnym tonem. Na jego dźwięk od razu przechodzą mnie ciarki. Moje ciało całe się spina. Zastanawiam się, czy powinnam się obrócić, aby zobaczyć, kto spowodował u niego taką reakcję.
– Szefie, przepraszamy, że tak wpadamy do twojego domu bez zaproszenia i zapowiedzi, ale akurat byliśmy niedaleko, a mamy pewien problem. – Do moich uszu dociera znajomy mi głos, dlatego też moja ciekawość wygrywa i odwracam głowę, żeby sprawdzić, skąd go znam.
No oczywiście. Simon, Nick i Mike we własnej osobie. Jego super ludzie od prochów. Kiedy łapię spojrzenie z tym łysym karkiem, w którego oczach pojawia się dziwny błysk, od razu postanawiam wrócić do mojej poprzedniej pozycji.
CZYTASZ
Wbrew sobie
AksiyonDlaczego jest tak, że za czyjeś błędy, płacić muszą inni? Jej brat zawsze miał dar sprowadzania na siebie kłopotów. Niestety tym razem sprowadził je na całą rodzinę. Tylko ona, 21 letnia Julie może ocalić ich od śmierci... To moje pierwsze opowi...
