(jeszcze raz, bo się nie wyświetla)
- Ale ja cię odprowadzę. Będę dżentelmenem.
Zaczęła się śmiać. Fajnie...
- Ty nim nie jesteś i nie będziesz.
- Taa...
- Ale... Możesz założyć garnitur, wtedy będziesz elegancki. Jak nigdy.
- Spierdalaj, może kiedyś dla ciebie założę.
- No ja mam nadziejÄ™. Papa
Zaśmiała się i poszła. Halo! Ja miałem cię odprowadzić! Nie no kurwa ja chciałem ją po prostu pocałować... Położyłem się i spojrzałem na mamę. Widzę że mimo że się śmiała to i tak jest jej przykro. I tak mu się dostanie. Ja tego tak nie zostawię.
Hacker:
Ty a po co ci to było? To jest policjant, więc nie radzę.
Ja:
Potrzebowałem, on codziennie kończy o tej?
Hacker:
Tak, ale serio nie rób nic głupiego. Pamiętaj że masz zajebsitą dziewczynę i matkę, więc nie chciałbyś trafić do pudła za pobicie policjanta.
Ja:
Spoko nie wsadzi mnie, to były mojej mamy.
Hacker:
Spoko, ale pamiętaj żeby nie przesadzić.
Ja:
Wiem, spoko.
- Widzę że dobrze wam się układa.
Mama się uśmiechnęła.
- No zajebiście, chociaż... Ostatnio były problemy.
- Widziałam...
Westchnęła. No tak, wpadłem tu wkurwiony i też smutny, a to połączenie u mnie nie jest dobre.
- Przez ciebie mamy dziurę w ścianie... I później przez chwilę płakałeś, ale w końcu się ogarnąłeś i do niej poszedłeś.
- No! Mogę ci naprawić tę dziurę!
- Raczej załatwić kogoś kto naprawi.
- No... Na jedno wyjdzie. Ale to chujowe tu są te ściany, skoro walnąłem i się zrobiła. Na normalnej by mi się ręka połamała tak jak walnąłem, a tu się ściana połamała a nie ręka.
- Bo walnąłeś w tą, która nie jest z betonu. Ale chociaż lepiej...
- Dobrze że ty nie walisz w ściany jak się wkurwisz, bo żadnej by już nie było bez dziur.
- Taa... Ciekawe przez kogo bym waliła w ściany.
Spojrzała na mnie. Ej!
- Ale ja byłem grzecznym dzieckiem.
- Tak, a szczególnie jak mieliście z Jasonem dwanaście lat i rozwaliliście mi kwiaty. Bardzo grzeczni byliście.
- Bo... Bo... Bo ja... Kurwa... To Jason wymyślał!
- Jasne...
Uśmiechnęła się.
- Wiesz, że jak chcesz możesz ze mną pogadać? Nie jestem małym dzieckiem.
- Nie... Nie będę cię męczyć moimi problemami.
- Ja ciebie męczę. Nawet wczoraj jak rozwaliłem ścianę. Słuchaj... Ja cię nie zostawię i będę cię męczył dopóki po prostu o nim nie zapomnisz, okej? I się stąd nie ruszę.
- Aaron to moje problemy, masz swoje.
- Szczerze? Nie mam. Z Dianą jest zajebiście, z... Każdym jest zajebiście, nie mam kompleksów żeby się martwić że na przykład jestem za gruby i... Ogólnie no nie mam.
CZYTASZ
Przyjaciel Mojego Brata 3 || ZAKOŃCZONE
FanfictionKontynuacja Przyjaciel Mojego brata 2 #2 w dla nastolatków (19.01.2018)
