Zaczął wycierać. Rzucił w niego mokrą szmatką. Trafił prosto w twarz. Dobrze Aaron. Znaczy... Źle. Źle Aaron.
- Aaron!
- No co? Niechcący mi wypadła z ręki.
- Ta jasne.
- Mam taki odruch. Widzisz? Zaczął machać ręką i go bić.
- Ejejej. Stop. To było dawno, odpuść. Ona na pewno ma już chłopaka i w ogóle.
- A może czeka na ciebie?
- Serio? To ja się nią chętnie zajmę.
- Wypierdalaj.
- Z cztery lata temu to było. Serio no.
- Aaron on jest fajny... Ty żałuj że nie słyszałeś jak cisnął po Mayi.
- Diana on nie jest fajny.
- Jest, serio... Skoro to było cztery lata temu to może się zmienił? Ty się bardzo zmieniłeś... Na dobre, może on też.
- Nie zmieniłem się.
- Zmieniłeś, sam wczoraj mówiłeś że się zmieniłeś na lepsze. Nie ćpasz, nie traktujesz dziewczyn jak szmaty... I chyba tyle. Ale spróbuj no... Mnie na przykład Christian też zranił, a jakoś się z nim przyjaźnię.
- Musimy wracać do naszego związku?
- Nie miałam innego przykładu. Weź suchą szmatkę i wytrzyj mu twarz na zgodę, okej?
- Nie... Nie każ mi tego robić...
- Aaron... Proszę?
Wziął z blatu suchą szmatkę i mu wytarł twarz z herbaty. Ojeeej posłuchał się. Walnął go, okej jednak nie.
- Aaron.
- No co? Nie mogłem się powstrzymać.
- Ugh... Aaron boże. Dobra... Przeprosisz?
Nie zrobi tego.
- O nie, to to na pewno nie. Niech on przeprosi.
- Aaron słuchaj... Chodź...
Pociągnęłam go bliżej siebie za rękę.
- Ja cię kocham
- Ja wiem, ja ciebie też.
- Więc zrób to dla mnie i mu odpuść... Twoja kuzynka sobie dobrze radzi i pewnie już o nim nie pamięta, jakbym tak jak ty nikomu nie odpuszczała to by mnie tu nie było, bo nie lubię Mayi, Jasona i Christiana. I przede wszystkim bym miała dalej do ciebie żal dobrze wiesz za co, a ci odpuściłam.
- Bo mnie kochasz.
Wyszczerzył się i mnie przytulił.
- Tak... A ty mnie kochasz i dla mnie mu odpuścisz, okej?
- Okej, ale ja coś za to chcę.
- No co? Misia?
Zaśmiałam się.
- Niee, to jak jestem chory. A teraz nie jestem chory, znaczy nie czuje się jak trup więc chcę buziaka.
- Przed chwilą nie byłeś do tego chętny jak ja chciałam.
Skrzyżowałam ręce pod klatką piersiową i na niego spojrzałam.
- Bo ja się źle czułem.
- Tak, a ja przez to nie mogłam pocałować swojego narzeczonego, tylko musiałam Armanda.
- Nie musiałaś.
CZYTASZ
Przyjaciel Mojego Brata 3 || ZAKOŃCZONE
FanfictionKontynuacja Przyjaciel Mojego brata 2 #2 w dla nastolatków (19.01.2018)
