62

9.1K 422 46
                                        

Zaczął wycierać. Rzucił w niego mokrą szmatką. Trafił prosto w twarz. Dobrze Aaron. Znaczy... Źle. Źle Aaron.

- Aaron!

- No co? Niechcący mi wypadła z ręki.

- Ta jasne.

- Mam taki odruch. Widzisz? Zaczął machać ręką i go bić.

- Ejejej. Stop. To było dawno, odpuść. Ona na pewno ma już chłopaka i w ogóle.

- A może czeka na ciebie?

- Serio? To ja się nią chętnie zajmę.

- Wypierdalaj.

- Z cztery lata temu to było. Serio no.

- Aaron on jest fajny... Ty żałuj że nie słyszałeś jak cisnął po Mayi.

- Diana on nie jest fajny.

- Jest, serio... Skoro to było cztery lata temu to może się zmienił? Ty się bardzo zmieniłeś... Na dobre, może on też.

- Nie zmieniłem się.

- Zmieniłeś, sam wczoraj mówiłeś że się zmieniłeś na lepsze. Nie ćpasz, nie traktujesz dziewczyn jak szmaty... I chyba tyle. Ale spróbuj no... Mnie na przykład Christian też zranił, a jakoś się z nim przyjaźnię.

- Musimy wracać do naszego związku?

- Nie miałam innego przykładu. Weź suchą szmatkę i wytrzyj mu twarz na zgodę, okej?

- Nie... Nie każ mi tego robić...

- Aaron... Proszę?

Wziął z blatu suchą szmatkę i mu wytarł twarz z herbaty. Ojeeej posłuchał się. Walnął go, okej jednak nie.

- Aaron.

- No co? Nie mogłem się powstrzymać.

- Ugh... Aaron boże. Dobra... Przeprosisz?

Nie zrobi tego.

- O nie, to to na pewno nie. Niech on przeprosi.

- Aaron słuchaj... Chodź...

Pociągnęłam go bliżej siebie za rękę.

- Ja cię kocham

- Ja wiem, ja ciebie też.

- Więc zrób to dla mnie i mu odpuść... Twoja kuzynka sobie dobrze radzi i pewnie już o nim nie pamięta, jakbym tak jak ty nikomu nie odpuszczała to by mnie tu nie było, bo nie lubię Mayi, Jasona i Christiana. I przede wszystkim bym miała dalej do ciebie żal dobrze wiesz za co, a ci odpuściłam.

- Bo mnie kochasz.

Wyszczerzył się i mnie przytulił.

- Tak... A ty mnie kochasz i dla mnie mu odpuścisz, okej?

- Okej, ale ja coś za to chcę.

- No co? Misia?

Zaśmiałam się.

- Niee, to jak jestem chory. A teraz nie jestem chory, znaczy nie czuje się jak trup więc chcę buziaka.

- Przed chwilą nie byłeś do tego chętny jak ja chciałam.

Skrzyżowałam ręce pod klatką piersiową i na niego spojrzałam.

- Bo ja się źle czułem.

- Tak, a ja przez to nie mogłam pocałować swojego narzeczonego, tylko musiałam Armanda.

- Nie musiałaś.

Przyjaciel Mojego Brata 3 || ZAKOŃCZONEOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz