13

7.9K 367 96
                                        

Wstałem, poszedłem do garażu oczywiście wcześniej na kogoś wpadając.

- Okej?

- Spierdalaj. Jest zajebiście.

- Tylko zapytałam...

- Mam to w dupie.


Wziąłem pierwszy lepszy samochód i pojechałem nad jeziorko. Diana ma wodospad, ja jeziorko. Wyjąłem marihuanę ze schowka i wyszedłem z samochodu. Jestem beznadziejny, nie umiem nic sam zrobić. Kurwa... Ja pierdole. Nienawidzę się za to w chuj. Dobrze że tu nikt nie przychodzi, serio. Cały czas mam tą wiadomość w głowie. A szczególnie te dwa zdania. Kocham cię na serio. Nie jako przyjaciela.... Jestem debilem. Szukałem u innych nie wiem czego, a miałem Madison. Ona mnie nienawidzi, nie chce ze mną gadać. Nie mam na co liczyć. Zobaczę ją dopiero za pół roku, albo za kilka lat.... Jak kiedyś w ogóle ją jeszcze zobaczę... Poczułem jak coś na mnie kapnęło. Zajebiście, jeszcze niech będzie lało.

Po kilku minutach rozpadało się na dobre. Położyłem się i zacząłem ryczeć. Mam to w dupie, będę pizdą ale ja kurwa nie wytrzymam. Madison wróć... Proszę cię. Tak bardzo chcę cofnąć czas boże. Fajnie by było jakby teraz jakiś psychopata mi wbił niż w serce. Nawet chłopak tej dziewczyny która przeze mnie się zabiła. Gdzie jesteś kiedy cię potrzebuję? Albo Mateusz. Proszę niech ktoś mnie zabije, utopi, udusi, chuj wie co. Po prostu żeby ktoś mnie zabił, a najlepiej Madison. Straciłem ją, na serio. Zawsze umiałem ją jakoś... Udobruchać, ale teraz widzę że już jest poważnie... Zaćpam się na śmierć i już. Po paru godzinach leżenia na deszczu zasnąłem.

- Jason... Całą noc tu byłeś? Boże biedny...

- Spierdalaj do chuja bo kurwa ci wyjebie. Daj mi umrzeć.

- Nie rób z siebie dupka, znowu... Sam do tego doprowadziłeś...

- Wiem. W ogóle kto tu się napatoczył?

Podniosłem głowę, oj mama. Ups?

- Chodź, pojedziemy do domu.

- Która jest?

- Trzecia.

- Co tu robisz o trzeciej nad ranem?

- Szukałam cię całą noc... Dobra nie całą. Trzy godziny.

- Niepotrzebnie.


(Trzy miesiące później)

- Nienawidze życia. Aaron nienawidzę ciebie.

Diana powiedziała.

- Też ciebie nienawidzę. Idziemy umrzeć razem.

- Ale żeby nas nie wsadzili razem do grobu. Bo tego nie przeżyję.

Od kilku dni tak narzekają że nienawidzą życia i siebie nawzajem, a ja nie wiem o co chodzi.

- Tak właściwie to o co wam chodzi?

- On mi nie chce odpuścić miejsca od ściany.

Diana powiedziała płaczliwym głosem.

- Aa... Okej. I cały czas o to chodzi?

- Tak!

Krzyknęli razem.

- Jako moja dziewczyna powinnaś mi udostępnić miejsce przy ścianie.

- Jako mój chłopak powinieneś mnie kochać i mi dać spać przy ścianie!

- Nie kocham cię i ci nie dam.

Przyjaciel Mojego Brata 3 || ZAKOŃCZONEOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz