68

8.2K 418 245
                                        

Uśmiechnęłam się i pocałowałam Aarona. Patrz i zazdrość.

Jak poszła Aaron się odsunął i na mnie spojrzał.

- Oj jesteś wredna.

- Oj kochasz to.

- Oj bardzo.

Przytuliłam go, a on zaczął nami kołysać.

- Aaron... Przyjdź jutro do nas.

- No, na pewno przyjdę. Codziennie u was siedzę.

- Ale zarezerwuj jutro... Kilka godzin. Bo może ci coś wypaść, a chcę mieć to już z głowy i powiedzieć tacie, okej?

- Jasne, ale proszę cię... Chroń mnie jakby chciał mnie zabić.

- Będę.

Zaśmiałam się.

- Jakbyś nie była w tej ciąży to byś już tu chodziła wstawiona, albo nawet pijana.

- Niee... Bym była trzeźwa.

- Ta jasne. Już to widzę.

- Ja też.

Po już spokojniejszym balu. Bez kłótni ani niczego poszliśmy do domu, Aaron ze mną zostanie na noc. Jak zwykle.  Z mamą się pogodził więc jest pięknie ładnie i w ogóle, ale nie mają już takich samych relacji... Jak się do nich wchodzi jest bardziej... Sztywno. Aaron nie prosi ją o ciasto jak to zwykle robił, nie mówi mamuś tylko ej, albo w ogóle się do niej nie odzywa i... No. Szkoda że mają już słabsze relacje, bo je lubiłam. Było tak pogodnie jak się wchodziło. Tak fajnie no.

- Aaron pomóż.

Podeszłam do niego w tej sukience.

- Już...

Rozpiął mi ją i pocałował mnie w szyję.

- Dzięki.

Przebrałam się, Zmyłam makijaż, związałam włosy w niechlujnego koka i się położyłam.

- Dobranoc.

Cicho powiedziałam.

- Branoc.

Pocałował mnie i mnie przytulił. Jest już nieprzytomny.

Pov. Aaron.

Diana nie przewalaj się z boku na bok... Wstała i gdzieś poszła. W końcu... Odwróciłem się na drugi bok i usłyszałem jakieś dziwne odgłosy z łazienki. Nie dadzą się wyspać. No nie dadzą. Poszedłem tam sprawdzić co się dzieje, Diana jest pochylona nad kiblem. Aaa... Ciąża. No tak. Usiadłem za nią i położyłem głowę na jej ramieniu. Chcę spać...

- Już... Jest okej.

Powiedziałem półprzytomny. Chwilę jeszcze porzygała i przestała.

- Już?

- Chyba.

Oparła się o mnie , a ja poszedłem, no pojechałem na dupie pod ścianę. Ciągnąc ją oczywiście.

- Dasz radę... Jesteś silna, ale ja ci zrobię dietę.

- Jasne... Chodź, pogadamy z tatą.

- Niee... Daj jeszcze chwilę pospać... Śpiący jestem.

- Aaron jest dwunasta.

- No właśnie.

Wstała i poszła pod prysznic. To ja się jeszcze prześpię w tym czasie. Zamknąłem oczy i zasnąłem.

Przyjaciel Mojego Brata 3 || ZAKOŃCZONEOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz