- Zaprosimy ją do nas, przejmie twój pokój, będziemy dawali pieniądze na dziecko o i... Mama się zawiedzie i będzie smutna że cię tak wychowała, więc się zastanów. No i damy jej twój samochód, lubi szybkie samochody, prawda?
- Nie... Tylko nie samochód.
- Właśnie że samochód.
- Nie zrobicie tego.
- A zakład? Wystarczy że się zajmiesz nią i dzieckiem. Nie musicie razem mieszkać, ale masz się nim zajmować.
- A jak będziemy chcieli razem zamieszkać? Dostanę milion?
- Zobaczę.
- Dlaczego jej tak łatwo dałeś?
- Bo ona była w ciąży i chciała kupić dom, no i miała narzeczonego którego ona kocha, a on ją i teraz męża.
- Też kogoś kocham.
- Kogo?
- Siebie.
- Tak nie ma, żegnam idę do domu. Diana do usłyszenia, albo zobaczenia.
- Papa.
- Dzięki.
Nath powiedział i wyszedł.
- Nie ma za co!
Usiadłam na kanapie.
- Dlaczego się tak wkurwiasz?
- Bo... Sama wiem jak bym się czuła jakbyś mnie zostawił i nie chcę żeby Nina się tak czuła, jest mega fajną osobą i... Nie zasługuje na takie coś... Z tobą sobie nie daję rady, a mnie wspierasz i robisz co możesz...
- Diana... Kochanie... Ale lepiej jest żeby odszedł, czy żeby żyli w fałszywym związku gdzie będą się codziennie kłócić i ranić? Rozumiem cię, ale pomyśl czy to dobry pomysł... My się kłócimy, a co oni mają robić?
- Ale nie chcę żeby ona się czuła chujowo, zrobił to dziecko, ona będzie je nosić dziewięć miesięcy, ona będzie je wychowywać i nie będzie miała wsparcia... Jak ja bym nie miała to bym pewnie pojechała do jakiegoś psychiatryka...
- Ma wsparcie w swojej mamie i my też możemy jej pomagać.
- Ale to nie to samo... Każdy chce mieć obok siebie kogoś, kogo kocha i on też cię kocha.
- Jeszcze znajdzie tego jedynego. Całe życie jest jeszcze przed nią.
- Dziewięć miesięcy. Za dziewięć miesięcy jej życie się skończy. Może mniej niż dziewięć.
- Nie skończy się.
- Na pewno? Spójrz na nas, wcześniej było tyle miłości, tyle tego całego gówna, a teraz? Aaron papier się skończył! Diana wyczyść kibel! Aaron idź zmień pieluchę. Tak wygląda nasze życie. Zero romantyzmu, zero wszystkiego. Tylko ty, ja, Dylan i dom. Nie wyszliśmy do żadnej restauracji albo czegokolwiek od... Od prawie roku. Nawet zapomniałam o moich urodzinach. Ty też o moich.
- Kochanie są za miesiąc.
- Co?
- No. Mamy czerwiec, a ty jesteś z lipca tak jak twój ojciec i matka. To chyba u was rodzinne.
- Aa... Widzisz? Nawet nie wiem jaki mamy miesiąc. Nasze życie jest skończone. Utknęliśmy w tym domu dopóki Dylan nie zacznie chodzić i bawić się z innymi dziećmi, a na razie jest nie. I nic więcej. Dylan chcesz zjeść? Nie. Dylan chcesz na spacer? Nie. Kochanie chcesz się pobawić? Nie. Wszystko na nie.
CZYTASZ
Przyjaciel Mojego Brata 3 || ZAKOŃCZONE
FanfictionKontynuacja Przyjaciel Mojego brata 2 #2 w dla nastolatków (19.01.2018)
